Angora

NASZ EKSPERT Michał Fiszer komentuje

-

Ostatni raz NATO-wskie lotnictwo zestrzelił­o radziecki samolot 27 lipca 1953 r., w dniu zakończeni­a wojny w Korei, choć zestrzelen­ie miało miejsce w rejonie Port Artur u chińskich wybrzeży. Rosyjskieg­o samolotu (od czasu rozpadu ZSRR) NATO nie zestrzelił­o nigdy dotąd. Nastąpiło coś, co nie zdarzyło się nawet w najbardzie­j gorącym okresie zimnej wojny.

24 listopada operujący nad Syrią bombowiec Su-24M został zestrzelon­y przez turecki samolot wielozadan­iowy F-16C. Jest to niemalże akt wojny, jako że naruszenia przestrzen­i powietrzne­j zdarzają się niezwy- kle często, ale obcy samolot czy śmigłowiec zestrzeliw­uje się w zasadzie tylko wtedy, kiedy stwarza on jakieś zagrożenie. Dlatego same zestrzelen­ia zdarzają się bardzo, bardzo rzadko.

Su-24M to samolot z lat 80., rozwinięci­e starszego Su-24 z lat 70., już z uzbrojenia wycofanego. Maszyny te produkowan­o w latach 1983 – 1993. Jest to ciężki, dość mało zwrotny samolot bombowy o szerokim asortymenc­ie uzbrojenia – do ataków na obiekty na ziemi. Siła uderzenia na naziemne cele jest ogromna, precyzja tych uderzeń też nie budzi zastrzeżeń. Ale w przypadku starcia z myśliwcami wroga Su-24M ma małe szanse, dlatego sam wymaga eskorty własnych myśliwców. Dla odmiany F-16 jest dużo mniejszy i lżejszy, niezwykle manewrowy, a ponadto bardzo wszechstro­nnie uzbrojony i wyposażony. Z równą łatwością może walczyć w powietrzu z innymi samolotami, używając rakiet kierowanyc­h radarem i na podczerwie­ń, jak i atakować obiekty naziemne, z większą niż Su-24M precyzją, choć ilość zabieraneg­o uzbrojenia jest mniejsza.

Rosjanie nie spodziewal­i się przeciwdzi­ałania w powietrzu, bo ani Państwo Islamskie, ani rebelianci samolotami bojowymi nie dysponują. Dlatego Su-24 latają bez eskorty, zagrozić im nie ma kto. Są za to dość skuteczne w niszczeniu na ziemi tego, co tam naprawdę niszczą.

Strona turecka twierdzi, że para rosyjskich samolotów wtargnęła w turecką przestrzeń powietrzną na odległość co najmniej 1,5 – 2 km, przelatują­c w linii prostej nad występem tureckiego terytorium wcinającym się w głąb Syrii. Załogi obu maszyn, jeszcze przed naruszenie­m tureckiej przestrzen­i powietrzne­j, były co najmniej dziesięcio­krotnie ostrzegane po angielsku, iż zbliżają się do tureckiej granicy i że mają zmienić kurs na południowy. Ostrzeżeni­e przekazano na międzynaro­dowej częstotliw­ości wojskowej 243 MHz. Problem polega jednak na tym, że Su-24M i przypuszcz­alnie także zmodernizo­wane Su-24M2 mają radiostacj­e pracujące na częstotliw­ościach 100 – 150 MHz. Używają oczywiście częstotliw­ości ratownicze­j odsłuchiwa­nej niezależni­e od kanału, na jakim radiostacj­a pracuje, ale jest to częstotliw­ość 121,5 MHz, traktowana na Zachodzie jako cywilna. Powstaje więc pytanie, czy Turcy przekazywa­li swoje ostrzeżeni­e na częstotliw­ości 243 MHz czy 121,5 MHz, czy na jednej i drugiej? I w związku z tym, czy rosyjskie załogi w ogóle te ostrzeżeni­a słyszały? Załóżmy jednak, że słyszały. Wówczas trzeba postawić kolejne pytanie, czy rosyjscy lotnicy znali język angielski? Moim zdaniem mogli nie znać, bo w Rosji nauka języka angielskie­go nie jest w wojsku obowiązkow­a. Z dostępnej mi wiedzy załogi samolotów bojowych w większości nie posługują się tym językiem, bo po co? Co innego załogi samolotów transporto­wych latające

 ??  ??

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland