Rock inspirowany hip-hopem

Angora - - Radioactive -

„Najważniejsze to nie stać w miejscu. Byłoby nierozsądnie tkwić w stagnacji”. Tak twierdzi wokalista rockowego zespołu, o którym za moment, i nie są to puste słowa, bo efekt działań jest i przekłada się na komercyjny sukces.

Las Vegas słynie z kasyn, luksusowych hoteli oraz kopii znanych światowych budowli i monumentów, takich jak wieża Eiffla, Łuk Triumfalny czy Statua Wolności. Ostatnio to turystyczne miasto położone w niemal pustynnym pod względem klimatu amerykańskim stanie Nevada może pochwalić się też muzyczną gwiazdą. W 2008 roku powstał tam zespół Imagine Dragons, który śmiało rywalizuje na listach bestsellerów z wszechobecnymi raperami. Mimo że Drake, Jay-Z i Kendrick Lamar trzymają się mocno na szczycie estradowej drabiny popularności, muszą mieć oko na tego groźnego dla nich konkurenta. Tym bardziej że zespół wciąż się rozwija. Nieprzypadkowo swój trzeci longplay muzycy zatytułowali „Evolve”, czyli „Ewoluować”. Grupę tworzą: Dan Reynolds (wokal), Wayne Sermon (gitara), Ben McKee (bas) i Daniel Platzman (perkusja). „Jesteśmy jak bracia – mówi Sermon. – Spędzamy ze sobą więcej czasu niż z naszymi rodzinami. Wiemy, że tak będzie przez jeszcze jakiś czas, więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czerpać z tego radość”.

Muzycy nagrali wspólnie cztery albumy i wydali kilkanaście singli. Te pierwsze rozeszły się w nakładzie 12 milionów egzemplarzy, a sprzedaż singli przekroczyła 35 milionów. Za swoje muzyczne osiągnięcia byli wielokrotnie wyróżniani. Trzykrotnie przypadły im w udziale Amerykańskie Nagrody Muzyczne, stacja MTV uhonorowała ich za teledysk do piosenki „Whatever It Takes” i triumfowali w licznych plebiscytach – na ogół w kategorii grup alternatywnych lub rockowych.

Wrota do sławy otworzyła zespołowi kompozycja „Radioactive”. „Zdawaliśmy sobie sprawę, że ten utwór brzmi jak żaden inny, więc mógł być wielkim hitem albo całkowitą klapą – wspomina gitarzysta grupy. – Zdecydowaliśmy się jednak podjąć ryzyko i go opublikować”. Reynolds dodaje: „W radiu powiedzieli, że na antenę nie pasuje, bo brzmi za ciężko”.

Mimo obaw muzyków o powodzenie utworu i początkowej niechęci stacji radiowych do jego rozpowszechniania, nagranie stało się światowym hitem, promując z powodzeniem debiutancki longplay, który nosi tytuł „Night Visions” (2012). Album rozsławił zespół nie tylko w ojczyźnie jego członków, ale również na międzynarodowej scenie muzycznej.

W efekcie podczas ceremonii przyznawania Światowych Nagród Muzycznych uhonorowano Imagine Dragons tytułem „Najlepszy na świecie wykonawca rockowy”, a kompozycja „Radioactive” przyniosła zespołowi Grammy. Na gali wręczania pozłacanych gramofonów, o których marzy każdy wykonawca, Imagine Dragons połączyli siły z Kendrickiem Lamarem, aby razem wykonać ten utwór i hit rapera „M.A.A.D. City”. Występ był szeroko komentowany, i to nie tylko z uwagi na walory artystyczne. Dowiódł, że rock może doskonale współbrzmieć z rapem. To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy te dwa style zgrabnie się łączą. Było już tak w 1986 roku, kiedy hip-hopowe trio Run-DMC wykonało utwór „Walk This Way” razem z jego twórcami, którymi są Steven Tyler i Joe Perry z rockowej formacji Aerosmith. Niektórzy twierdzili nawet wówczas, że narodził się nowy muzyczny gatunek i nazwali go rap-rockiem. Wokalisty Imagine Dragons nie było jeszcze wtedy na świecie (urodził się 14 lipca 1987), a jego koledzy z zespołu dopiero raczkowali lub stawali pierwsze kroki. Dziś muzycy twierdzą, że hip-hop ich inspiruje.

Od sukcesu „Radioactive” o kapeli jest z każdym rokiem coraz głośniej, a na listy bestsellerów wchodzą jej kolejne płyty. Równocześnie coraz większe sale koncertowe zapełniają się jej fanami. „Naszym najważniejszym celem jest granie muzyki na żywo – twierdzi Sermon. – Zakładając zespół, marzyliśmy o występach na międzynarodowych estradach”. Ich trasy koncertowe nie ominęły Polski. W lutym 2016 Imagine Dragons grali w łódzkiej Atlas Arenie, a rok później wzięli udział w Orange Warsaw Festivalu.

„Lubię śpiewać nasze hity – przyznaje wokalista zespołu. – Przyjęliśmy zasadę, że dla przyjemności słuchamy zupełnie czegoś innego. Z utworami Imagine Dragons mamy do czynienia tylko podczas wykonywania ich na scenie. Dzięki temu nie narzekam na ich nadmiar. Może za jakieś dziesięć lat tak będzie, ale na razie sprawiają mi radość”.

Ubiegły rok grupa może zaliczyć do wyjątkowo udanych. W USA aż dwa jej krążki znalazły się w pierwszej dziesiąt-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.