Kierowcy, zachowajcie ostrożność!

Angora - - Polityk Na Drodze -

wszystkie warunki atmosferyczne. Agent Secret Service stawia ptaszka w odpowiedniej kratce. Licencję kontrolera, proszę. Oto ona – pan Adam podaje dokument. Po starannych oględzinach agent zwraca licencję. Proszę pokazać wyposażenie wieży. I tak dalej... A na koniec: prosimy o pojazd i kierowcę z uprawnieniami do wjazdu na roboczą część lotniska. Po co?! Bo musimy przejechać całą drogę kołowania prezydenckiego samolotu od pasa startowego na płytę postojową i się trochę rozejrzeć...

A teraz porównajmy to z tym, co nasz BOR zrobił w Smoleńsku... Kto był na nieistniejącym lotnisku zapasowym i sprawdził wszystko, nie mówiąc już o żałośnie przygotowanym lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj? Czy BOR wiedział, że wpisane na pałę jako zapasowe lotnisko Witebsk było 10 kwietnia nieczynne? Czy zdawali sobie sprawę, że Witebsk leży w innym kraju (Białoruś)? Wyobraziłem sobie Secret Service z ich „check-listą” na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj gdzieś tak w drugiej połowie marca 2010 r. i omal nie parsknąłbym śmiechem, gdyby nie myśl o tragedii, jaka spotkała nasz naród...

I co, myślą państwo, że doszło do jakiejś rewolucji? Ależ skąd. Pan gen. Tomasz Miłkowski, komendant Służby Ochrony Państwa, na pytania red. Katarzyny Kolendy-Zaleskiej w TVN24 odpowiadał w zadziwiający sposób. Już pomijam lekceważące: „Tak się zdarza, bo tak ruch drogowy czasami wygląda”. Jak zastrzelą premiera, to też padnie jakaś podobna odpowiedź? Przecież tak też się zdarza. Taki prezydent Gabriel Narutowicz na przykład, żeby daleko nie szukać... Jednak najciekawsze dopiero przed nami.

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie o doświadczenie kierowcy. Gen. Miłkowski odpowiada: „A proszę mi powiedzieć, co to znaczy doświadczony kierowca”. Panie generale, pan raczy żartować, pan tego nie mówi serio. Nie ma w SOP kryteriów kwalifikacji kierowców do jeżdżenia z osobistościami danej rangi? Takich kryteriów, jak lata służby na stanowisku kierowcy ważnych osobistości (wcześniejsza praca kierowcy zawodowego liczona jako ewentualny bonus), liczba przejechanych kilometrów w dzień i w nocy w kolumnie uprzywilejowanej, wyniki kontrolnych egzaminów teoretycznych i praktycznych? Przecież nawet kierowca TIR-a mający tachometr prowadzi ewidencję przejechanych kilometrów, choćby do celów ustalenia jego miesięcznej stawki. Czy samochody SOP mają tachometry? Czy prowadzi się ewidencję kilometrów przejechanych przez danego kierowcę w dzień, w nocy, w łatwych czy trudnych warunkach pogodowo-drogowych? A jeśli nie, to dlaczego? Przecież taką ewidencję godzin lotów na szybowcach czy awionetkach (dzień, noc, rodzaj warunków meteo) prowadzi się nawet w aeroklubach, to nie można w instytucji odpowiedzialnej za najważniejsze osoby w państwie? I czy pan generał oczekuje, że pani redaktor Kolenda-Zaleska ustali panu te kryteria kierowcy doświadczonego do celów transportu VIP? Jeśli tak, to po zadaniu takiego pytania trzeba było wyjąć notes i starannie zanotować odpowiedź pani redaktor...

Ale to dopiero początek

Pan generał dalej mówi, że według niego kierowca spełniał kryteria wożenia pani wicepremier. Co prawda tylko dwa lata służby, ale przecież wcześniej jeździł pięć lat w prywatnej firmie floty samochodów. Po chwili zastanowienia dodaje: „albo siedem?”. Słuchajcie państwo dalej, bo to nie koniec. Jak się okazało, pan generał nie wie, ile ów kierowca miał dokładnie lat. Poniżej trzydziestki. Więcej niż 25. Ale dokładnie ile? No przed trzydziestką. Wygląda na to, że pan generał w ogóle nie interesuje się tym zdarzeniem! Kierowca wiozący wicepremiera polskiego rządu popełnia szkolny błąd,

Fot. Jacek Turczyk/PAP

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.