Prysznic w chmurach

Angora - - Prima Sort -

Istnieją trzy podstawowe klasy podróży samolotem. Dwie pierwsze znane są każdemu, bo trudno nie zauważyć różnicy, gdy w samolocie przeciskamy się do rzędów klasy ekonomicznej, gdy przód samolotu zajęty jest przez siedzących wygodnie, w szerokich fotelach pasażerów klasy biznes. Częstowanych napojami i odgradzanych później kotarą. Od 1992 roku (wymyślili to Amerykanie) wprowadzono też (pod)klasę Economy Premium, w której za nieco wyższą cenę pasażer otrzymuje nieco wygodniejsze warunki podróży. Ale jest i First Class, klasa pierwsza, nieosiągalna dla zdecydowanej większości, gwarantująca kosmiczny luksus, ale za kosmiczną cenę.

Eksperci branży lotniczej od lat głoszą śmierć First Class, napisał niedawno Eric Rosen z serwisu Bloomberg. Podczas gdy niektóre linie lotnicze zlikwidowały go całkowicie, inne podwajają ze wspaniałymi fotelami, wspaniałymi udogodnieniami i usługami, które rozpieszczają zarówno na ziemi, jak i w powietrzu. Wynika to ze złotego wieku latania dla tych, którzy mogą sobie na to pozwolić. W listopadzie br. Singapore Airlines Ltd. i Emirates Airline zaprezentowały nowe apartamenty First Class, mające tak ekstrawaganckie udogodnienia, jak prywatne minibary i wnętrza inspirowane marką Mercedes Benz. Za nimi poszły Cathay Pacific i Air France, w których ulepszenia obejmują więcej miejsca do przechowywania bagażu osobistego, ekra- ny rozrywkowe najnowszej generacji i monitory dotykowe sterujące siedzeniami.

Zaporą dla przytłaczającej liczby podróżujących jest cena biletu za miejsce w First Class. Bez problemu można nabyć bilet w granicach tysiąca dolarów do najdalszych rejonów świata, a korzystając z promocji, może to być znacząco mniej. Przykładowy lot w klasie ekonomicznej z Nowego Jorku do Londynu to 915 dolarów, ale miejsce w tym samym samolocie w First Class to koszt 5407 dolarów. Kto zdecyduje się na lot First Class, np. z Brukseli do Dubaju, musi zapłacić minimum 20 tysięcy złotych. Dziesięć razy tyle zapłacimy za lot z Londynu do Singapuru, ale aż 34 400 zł za lot z Paryża do Los Angeles. Jeszcze drożej, bo blisko 70 tysięcy kosztuje lot z Hongkongu do Chicago.

Co uzasadnia takie ceny? Luksus. Hillary Hoffower z Business Insider zauważa, że First Class przeszła długą drogę od fotela z dodatkowym miejscem na nogi do kabiny i wyrafinowanej obsługi, kuchni firmowanej gwiazdkami Michelina, zestawami markowych kosmetyków, łazienki z prysznicami i podgrzewaną podłogą. Pierwsza klasa jest postrzegana jako dobro luksusowe, stwarza poczucie ekskluzywności, a wysokie ceny są niezbędne, aby zachować luksusowe standardy. Ogromne możliwości adaptacji luksusu na pokładzie samolotu kreują nowe ogromne maszyny, jak Airbus 380. Należąca do Zjednoczonych Emiratów Arabskich linia Etihad na pokładzie A380 oferuje trzy różne apartamenty pierwszej klasy, w tym trzypokojowy apartament z salonem, sypialnią z podwójnym łóżkiem i łazienką z prysznicem. Bilet kosztuje 32 tys. funtów brytyjskich (w jedną stronę) z Nowego Jorku i Abu Zabi, informuje portal lotniczy Momondo. W tej cenie także podróż mercedesem lub porsche na lotnisko, specjalny salonik dla First Class, możliwość błyskawicznego boardingu, jak i niezwłocznego opuszczenia pokładu po przylocie.

Siostrzana linia Emirates oferuje kabiny robiące wrażenie nie tylko luksusu, ale unikatowości. Są na razie dostępne tylko na niektórych trasach z Dubaju do Brukseli, Genewy, Monachium i Londynu, i tylko w jednym typie maszyny: szerokokadłubowym Boeingu 777-300ER. Mieści się tu sześć zamykanych apartamentów (każdy po 12 mkw.) królewsko wyposażonych: ze skórzanymi fotelami stworzonymi we współpracy z marką Mercedes-Benz i inspirowanymi samochodami Klasy S auta. Są tu również minibary, strefowa klimatyzacja i nastrojowe oświetlenie. Po wejściu do kabiny znajdziesz przybory do mycia firmy Bvlgari, pianki do golenia Gillette, szczoteczki do zębów, pasty do zębów Colgate. Jeśli zechcesz odświeżyć się na wysokości 12 kilometrów, możesz zarezerwować miejsce w jednym z dwóch natrysków na pokładzie i spa, gdzie każdemu pasażerowi przysługuje pięć minut bieżącej wody podczas 30-minutowej sesji. Kiedy wrócisz na miejsce, steward dostarczy ci talerz owoców z miodem. First Class daje wrażenie wyjątkowości. W dwupokładowym Postanowił stworzyć uniwersalny słownik obrazkowy. Wprowadzenie idei w życie trwało latami, bo musiał sfotografować ponad tysiąc przedmiotów. Dopiero w 1993 roku założył własne wydawnictwo i wydrukował pierwszą edycję słownika. Był to strzał w dziesiątkę. Oczywiście obecnie ta książka ma wielu naśladowców, ale nadal jego „Point it” dobrze się sprzedaje. Nie bez znaczenia jest niska cena – w RFN najnowsze wydanie kosztuje 6,90 euro.

Książeczkę ma podobno co 18. Holender, a po Chinach – co chyba nie powinno nikogo dziwić – krąży jej piracka kopia. O tym bestsellerze w sklepikach muzealnych na całym świecie dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał: „Obok szczoteczki do zębów, paszportu i karty kredytowej powinna należeć do standardowego wyposażenia każdego w dalekiej podróży”. Z kolei australijski „HQ Magazine” zapewniał: „Nigdy więcej nie będziesz musiał w restauracji naśladować kurczaka”, a londyński „Evening Standard” nakłaniał: „Pozwól, aby te zdjęcia mówiły za ciebie”.

Fot. East News

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.