Portret pamięciowy mężczyzny podejrzanego o podpalenie pociągu

Angora - - Z Wokandy -

16 lutego 1992 roku do pociągu „Roztocze” relacji Warszawa Zachodnia – Chełm – Zamość wsiadł na stacji Warszawa Zachodnia mężczyzna, którego portret pamięciowy zamieszczamy obok. Człowiek ten okazał się niosącym śmierć piromanem.

O godzinie 20.14 pracownik szlakowy PKP przed stacją Lublin-Północ zauważył w jadącym z Warszawy Zachodniej pociągu kłęby dymu, wydobywające się z wagonu drugiej klasy. Natychmiast powiadomił maszynistę przejeżdżającego pociągu (nr 12109), że w środku składu z wagonów wydobywa się dym. Pociąg stanął na 213,5 km. Niezwłocznie przystąpiono do akcji ratowniczej i ewakuowano pasażerów. Odłączono dwa palące się wagony od pozostałych. Ze względu na rozmiary pożaru ściągnięto straż pożarną z Łęcznej, a pogotowie zabrało kilka rannych osób. W wyniku pożaru spaliły się wagony pierwszej i drugiej klasy.

Jako wstępną przyczynę pożaru podano zwarcie w instalacji elektrycznej. Następnego dnia dwa spalone wagony przetoczono na bocznicę stacji Kanie. Kiedy penetrowano zgliszcza, na pomoście wagonu pierwszej klasy, w wejściu, gdzie znajdowało się WC, znaleziono zwęglone zwłoki ludzkie. Przyjęto, że mężczyzna (bo jego płeć ustalono) spłonął przypadkowo. Później ustalono, że był to mieszkaniec schroniska im. Brata Alberta, który jechał z Warszawy. Przesłuchana obsługa elektrowozu stwierdziła, że na przyrządach pulpitu sterowniczego nie było sygnalizowane żadne zwarcie w instalacji elektrycznej. Dokładne oględziny pogorzeliska wskazywały na umyślne podpalenie, do którego użyto bliżej niezidentyfikowanej substancji inicjującej pożar, którego źródło było w rejonie WC i przedziale do niego przylegającym. Dość istotnych informacji dostarczyła kierowniczka pociągu, która trafiła do szpitala. Zeznała, że o pożarze została zaalarmowana przez krzyk pasażerów. Zerwała wtedy dwa hamulce bezpieczeństwa, aby zatrzymać pociąg, po czym straciła przytomność w związku z ogromnym zadymieniem wagonu. W czasie przesłuchania w szpitalu zeznała, że przed stacją Lublin – Wschód, na wysokości swego przedziału służbowego, widziała mężczyznę, który ją obserwował i zachowywał się nienaturalnie. Przez moment nawet pomyślała, że to kolejowy złodziej. Kiedy mężczyzna zorientował się, że jest obserwowany, szybko przeszedł w kierunku tyłu składu pociągu. Kierowniczka określiła go jako dość przystojnego, o ładnym profilu twarzy i czarnych włosach. Jego wiek określiła na około 35 lat.

Minęły dwa dni. Około godziny 20.15. podróżni jadący w pierwszym wagonie pociągu pośpiesznego relacji Zamość – Chełm – Warszawa Zachodnia zauważyli dym wydobywający się z jednego z przedziałów w tylnej części wagonu. Zaalarmowana obsługa pociągu podjęła nieskuteczną próbę zatrzymania pociągu, zrywając hamulce, które, niestety, nie zadziałały. Wywołało to panikę wśród pasażerów. Nie udało się w tym czasie ugasić pożaru. Pasażerowie otworzyli sami drzwi wagonu (kiedy pojazd był jeszcze w ruchu). W czasie panicznej ucieczki właściwie wypchnęli na torowisko małżeństwo z dzieckiem.

Pociąg udało się zatrzymać na stacji w Lublinie, gdzie ugaszono pożar wagonu. Niestety, pod pociąg w czasie ucieczki wpadł obywatel Ukrainy, a jego żonę i dziecko odwieziono do szpitala. Życia mężczyźnie nie udało się uratować.

Dla lubelskiej policji nie było wątpliwości, że w obu przypadkach chodzi o tak zwane zbrodnicze podpalenie. Nie było mowy o zwarciu instalacji elektrycznej, jak sądzono na początku. Podpalono pociąg „Roztocze” tej samej relacji (Warszawa – Zamość – Chełm i na odwrót) i to w tym samym miejscu (WC) i tym samym sposobem.

W pierwszym przypadku na stacji Warszawa Zachodnia wsiadł mężczyzna, którego sylwetkę i portret pamięciowy publikujemy. To zapewne on podpalił pociąg na trasie Lublin – Chełm. Być może ten sam mężczyzna podróżował też 18 lutego z Chełma lub Zamościa.

Co było motywem tego szaleństwa? Czy zrobił to osobnik chory psychicznie? Czy był to może rodzaj jakiejś zemsty? Pytania można mnożyć, ale na żadne nie odpowiedziano do dziś.

Wiesz coś o tych zbrodniach, rzecznik@lu.policja.gov.pl pisz:

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.