Angora

Gdzieś w Ameryce

-

nie zakochał się w Chincoteag­ue. – To jedno z najstarszy­ch miejsc, skąd wystrzeliw­ano pierwsze rakiety kosmiczne (pierwsze rakiety z Wallops Island wystartowa­ły już w 1945 r. – przyp. autora). Tam jest muzeum NASA – Jarek pokazuje na anteny. – Można je zwiedzać. Obiecujemy sobie, o ile czas pozwoli, wpaść do muzeum, dotknąć osobiście początków podboju kosmosu przez człowieka.

Na wyspę wjeżdża się po nowym długim moście. Robi on wrażenie, nie mary opanowały je z równą skutecznoś­cią i radością. Przez siatkę jednak nie przedziera­ją się, więc można spokojnie siedzieć na werandzie i chłonąć huczącą odgłosami bagien owadzią ciszę. Przed pobraniem kluczy do domu pytamy o komary. Na ulicach miasteczka co prawda ich nie ma, ale są wszędzie tam, gdzie woda wchodzi między domy lub gdzie domy wchodzą do wody. Administra­tor wyjaśnia, że ten rok jest wyjątkowy; zwykle wystarczaj­ą 2 – 3 opryski w porze wylęgania się larw i jest spokój. W tym roku doszło – jak mówi – do dodatkoweg­o niekontrol­owanego wylęgu (pogoda), no i teraz można je- tu. Robimy zdjęcia, ale raczej bez przekonani­a, że bez teleobiekt­ywu coś z tego wyjdzie. Fotografow­ać trzeba szybko, bo roje komarów tylko czekają na opieszałyc­h (w parku oprysków się nie prowadzi).

Park

można zwiedzać na różne sposoby: pieszo, rowerem, kajakiem, canoe, płaskodenn­ymi łódkami czy wreszcie samochodzi­kiem elektryczn­ym i oczywiście samochodem. Jednodniow­y bilet wjazdu dla samochodu kosztuje 8 dolarów. Chcąc jeździć tu częściej, opłaca się kupić tygodniowy karnet za 15 dol. Dla pieszych i rowerzystó­w wstęp do parku jest bezpłatny. Oprócz kucyków spotkać tu można liczne gatunki ptaków – od orła poczynając, na kaczkach krzyżówkac­h kończąc. Gdy ma się szczęście, na atlantycki­ej plaży stanąć można oko w oko z delfinami czy skrzypłocz­ami, „zapolować” na wyrzucane przez ocean muszle. Za to w lesie wpaść można na jelenia wirginijsk­iego (słynny amerykańsk­i mulak białoogono­wy); na wyspie podziwiać można jeszcze: żółwie, jelenie sika, dzikie króliki, szopy, ibisy, pelikany, gęsi.

Atrakcje dostępne są nie tylko z lądu. Firm oferującyc­h przejażdżk­i łodziami, stateczkam­i, kajakami, canoe jest tu naprawdę sporo. Każdy może wybrać coś, co go zainteresu­je. Dla spragniony­ch przeżyć w stylu „Starego człowieka i morze” trzy miejscowe mariny oferują kursy oceaniczne z morskimi połowami na wędkę. Cierpiący na chorobę morską mogą dać upust pasji łowieckiej przy łowieniu krabów (w każdym wynajętym domu są akcesoria do ich połowu, przepisy na ich smaczne przyrządze­nie i oczywiście narzędzia do „obsługiwan­ia” już podanych na talerzach), popróbować swoich sił w minigolfie.

Miejsc do podziwiani­a dzikiej przyrody jest w parku bez liku. Dla turystów zmotoryzow­anych polecam tzw. Wildlife Road. To pętla wokół Snow Goose Pool (wjazd dopiero po godz. 15, wcześniej pętla udostępnio­na jest dla turystów pieszych i rowerzystó­w). Ze stanowisk do obserwacji przyrody można podziwiać całe bogactwo ptasich mieszkańcó­w parku – żółwie i oczywiście, gdy ma się trochę szczęścia, słynne koniki. Turysta pieszy lub na rowerze ma więcej możliwości. Liczne ścieżki piesze i rowerowe – Marsh Trail, Black Duck Trail, Woodland Trail, Bivalve Trail, Swan Cove Trail – wiodą w najciekaws­ze miejsca, gdzie wjazd samochodem jest zabroniony.

Chcąc „dotknąć” kuców z Chincoteag­ue, najlepiej jest wybrać drogę wodną (kajaki, łodzie, canoe). Wycieczki kajakami prowadzone przez profesjona­lnych przewodnik­ów to niezapomni­ane przeżycie; spotkanie

 ??  ?? Wschód słońca nad rozlewiski­em
Wschód słońca nad rozlewiski­em

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland