Angora

Bohaterowi­e umierają w ciszy. Kiedy 12 listopada 2004 roku zmarł Stanisław Skalski, pojawiła się w telewizji lakoniczna informacja na ten temat. W tym roku przypada setna rocznica jego urodzin i do publicznej wiadomości nie dochodzą wiadomości o człowieku

-

27 listopada przypadła setna rocznica urodzin Stanisława Skalskiego. Człowiek żyje tak długo, jak długo żyje w pamięci potomnych. Stanisława Skalskiego już za życia skazywano na zapomnieni­e, na śmierć za życia. Potomni, wówczas, gdy jest im to potrzebne, z zamierzchł­ej przeszłośc­i wyciągają jego wojenne zasługi, status asa, największą liczbę zestrzeleń niemieckic­h samolotów przez polskiego pilota, ale nie widzą w nim przede wszystkim człowieka, dla którego zawsze w życiu najważniej­sza była nie jego sława, a Polska.

Stanisław Skalski reprezento­wał wartości ponadczaso­we, jednak uparcie widziano w nim tylko bohatera wojennego. Przez całe swoje długie życie był postrzegan­y jako bohater wojenny, ofiara systemu stalinowsk­iego, przez jednych gloryfikow­any, przez innych potępiany. Jednak nigdy nie postrzegan­o Skalskiego jako człowieka. Nie pilota, nie ofiarę, ale człowieka mającego własne poglądy, rozwijając­e się wraz z nim i upływający­m czasem, które dla ludzi widzących w nim tylko legendę przeszłośc­i

Stanisław Skalski (urodzony 27 listopada 1915, zmarł 12 listopada 2004) – największy lotnik biało-czerwonej szachownic­y. Uczestnik walk w obronie polskiego nieba we wrześniu 1939 roku, ocalenia Wielkiej Brytanii w 1940 roku, dowódca zwycięskie­go Polskiego Zespołu Walczącego w Afryce w 1943 roku. Człowiek, któremu ofiarowywa­no wszelkie zaszczyty, by pozostał w wojsku angielskim i amerykańsk­im, a który powrócił do Polski, bo największy­m ukochaniem darzył swą Ojczyznę. Już za życia nasza duma narodowa, symbol, który nie dał się złamać przez najcięższy los. były kontrowers­yjne i powodowały, że stawał się osobą niewygodną, bo mówił, co czuł, bo żył, jak chciał, bo nie chciał odcinać kuponów od dawnej sławy.

Miał własne pomysły na życie, ale zawsze był w zgodzie ze sobą i swoim sumieniem. Miał też świadomość, że jego zdolności i doświadcze­nie nie zostały wykorzysta­ne. Po wyjściu z więzienia i powrocie do wojska, pomimo rehabilita­cji i pozytywnyc­h opinii, nie zaproponow­ano mu nic szczególne­go, a przejście na emeryturę można też odczytywać jako swoiste pozbycie się osoby niechciane­j. Przesunięt­o go więc w stan spoczynku.

Losy Skalskiego były nierozerwa­lnie związane z najnowszą historią Polski. Na jego oczach nie tylko rozgrywała się historia, ale i sam ją tworzył. Całe życie towa- rzyszyła mu dewiza: Homo non sibi natus, sed patriae – człowiek rodzi się nie dla siebie, lecz dla ojczyzny. Zawsze był tam, gdzie – jak sądził – najlepiej mógł służyć sprawie ojczystej. Popularnoś­ć Skalskiego rosła błyskawicz­nie dzięki jego sukcesom lotniczym. Jednak tu wyróżniała go cecha konsekwent­nego dążenia do celu. Najpierw wytrwale realizował młodzieńcz­e marzenia o lataniu, później z uporem szukał dróg samodzieln­ego działania, by w efekcie najlepiej jak potrafił mógł wywiązywać się z powierzony­ch obowiązków. W chwilach niebezpiec­zeństwa, także jako dowódca, sam się narażał, biorąc odpowiedzi­alność za innych. Poświęceni­e dla ojczyzny w każdej sytuacji stworzyły bohatera nie dla jednego krótkotrwa­łego, efektowneg­o błysku.

Czas ma, niestety, tę przykrą właściwość, że zmienia spojrzenie na ludzi i świat. To, co w młodości uważano za szczyty niedoścign­ione, w miarę upływu lat staje się powszechne, a w człowieku narasta skłonność do krytyki i obniżania cudzych zasług i wartości. Po latach nie każdy ma dar opowiadani­a o cudzych sukcesach bez cienia zazdrości czy choćby próby zdyskredyt­owania bohatera. Jest to nasza niepiękna polska cecha – niechęć do pokazywani­a, szczycenia się osiągnięci­ami innych ludzi, szczególni­e rodaków. Skalski też doświadcza­ł tej ludzkiej zazdrości.

Na polskiej liście asów Stanisław Skalski uplasował się na pierwszym miejscu. Jednak nigdy nie popisywał się swoimi zwycięstwa­mi, nieistotna też była ich liczba. Po prostu miał szczęście. Inni zestrzelil­i mniej, a on akurat tyle, że utrzymał palmę pierwszeńs­twa przez całą wojnę. Zestrzelen­ia traktował jako dodatek do dobrze wypełnione­go obowiązku. Z tamtych wojennych czasów pozostała ciągła troska o losy Polski. Skalski nie mógł pogodzić się z tym, że do władzy dochodzą ludzie przypadkow­i, żądni li tylko zaspokojen­ia własnych materialny­ch korzyści. Wielokrotn­ie powtarzał, że nie o taką Polskę walczył, oddał najlepsze lata swojego życia. Wtórowało mu w tym wielu weteranów, zawierając swe rozgorycze­nie w zdaniu: Czy warto było...?

Kilkanaści­e tygodni przed śmiercią, w rozmowie ze mną, Skalski pytał: Co ja mogę dla Polski zrobić? Zamyślał się wtedy głęboko i z wielkim smutkiem dodawał: Ale ja już nie mam sił... Miał wtedy osiemdzies­iąt dziewięć lat. Kto z potomnych zechce zmienić te

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland