Obejrzane

Angora - - Na Skróty -

GDYBY JESZCZE MIAŁY MÓZG... Dean sadza swą partnerkę na kanapie, parzy jej kawę, dymiący kubek stawia naprzeciwko i czeka na wejście. Wejść ma córka, bo dzwoniła, że przyjdzie. – Widzę, że zdążyłeś już wszystko ogarnąć – mówi młoda kobieta i poddaje się zwykłej konwersacji. – Właśnie byliśmy pod prysznicem – ojciec nie zamierza skrywać szczegółów. – Sarah lubi tę poranną toaletę.

Sarah zalotnie nęci krótką spódniczką, ma nałożoną nogę na nogę, spod której to pozycji można się domyślać wszystkiego... jest do bólu szczera w uśmiechu i chcieliby ją państwo gościć przy swoim stoliku z poranną kawą. – Jak ci leci, tato? – A, dziękuję, pozdrów mamę. Sarah milczy, bo problemy rodzinne Deana są dla niej obok. – To powiedz, ile ty masz teraz dziewczyn? – pyta córka. – Sześć: Sophię, Shuri, Keiko, Athenę, Sarę i jej koleżankę. Koniec wizyty, pocałunek... Tak powinno być w źle trafionym, ale obarczonym potomstwem małżeństwie.

A co z Sarą? Milczy... Jest silikonową lalką. Ponętną, to prawda, ale lalką. Obrazem człowieka, z którym można się zaprzyjaźnić. Z którym można – mając 58 lat jak Dean – poczuć się młodo.

Burdel w Niemczech. – Wie pan, że po nich mam mniej sprzątania? – Po których? – No, po tych, co zamawiają lalki. – Dlaczego? – Bo oni szanują kobiety... – wrócimy do tego wątku.

Fabryki w Chinach opracowały sto typów ludzkiego ciała. Nadały im kształty, wypełniając silikonem, żeby było miękko. W Niemczech sprzedaje się na własność ok. dwóch tysięcy lalek rocznie, mało tego... Najlepiej idą te normalne, czyli trochę obwisłe piersi, trochę oponki na biodrach... Dodajmy usługę typu: zielone oczy... Cena wzrasta. A Chińczycy nie śpią. Pokornie wypełniają silikonem marzenia „białych ludzi”.

Wracamy do niemieckiego burdelu. – 80 euro za godzinę, tyle tu biorę – mówi burdelmama. – Przychodzą mężczyźni, którzy uważają się za mniej atrakcyjnych. Po nich nie ma czego sprzątać, bo obchodzą się z naszymi lalkami delikatnie. Gorzej, jak wpadnie jakiś patol. Ale myślę, że lepiej, że tu przyszedł i mam po nim sprzątać, niżby miał kogoś zgwałcić na ulicy – i czyści watą nasączoną substancjami odkażającymi wszelkie otwory lalki. Lalka jest naprawdę piękna. Szkoda, że nie żyje.

Dean sadza Sarę za stolikiem zastawionym napitkami. Podpis: Ja i Sarah na wczasach. Piękna jak ta lala – ARTE po polsku Claudia Baeckman, Christoph Poethke WOJCIECH BARCZAK

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.