Bitwa o miasto

Angora - - Wybraliśmy Sobie! - KRZYSZTOF RÓŻYCKI

13 plotek wynika, że w przeszłości pani relacje z niektórymi kolegami z kierownictwa Platformy nie były tak dobre.

– Jesteśmy ugrupowaniem demokratycznym. Dlatego przy okazji wyborczych kampanii wewnątrz Platformy wyzwalały się silne emocje. Wielu z nas ma ambicje, chciałoby być lokalnymi liderami. To zupełnie normalne, bo na tym polega polityka. Tak jest w większości partii. Ale potem emocje opadają i każdy zajmuje się swoją pracą. Jeżeli nawet kiedyś były jakieś nieporozumienia, to już dawno temu wszystko zostało wyjaśnione.

– Z pani komitetu wyborczego do nowej rady miejskiej dostało się kilku radnych o SLD-owskim, a nawet PZPR-owskim rodowodzie. Wiele ważnych stanowisk od lat sprawują w mieście ludzie o lewicowej orientacji, co często wypomina pani prawica.

– Tomasz Trela z SLD jest moim pierwszym zastępcą i nie ma w tym nic dziwnego. To rodzaj takiej „wielkiej koalicji”, w której oprócz Platformy są członkowie PSL, Nowoczesnej, ruchów miejskich, którym na sercu leży dobro naszego miasta. Od pierwszego dnia mojego urzędowania przyjęłam zasadę, żeby ludzi rozliczać za pracę, a nie za poglądy czy przynależność partyjną.

– Nawet pani przeciwnicy nie negują tego, że przez osiem lat miasto zmieniło się na korzyść. Ale to, że Łódź została uznana za najbardziej zakorkowane miasto Europy, chyba nie jest powodem do chwały.

– Te ogromne korki dotyczą przede wszystkim godzin szczytu i ograniczają się do śródmieścia, które jest w stanie gigantycznej przebudowy. Cały czas jednocześnie remontujemy po kilka ulic, ale nie dlatego, że nie potrafiliśmy ułożyć kalendarza remontów, tylko z powodu zbyt późnego wdrażania nowej perspektywy finansowej, począwszy od rządu, przez urząd marszałkowski, a skończywszy na urzędzie miasta. Ulice śródmieścia są dziś tak samo szerokie jak w czasach dorożek, tylko że teraz jeździ po nich blisko pół miliona pojazdów! Dlatego nie mieliśmy innego wyjścia jak, przynajmniej w centrum, postawić na komunikację zbiorową. Ale się nie poddajemy. Proszę zobaczyć, jak bardzo poprawiła sytuację komunikacyjną długa na 16 km trasa W-Z z tunelem, który przebiega pod samym centrum miasta.

– Łódź ze wszystkich polskich miast straciła najwięcej mieszkańców. W 1978 roku żyło tu 878 tys. osób, a dziś oficjalnie zameldowanych jest 700 tys. Czy ta tendencja nadal się utrzymuje?

– To się na szczęście poprawia. Wśród młodych ludzi w wieku 18 – 32 jesteśmy na plusie o kilka tysięcy osób.

– Jacek Damięcki, emerytowany profesor z SGGW, 21 lat temu przedstawił koncepcję duopolis: Łódź – Warszawa, która (co bardzo mnie zaskakuje) ma wielu krytyków w obu miastach, gdy tymczasem jest dla nich wielką szansą.

– Jestem wielką zwolenniczką tej koncepcji. Potencjał obu miast pozwoliłby nam z czasem równać do takich metropolii jak Berlin, a nie do Sofii czy Belgradu. Mam nadzieję, że szybka kolej, jaka przy okazji budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego połączy Łódź z Warszawą, będzie się zatrzymywać tylko przy porcie lotniczym, tak żeby podróż między obu miastami trwała mniej niż 40 minut, a więc krócej, niż dziś jedzie się z jednego końca na drugi, zarówno z Warszawy, jak i Łodzi.

– Przed Łodzią otwierają się wielkie perspektywy związane z Nowym Jedwabnym Szlakiem, na którym pani miasto ma być jednym z ważniejszych punktów.

– Łódź już wiele zrobiła w tej sprawie, teraz kolejny krok należy do rządu. Tymczasem za czasów, gdy Ministerstwem Obrony Narodowej kierował Antoni Macierewicz, Agencja Mienia Wojskowego blokowała rozbudowę tej wielkiej inwestycji na terenie naszego miasta.

– Nadmierne zadłużenie to wielki problem polskich samorządów. Niektóre miasta, razem ze spółkami komunalnymi, już przekroczyły 100 proc. swoich rocznych dochodów. Łódź też ma spore długi.

– W naszym przypadku ten dług razem z zadłużeniem spółek komunalnych wynosi 64 proc., co w skali kraju nie jest złym wynikiem. Gdy przed 10 laty Wrocław czy Kraków zadłużały się na dużą skalę, nasze miasto nie miało tych problemów, jednak z powodu stagnacji i braku perspektyw uciekło stąd tysiące ludzi. Musieliśmy więc zaciągnąć kredyty na konieczne inwestycje, ale dajemy sobie radę z ich spłatą. Gdy obejmowałam urząd w 2010 r., nadwyżka operacyjna wynosiła 23 miliony, teraz prawie 300 mln zł. Nasz rating to BB+ ze stabilną prognozą, jest on zdecydowanie lepszy niż w większości dużych polskich miast. W 2010 roku nasz budżet razem ze środkami unijnymi wynosił 2,4 mld zł, teraz bez środków unijnych to przeszło 4 miliardy. Przez te 8 lat majątek miasta zwiększył się o 30 – 40 proc. Które z dużych polskich miast pokonało taką drogę?

– Jedną z wizytówek miasta jest Łódź Fabryczna, zapewne najładniejszy i najnowocześniejszy z polskich dworców. Niestety, nie jest przelotowy, więc dopóki nie powstanie tunel łączący go z Łodzią Kaliską, dopóty ta inwestycja kosztująca 2 mld zł nie ma sensu.

– To prawda, ale już trwają prace nad koncepcją projektową tunelu.

– Jeden z posłów PiS powiedział mi prywatnie, że gdyby pozostała pani na stanowisku prezydenta, to rząd mógłby stwarzać problemy z finansowaniem tej inwestycji.

– Rząd nie może rozwiązać umowy podpisanej z wykonawcą.

– Tunel średnicowy ma być rodzajem małego metra z dwiema stacjami pośrednimi. Ale nie mamy pewności, czy wszystko będzie przebiegało sprawnie, gdyż w Łodzi większość starych kamienic nie ma fundamentów.

– Wykonawca zdaje sobie sprawę z ewentualnych zagrożeń i z pewnością będzie potrafił sobie z nimi poradzić.

– W okolicach Dworca Fabrycznego powstaje Nowe Centrum Łodzi, które przynajmniej na razie budzi dość mieszane uczucia. Wiatr hula między budynkami, po godzinach pracy nie widać tam żywego ducha. A przecież miała to być wizytówka miasta z imponującym Centrum Festiwalowo-Kongresowym autorstwa Franka Gehry’ego, jednego z najbardziej znanych na świecie architektów, którego matka urodziła się w Łodzi.

– Na razie na terenie Nowego Centrum Łodzi pracuje 7 tys. ludzi, a za 3 – 4 lata ta liczba zwiększy się do 30 – 40 tysięcy! Centrum Festiwalowo-Kongresowe pierwotnie miało kosztować pół miliarda złotych. Kiedy jednak spotkałam się z Frankiem Gehrym, zapytał mnie, czy chcę mieć malucha, czy mercedesa? To oznaczało, że Centrum wyższej klasy miało kosztować około miliarda, a dziś, po tak znacznej podwyżce cen materiałów budowlanych, ta cena wzrosłaby do półtora miliarda. Do tego trzeba dodać ogromne koszty utrzymania takiego obiektu.

– Innym związanym z Łodzią światowej klasy architektem jest Daniel Libeskind, który w nowym centrum miał zaprojektować „Bramę Miasta”. Inwestycja nie doszła do skutku, za to w Warszawie przy Złotej 44 stoi wysoki na 192 metry, zaprojektowany przez niego jeden z najciekawszych polskich wieżowców. Tymczasem w Łodzi od czasów Gierka nie wybudowano nic wyższego niż okropne budynki ŚDM zwane łódzkim Manhattanem.

– Nie ma sensu ścigać się z jednym czy dwoma wieżowcami. Osobiście jestem zwolennikiem niskiej i średniej zabudowy, która nie jest tak przytłaczająca jak wiele centrów zachodnich miast. Daniel Libeskind, dla prywatnego inwestora, zrobił wstępny projekt kamienicy przy zbiegu Kilińskiego z Włókienniczą. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale obu wybitnych architektów zapraszamy do współpracy z naszym miastem.

– A co z Piotrkowską? To unikalna ulica w skali kraju, ale z tego powodu, że w jej okolicach nie ma gdzie zaparkować, coraz mniej łodzian odwiedza znajdujące się tu sklepy czy lokale gastronomiczne.

– Już rozpoczęły się procedury związane z budową kilku wielopoziomowych parkingów.

– Przed wojną połowa łódzkich kamienic należała do Polaków narodowości żydowskiej, z których większość została wymordowana przez Niemców, nie pozostawiając spadkobierców. Mimo to afer z dziką reprywatyzacją było niezbyt wiele.

– Wkrótce po objęciu urzędu powołałam specjalny zespół zajmujący się tym problemem. Dzięki temu udało nam się uniemożliwić nielegalne przejmowanie kamienic. Do tej pory złożyliśmy do prokuratury przeszło 400 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa wyłudzenia różnych nieruchomości i już ruszyły pierwsze procesy.

– W Łodzi są setki kamienic wymagających remontów. To chyba jedyne duże miasto w Polsce, gdzie jeszcze niedawno w centrum można było zobaczyć okna zabite płytami MDF.

– Miasto jest właścicielem około 2 tys. budynków, a w 4 tys. ma swoje udziały. Oczywiście nie wszystkie wymagają generalnego remontu. Na razie rewitalizację przeszło 300 kamienic, a w kolejnych 160 trwają prace budowlane. Dziś już zabitych okien w centrum pan nie zobaczy albo są to jakieś naprawdę pojedyncze przypadki. Dużo do zrobienia mamy jeszcze na starych Bałutach i starym Widzewie, ale sobie poradzimy.

– Co dziś jest najważniejsze dla Łodzi?

– Jeszcze przed wyborami obiecywałam łodzianom, że w nowej kadencji skoncentruję się na podniesieniu mieszkańcom jakości życia. A jakość życia to przede wszystkim bezpieczeństwo na ulicach, równe chodniki i jezdnie bez dziur.

– Podczas kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński apelował o lepszą współpracę samorządów z rządem.

– Zawsze deklarowałam gotowość do takiej współpracy. Ale do tej pory nie miałam okazji spotkać się z ministrem sportu, o co bardzo zabiegałam, a przecież żadne miasto w kraju w ostatnich latach nie zrobiło tyle dla sportu co Łódź.

– Nie ma w rządzie nikogo, z kim byłaby pani w stanie się porozumieć?

– Na szczęście dobrze układa nam się współpraca z panem premierem Glińskim. Do tej pory wszystkie wnioski, które składamy do Ministerstwa Kultury, są rozpatrywane pozytywnie.

– Mimo pani deklaracji niektórzy wpływowi politycy Zjednoczonej Prawicy uważają panią za politycznego przeciwnika zaangażowanego w trwającą od kilkunastu lat wojnę polsko-polską.

– Jestem samorządowcem, nie zajmuję się wielką polityką. Nie chcę walczyć z PiS-em, tylko współpracować dla dobra mojego miasta.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.