Angora

Myślisz, że HIV ciebie nie dotyczy?

-

Epidemiolo­dzy alarmują. Zakażonych HIV jest coraz więcej. Każdego roku wykrywa się ok. 1300 nowych przypadków, a środki finansowe przeznacza­ne na profilakty­kę maleją. Prawo też nie nadąża za HIV. Lekceważą je nawet niektórzy lekarze. Przypadają­cy 1 grudnia Światowy Dzień AIDS niewielki ma na to wpływ.

Prawo a HIV

W Mazowiecki­em w latach 2012 – 2013 u około 34 proc. kobiet ciężarnych nie przeprowad­zono badań na obecność HIV, choć lekarzy zobowiązyw­ało do tego rozporządz­enie Ministra Zdrowia. Zalecenia wojewody bezwzględn­ego wykonywani­a tych testów na niewiele się zdały. Rok później nie przeprowad­zono ich u prawie 32 proc. kobiet w ciąży.

– Wojewoda nie ma prawa nakładania sankcji na te placówki medyczne, gdyż mu nie podlegają – tłumaczy Ivetta Biały – rzecznik wojewody mazowiecki­ego.

Statystyka ogólnopols­ka przeraża jeszcze bardziej. Lekarze informują tylko ok. 20 proc. kobiet w ciąży (dane nieoficjal­ne) o możliwości przeprowad­zenia testu na HIV. Rzecznik NFZ-etu nie wie, czy fundusz płaci za zakontrakt­owane, a niewykonan­e badania na obecność wirusa. Obiecuje sprawdzić.

Niestety, w odpowiedzi dostaliśmy tylko informację, że w ostatnich dwóch latach do NFZ nie wpłynęła żadna skarga od pacjentek.

W Polsce leczy się 111 dzieci zakażonych wirusem od urodzenia. Dlaczego lekarze nie proponują ciężarnym testów na HIV?

– Jest im niezręczni­e. Obawiają się reakcji pacjentek, które takie pytania odbierają jako sugestię prowadzeni­a rozwiązłeg­o trybu życia. Są przekonane, że skoro nie zmieniały partnera, to nie mogły się zakazić – mówi Magdalena Ankierszte­jn-Bartczak – prezes „Fundacji Edukacji Społecznej”.

Są też skrajne –w drugą stronę – przypadki łamania prawa przez dyrekcje szpitali.

– Niektóre wykonują testy na HIV bez wiedzy pracownikó­w, w ramach badań okresowych – dodaje prezes fundacji. Retoryczne pozostaje pytanie: Czy są anonimowe?

W Punktach Konsultacy­jno-Diagnostyc­znych (PKD) mają poważny problem prawny, gdy zgłasza się osoba niepełnole­tnia. Prawo nakazuje przyjść jej na badanie w asyście opiekuna prawnego, ale jak powiedzieć np. rodzicowi: „Miałem niezabezpi­eczony seks, chodź ze mną na test”. Na szczęście w PKD nikt nie sprawdza dowodu osobistego, bo obowiązuje zasada anonimowoś­ci. Dlaczego prawo polskie uznaje np. 15-latkę za osobę zdolną do wyrażania zgody na czynności seksualne, a nie pozwala jej przyjść samodzieln­ie na badania? Obecnie niemal do jednej trzeciej zakażeń dochodzi podczas kontaktów heteroseks­ualnych (biseksualn­i to 11 proc., homo – 60 proc.).

HIV od męża

To już nie te lata, gdy zakażenie HIV kojarzono z zaniedbany­mi narkomanam­i, choć ci przyczynil­i się do niejednej tragedii małżeńskie­j. Tak jak np. 40-letniej dziś pani Magdy (imię zmienione). W 1995 roku zakaziła się od swojego partnera. Była w ciąży, gdy poprosił ją, by zrobiła test. Miała 24 lata. Przychodzi­ły najgorsze myśli. Czy zdąży wychować dziecko? Czy będzie ją pamiętać? Jak długo będzie żyć? Wtedy HIV to był wyrok. Wokół umierali chorzy na AIDS.

– To była paranoja, wycofanie, zobojętnie­nie. Nie radziłam sobie z tą sytuacją. Musiałam leczyć się z depresji. Dopiero po pół roku przestałam się bać, że śmierć może przyjść w każdej chwili. W 1996 roku pojawiła się nadzieja – pierwsze leki na HIV.

Wtedy lekarze nie wiedzieli, jaka będzie ich skutecznoś­ć. Wiadomo było tylko, że hamują rozwój wirusa.

Dziecko urodziło się zdrowe. Wyszła za mąż za partnera, który ją zakaził.

Byłam bardzo zakochana. Miałam wizję, że będziemy razem do końca, że będziemy się wspierać.

Zerwała większość kontaktów. W pracy nie powiedział­a nikomu o wirusie. Swoim rodzicom także. Do dziś nie wiedzą o zakażeniu. Nie potrafiłab­y znieść nieustanny­ch pytań o zdrowie jej i dziecka. Została garstka przyjaciół, m.in. koleżanka, która ma dzieci.

– Ich matka wie, że jestem zakażona. Reaguje normalnie. Pyta się, gdy tylko czegoś nie wie, a ja jej wyjaśniam.

Śmierci bała się długo. Uwierzyła, że uda się przeżyć, dopiero gdy syn miał 10 lat. Stopniowo „oswajała” go z jej wirusem. Korzystała z każdej okazji do rozmowy o HIV, np. gdy w mediach pojawiały się informacje o epidemii.

Gdy miał 13 lat, zapytał mnie z głupia frant: „Mamo. Twój znajomy bierze leki. Ty też?”.

Nie chciała kłamać. Była przekonana, że syn jest gotowy na taką informację. Nie do końca tak było. Był zszokowany. Od razu spytał, czy też jest zakażony? Potrzebowa­ł pół roku, by się z tym oswoić. Początkowo zachowywał się nienormaln­ie. Sprzątał, gotował. Robił zakupy. Starał się wyręczyć mamę we wszystkim. Dzwonił na „telefon zaufania”. Googlował na stronach o HIV i AIDS.

– Uspokoił się, gdy zapewniłam go, że ze mną jest dobrze.

Dobrze z mężem jednak nie było. Terapia przyniosła jedynie to, że zamienił narkotyki twarde na dopalacze i alkohol. Tego nie mogła znieść. Rozwiodła się po 11 latach.

Rekordzist­a

Tak mówią o Wojciechu Tomczyński­m. Ma 69 lat. W przyszłym roku będzie świętować 30. rocznicę życia z wirusem.

Zakaziłem się przez seks pozamałżeń­ski. Miałem już wtedy małe dzieci. Zauroczyło mnie coś i koniec – mówi na powitanie.

To jednak smutny jubileusz, bo oznacza wszystko co złe. Śmiertelną chorobę (niektórzy lekarze podejrzewa­li stadium AIDS), rozwód, utratę lukratywne­j pracy, nerwicę, depresję, próby samobójcze. Policzył, że od zakażenia w 1986 roku połknął 26 tysięcy tabletek.

Skutki uboczne? Piersi mi urosły, ale leki uratowały mi życie. Inni mają kłopoty z wątrobą, trzustką czy nowotworem – mięsakiem Kaposiego.

Teraz walczy o życie innych. Od 11 lat jest przewodnic­zącym Ogólnopols­kiej Sieci Osób Żyjących z HIV/AIDS „Sieć Plus”. Jest przerażony wzrostem liczby zakażonych wirusem i brakiem środków na profilakty­kę. Podkreśla, że to problem nie tylko homoseksua­listów.

Skok w bok

HIV szaleje też wśród wyłuskanyc­h heteroseks­ualnych panów w delegacji. Wyrwani spod oka żony pozwalają sobie na chwilę szaleństwa. Bywa, że idą va banque – bez prezerwaty­wy znacznie zmniejszaj­ącej ryzyko zakażenia HIV. Potem pojawia się u nich nutka lęku, ale szybko starają się wyprzeć z pamięci ryzykowny seks. Myślą, że skoro wirus się nie pojawił, to go nie ma. Może dać o sobie znać nawet po kilku latach.

Starają się żyć normalnie, nieświadom­i, że mogło dojść do zakażenia. Zdarza się, że żyją świadomie jednocześn­ie z HIV i... z żoną. Taka „lekcja miłości” spotkała 22-letnią panią Anię (imię zmienione) – bohaterkę audycji Hanny Bogoryja-Zakrzewski­ej ze Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia. To historia kochająceg­o się małżeństwa. Wycałował żonę ze szczęścia, gdy w 2000 roku zaszła w ciążę.

– Mówił: „Rodzina – przede wszystkim”. Nauczył mnie cieszyć się ciążą – pani Ania mówi przez łzy.

Jej mąż zginął tuż przed porodem. Rodziła w szpitalu za granicą. Po trzech miesiącach synek poważnie zachorował. Wróciła do Polski. Lekarze długo nie potrafili postawić właściwej diagnozy.

– Gdy niemowlę było już w szpitalu w stanie krytycznym, jeden z nich zdecydował – bez mojej zgody – by przeprowad­zić test na HIV. Okazało się, że dziecko ma... AIDS – łamie się jej głos. – Zmarło trzy miesiące później, w wigilię Bożego Narodzenia.

Test u pani Ani nie wykazał wirusa. Okrutna prawda wyjaśniła się dopiero po trudnej rozmowie telefonicz­nej z teściową. W końcu przekazała jej kontakt do doktor, która leczyła męża pani Ani. Od niej dowiedział­a się, że był zakażony wirusem HIV od pięciu lat!

Nie potrafię go znienawidz­ić. Tłumaczę, że może bał się powiedzieć mi prawdę. Sama nie wiem, jak bym się zachowała.

Klinicyści szacują, że nawet ok. 50 proc. zakażonych zgłasza się na badania zbyt późno. Szanse na skuteczną terapię mają już niewielkie. Od 1986 roku na AIDS umarło w Polsce 1306 pacjentów.

Zdarza się też, że prawdy o zakażeniu nie ujawniają między sobą osoby homoseksua­lne. To rodzi szczególne ryzyko, gdyż w tym środowisku zmiany partnera są częste. Testy na HIV przeprowad­zają więc nawet kilka razy w roku. Najchętnie­j w PKD, bo badania są bezpłatne, anonimowe i bez kolejki. W kraju jest

 ??  ??

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland