O labradorze, który jeździł tramwajem

Angora - - Oczy Niewidomego -

nie wszyscy mają świadomość, że kandydat na psa przewodnika, a później pełnoprawny czworonożny przewodnik, wraz ze swym opiekunem ma prawo przekroczyć każdy próg. – Oczywiście, znacznie częściej zdarzają się miłe sytuacje, ale pamiętam swoją wizytę w jednym z marketów. Najpierw nie chciano mnie wpuścić, a kiedy już w żołnierskich słowach wytłumaczyłem kierownikowi sklepu, dlaczego wchodzę ze zwierzęciem, ten oddelegował pracownika, który za mną wszędzie chodził i sprawdzał, czy labrador nie ściąga nic z półek. Na szczęście polskie przepisy są jednoznaczne: taki pies jest prawnie chroniony – opowiada radny. Melbę, choć T. Stachowiak już zdążył się do niej przyzwyczaić – podobnie jak Lucky’ego, Ozy’ego oraz Bazyla – za kilka miesięcy trzeba będzie jednak zwrócić Fundacji na rzecz Osób Niewidomych Labrador – Pies Przewodnik, która połączy ją z nowym właścicielem. – Oddanie psa jest chyba najtrudniejszą chwilą w procesie szkolenia, ale jeśli chce się komuś pomóc, trzeba się, niestety, do tego przyzwyczaić – przyznaje.

Fot. Adrian Wykrota/Polskapresse

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.