„Lisy” w żałobie W. Brytania

Tragedia w Leicester po meczu Premier League

Angora - - Pozostaje Pamięć -

Tajlandzki miliarder Vichai Srivaddhanaprabha, właściciel piłkarskiego klubu zgodnie ze zwyczajem odleciał po meczu śmigłowcem. Maszyna wystartowała z płyty boiska i po chwili runęła na położony przy stadionie parking. Na pokładzie oprócz Srivaddhanaprabhy znajdowała się dwójka jego współpracowników, brytyjski pilot Eric Swaffer oraz jego polska partnerka, pilot i instruktor lotnictwa, 46-letnia Izabela Lechowicz. Nikt nie przeżył.

Vichai Srivaddhanaprabha był według „Forbesa” 5. najbogatszym człowiekiem w Tajlandii, którego pokochali kibice piłkarskiego klubu Leicester City FC. Biznesmen zbił fortunę dzięki firmie King Power skupiającej międzynarodową sieć sklepów wolnocłowych. W sierpniu 2010 roku Sri- vaddhanaprabha zainwestował prawie 40 milionów funtów w będący na skraju upadku zadłużony klub piłkarski z Leicester, grający wówczas na zapleczu angielskiej ekstraklasy. Cztery lata później Srivaddhanaprabha wprowadził drużynę do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii – elitarnej Premier League. W drugim sezonie gry w angielskiej ekstraklasie jego zespół dokonał wielkiej rzeczy, zdobywając mistrzostwo Anglii! Tytuł dla popularnych „Lisów” (taki przydomek drużyna zawdzięcza regionowi Leicestershire, który słynie z polowań na lisy) był ogromną sensacją. Bukmacherzy przed sezonem gotowi byli płacić 5 tys. funtów za każdego funta postawionego na mistrzostwo Leicester. Co roku w Anglii o tytuł biją się potęgi: Manchester United, Manchester City, Chelsea Londyn czy Liverpool FC. Tylko szaleniec mógłby przypuszczać, że do walki o mistrzostwo będzie w stanie włączyć się kopciuszek – Leicester City FC. W zespole nie było gwiazd, a jed- nak to drużyna prowadzona przez włoskiego trenera Claudia Ranieriego okazała się najlepsza w Anglii w 2016 roku. Kilka miesięcy później „Lisy” wystąpiły w Lidze Mistrzów i – ku zaskoczeniu futbolowych ekspertów – też poradziły sobie całkiem nieźle, docierając aż do ćwierćfinału.

Piękna historia trwała w najlepsze i nikt nie miał wątpliwości, kogo należy uważać za ojca historycznych sukcesów. Vichai Srivaddhanaprabha prowadził klub z synem Aiyawattem, którego mianował wiceprezesem. Tajlandzcy właściciele nie szastali pieniędzmi na prawo i lewo, nie dokonywali spektakularnych transferów za dziesiątki milionów euro, ale w wyjątkowy sposób dbali o zawodników od lat tworzących zespół. Miliarder zaskarbił sobie serca fanów, gdy po awansie do Premier League nie podniósł cen biletów (wejściówki na mecze „Lisów” należą do najtańszych w Anglii). Biznesmen z Azji lubił pokazywać, że ma gest. Swoje 60. urodziny świętował z kibicami, wręczając im symboliczne 60 karnetów i częstując piwem. Po euforii związanej z wywalczeniem mistrzowskiego tytułu kupił piłkarzom 19 luksusowych elektrycznych BMW i8 w klu- da 1918 parlament w Wiedniu powołał demokratyczne państwo, wówczas jeszcze Republikę Niemieckiej Austrii. Fischer zaprasza na te urodziny wszystkich: „starych, młodych, mężczyzn i kobiety na Wschodzie i Zachodzie”, zaprasza do przemyśleń nad historią, by wziąć to, co dobre dla przyszłości, by w następnym stuleciu uczyć się z historii, która miała także ciemne strony. Podkreśla: „Patriotyzm tak, nacjonalizm – nie”.

Do hymnu! Według Fischera jak różnorodna jest wspólna przeszłość, tak różnorodni są mieszkańcy Austrii. Bogactwem są mniejszości narodowe i ich języki. Co może bowych barwach. Srivaddhanaprabha świetnie czuł się w Anglii, a mieszkańcy Leicester traktowali go z wielkim szacunkiem. Kiedy miejscowy szpital miał problemy finansowe, Tajlandczyk bez wahania wyłożył dwa miliony funtów, żeby uratować placówkę.

Biznesmen uwielbiał podróżować po Wielkiej Brytanii prywatnym śmigłowcem. Srivaddhanaprabha, który bywał na większości meczów swojego klubu, miał w zwyczaju opuszczać King Power Stadium w oryginalny sposób. Kiedy kibice schodzili z trybun, na środku boiska lądowała niebieska maszyna, która zabierała szefa Leicester, często w towarzystwie kilku zaufanych osób. Podobnie było w sobotni wieczór 27 października po meczu z londyńskim West Ham United. Śmigłowiec wzbił się w powietrze, po czym runął...

Prowadzący maszynę Eric Swaffer musiał wiedzieć, że sytuacja jest dramatyczna (posłuszeństwa w niezbadanych dotąd okolicznościach odmówiły oba silniki). Pilot starał się doprowadzić do upadku w miejscu, gdzie nie było ludzi, bo przecież w tym samym czasie tłumy wychodziły ze stadionu. Rozbity śmigłowiec stanął w płomieniach. Nie było nadziei, że kogokolwiek uda się uratować. Wiadomość o tym, że na pokładzie przebywał Srivaddhanaprabha, pierwsza podała stacja BBC. Leicester City FC potwierdziło ją dobę później. Okazało się, że oprócz 61-latka i jego pilota śmigłowcem leciało dwóch bliskich współpracowników tajskiego miliardera i Polka Izabela Lechowicz. Kobieta trafiła do Anglii w 1997 roku po zakończeniu studiów na jednej z wrocławskich uczelni. Początkowo planowała przyjechać tylko na kurs językowy dla obcokrajowców, a została w Wielkiej Brytanii na stałe. Poznała Erica Swaffera, który zaraził ją miłością do śmigłowców. Na tyle mocno, że Lechowicz kilka lat temu zrobiła licencję pilota i została uznaną instruktorką lotnictwa. Często obsługiwała podróże najbogatszych ludzi na Wyspach. Lot z Srivaddhanaprabhą był jej ostatnim. (MW) się lepiej nadawać do zaprezentowania tej wielości ludności żyjącej w tym kraju, niż zaśpiewanie hymnu Austrii w językach mniejszości? Prezydent zaprasza do wspólnego muzykowania; wspólnocie nie przeszkadzają różne języki. Kobiety wywalczyły sobie obecność w hymnie. Oficjalnie od 2012 zamiast „wielcy synowie” śpiewamy „córki i synowie” narodu. I taki tekst zna większość Austriaków, choć współrządzący dziś populiści udają, że zmiany nie było...

I am from Austria. To drugi, nieoficjalny hymn Austriaków, napisany przez gwiazdę austropopu Rainharda Fendricha w 1989. Muzyk zareagował

Fot. PAP/ Mike Egerton

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.