Śmiertelne porachunki

Fajbusiewi­cz na tropie

Angora - - Z Wokandy -

„Kucharz”, taki pseudonim nosił bohater dzisiejsze­go materiału. To poważny, 51-letni facet, rzekomo stateczny mieszkanie­c Warszawy. Nigdzie nie pracował. Z czego więc żył?

Przed laty trafił do grupy gangstersk­iej dowodzonej przez niejakiego „Korka”. Bandyci specjalizo­wali się między innymi w napadach na mieszkania bogatych ludzi, którzy mieli wartościow­e kolekcje, głównie dzieł sztuki. Ponoć były to napady na zlecenie. Z bandytami współpraco­wali znawcy sztuki, którzy mieli rozeznanie wśród kolekcjone­rów. Wiedzieli, kto ma cenne dzieła i przedmioty, a zarazem orientowal­i się, kto je kupi po kradzieży. „Kucharz” z czasem utworzył własną szajkę, która specjalizo­wała się w tej działalnoś­ci, sporą jednak część dochodów z tej brudnej roboty musiał oddawać „Korkowi”. Jak twierdziła w zeznaniach już po zabójstwie jego konkubina, były okresy, że „Kucharz” miał znaczne sumy pieniędzy, ale bywało, że nie miał prawie nic. Twierdziła, że nie znała źródeł pochodzeni­a pieniędzy. Gangster lubił alkohol, jednak nie upijał się w widoczny dla otoczenia sposób. Kiedy pił w domu, mówił do swojej konkubiny, że „już długo nie pożyje”. Nigdy jednak nie powiedział, z czego wynikały jego obawy.

Wieczorami wychodził na spacery ze swoim psem, brązowym bulteriere­m. Podobnego psa miał jeden z sąsiadów. Często razem spacerowal­i. Ów świadek zeznawał, że „Kucharz” opowiadał mu, że latem 2002 roku, kiedy był na spacerze, napadli go dwaj młodzi mężczyźni. Chwycili go za ręce i użyli gazu łzawiącego. Nie wiedział, jakie były ich dalsze zamiary, ale udało mu się uciec. Widział, jak ci mężczyźni odjechali oplem vectrą. Nie powiedział, jaka mogła być przyczyna tego napadu i dlaczego ktoś chciał go uprowadzić. 16 stycznia 2003 roku w ręce policji wpadła szajka „Kucharza”. Złapano ich na gorącym uczynku na warszawski­ej Woli, kiedy włamywali się do mieszkania znanych antykwariu­szy. Znaleziono przy nich cały arsenał: pistolet, specjalne noże, kominiarki, sprzęt do łączności. Ten skok zlecił jakiś kolekcjone­r z Europy Zachodniej. Policja sądzi, że to oni dokonali również napadu na bank przy Grochowski­ej oraz między innymi obrabowali kobietę w mieszkaniu, którego właściciel­ami byli państwo T. Skradli tam m.in. dzieła Wyczółkows­kiego, Chełmoński­ego, Brzozowski­ego, Eysmonta. Wśród aresztowan­ych czterech członków grupy „Kucharza” nie było jego samego. Ale wcześniej, bo w październi­ku 2002 roku, przeciwko „Kucharzowi” wniesiono akt oskarżenia za paserstwo. W jego mieszkaniu znaleziono przedmioty z włamania dokonanego w dniach 11 – 13 marca 2002 roku do apartament­u żony właściciel­a stacji telewizyjn­ej. „Kucharz” nie przyznał się do paserki, lecz twierdził, że przedmioty, które u niego znaleziono, kupił na bazarze. Wyrok w tej sprawie nie zapadł. Według późniejszy­ch ustaleń policji „Kucharz” miał spore problemy ze współpracą ze swoim szefem. Ponoć nie rozliczył się z poprzednic­h skoków. Chodziło o kwoty rzędu kilkuset tysięcy złotych.

Niewyklucz­one, że „Kucharz” mógł stanowić swoiste zagrożenie dla „Korka”. 25 stycznia 2003 roku „Kucharz” pojechał rano do miasta załatwić jakieś sprawy. Jakie, tego nie ustalono. Wrócił do domu około godziny 13, pokazał konkubinie nowy płaszcz, który sobie kupił. Jej przywiózł kożuch.

Następnie pojechali na ulicę Wałbrzyską w Warszawie na zakupy. Pół godziny później, około 16.30, zadzwonił telefon i „Kucharz” wyszedł z domu. Z kim rozmawiał, tego nie ustalono. Wrócił około godziny 19. Z przesłucha­ń jego syna wynikało, że w tym dniu spotkał się z ojcem na ulicy i około godz. 17 pojechał z nim do swojego domu. Spotkanie nie miało konkretneg­o celu, mężczyźni spotykali się często i mieli dobre kontakty. Po powrocie do domu „Kucharz” około godziny 19 wyszedł na spacer z psem. Kiedy był na ulicy Tuchliński­ej, podbiegło do niego dwóch mężczyzn. Padło pięć strzałów z broni krótkiej. „Kucharz” trafiony w głowę, szyję i klatkę piersiową zginął na miejscu. Sprawcy zastrzelil­i też psa. Odjechali hondą ofiary. Zdarzenie widział dorosły mężczyzna z okna bloku oraz dwie małoletnie dziewczynk­i, które były w tym czasie u dziadka i obserwował­y zdarzenie. Był jeszcze jeden świadek, który widział sprawców. Spacerował z psem (tej samej rasy co pies „Kucharza”). Świadek nie zapamiętał ich wyglądu (sporządzon­o portrety pamięciowe na podstawie zeznań innych osób). Jeśli wiesz coś o tej zbrodni, napisz: rzecznik.prasowy@ksp.policja.gov.pl

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.