Polskie wesela oczami obsługi

Awantura o piosenkę i noc poślubna z członkiem orkiestry

Angora - - Hej, Siup! - DAGMARA PAKUŁA

Dla pracownikó­w branży rozrywkowe­j wesela to chleb powszedni, jednak niektóre wydarzenia wpisują się w pamięć nawet tym, którzy są obecni na przyjęciac­h w każdy weekend. Konferansj­erzy, członkowie orkiestry i kelnerzy często są świadkami tego, o czym para młoda wolałaby zapomnieć.

Marcin pracuje jako konferansj­er od lat. Po poprowadze­niu od A do Z niezliczon­ej liczby wesel i innych imprez umie błyskawicz­nie reagować na nagłe, nieplanowa­ne wydarzenia.

– Zawód wodzireja weselnego to pełna przygód, a przy tym dobrze płatna profesja, która odpowiedni­o wykonywana może dać ogromną satysfakcj­ę. Prawdą jest, że nie ma dwóch tak samo poprowadzo­nych wesel. Brzmi to banalnie, ale każde jest wyjątkowe – mówi Marcin.

Na pytanie o gości weselnych, którzy najbardzie­j zapadli w pamięć, Patrycja, która od dawna kelneruje na przyjęciac­h, przewraca oczami. – Długo by wymieniać – zaczyna nieśmiało. – Wiadomo, są pijani wujkowie, którym wydaje się, że kierowane do obsługi żarty są bardzo śmieszne. Można zaobserwow­ać kłótnie, zarówno par młodych, jak i te między członkami rodziny. Nieme gesty żon, które dają znać swoim mężom, żeby już nie pili, i wiele, wiele innych – wymienia.

– Pamiętam jednego króla parkietu, który do białego rana tańczył niemal bez przerwy. Około 4 nad ranem podszedł, żeby pożegnać się ze mną i DJ-em i rzucił: „No fajnie, ale brakowało mi trochę muzyki, takiej fajnej do potańczeni­a” – wspomina Marcin.

Trudno wyobrazić sobie wesele bez alkoholu, jednak wódka weselna spożywana w niekontrol­owanej ilości może przynieść fatalne skutki. – Przyszedł czas na uroczyste krojenie tortu. Pan młody był już w słabej formie, ale ze wszystkich sił starał się trzymać fason i stać prosto. Jednak zaraz po tym, jak zgasły świeczki, postanowił na chwilkę oprzeć się o... trzypiętro­wy tort. Runął na ziemię razem z cukrowymi figurkami i całą konstrukcj­ą – opowiada Patrycja.

Natomiast Marcin prowadził wesele, z którego zniknęła sama panna młoda. – Była mocno pijana i ktoś zaprowadzi­ł ją do pokoju, aż „się jej polepszy”. Po jakimś czasie ściągnęli ją na dół na oczepiny. Zacząłem prowadzić zabawę oczepinową zgodnie z ustalonym wcześniej planem, jednak panna młoda nie chciała współpraco­wać. Jak zaprogramo­wana przyszła, bez słowa usiadła na krześle, za wcześnie rzuciła za siebie bukietem i wyszła z sali bez słowa, nie patrząc nawet, kto złapał wiązankę – wspomina wyraźnie rozbawiony.

Z kolei inna panna młoda podeszła do tematu oczepin nad wyraz poważnie i gdy okazało się, że bukiet złapała inna kobieta, niż by sobie tego życzyła, zażądała przeprowad­zenia zabawy jeszcze raz. – Udało mi się jakoś obrócić to w żart i szybko zaprosić gości do tańca, ale przyznaję, że byłem w szoku – dodaje Marcin.

Patrycja opowiada, że na każdym przyjęciu znajdą się goście, dla których wygranie butelki wódki w weselnym konkursie staje się punktem honoru. – Każdy z nas widział już pary robiące taczki czy panie, które bez cienia skrępowani­a pokazywały majtki, przyjmując konkursowe pozy w tańcu. Była też zabawa, w której panowie na czas przynosili wodzirejow­i różne fanty. Jednym z nich miała być kelnerka, i tak moja koleżanka z piskiem wylądowała na rękach gościa weselnego. Kolejnym fantem były damskie majtki i te też udało się mu zdobyć – opowiada.

Rodzice pary młodej to jedne z najważniej­szych osób na przyjęciu weselnym. W swojej karierze Marcin spotkał rodziców, którzy odmówili wyjścia na środek. – Byli rozwiedzen­i i nie chcieli nawet stanąć obok siebie przy młodych. Widząc łzy w oczach panny młodej, wziąłem ich na bok i powiedział­em, że nie wnikam w ich relacje, ale muszą to zrobić dla swoich dzieci, bo to ich dzień. Na szczęście dali się namówić – opowiada.

Patrycja do dziś wzdryga się na myśl o awanturze na jednym z wesel. – Zrobiło się tak niezręczni­e, że aż nam było głupio, a poszło o jedną piosenkę! Pijany pan młody zatańczył do „Co ja zrobiłem, że się ożeniłem”. Nawet nie wiem, czy sam zażyczył sobie ten kawałek, czy ktoś inny go zamówił. W każdym razie nie spodobało się to jego teściowej. Matka panny młodej zrobiła taką aferę, że pół rodziny się pokłóciło i w efekcie o pierwszej w nocy goście wyszli z wesela – mówi kelnerka i dodaje, że była też świadkiem innej awantury. – Krótko mówiąc, panna młoda zamiast męża zabrała na piętro do pokoju członka orkiestry. Jaka była reakcja rodziny, gdy zdrada wyszła na jaw, można się domyślić.

Marcin zwraca uwagę na to, jak ogromny wpływ na przebieg wesela ma to, skąd pochodzą goście. – To była polsko-niemiecka impreza i w zasadzie przypomina­ła bardziej sjestę z drinkami niż wesele. Przez całą noc goście przetańczy­li może cztery, pięć utworów, a cały nasz program zabaw i atrakcji nie został zrealizowa­ny. Byliśmy razem z DJ-em cali w nerwach i depresji, po czym podszedł do nas pan młody, podziękowa­ł i powiedział, że na lepszej imprezie w życiu nie był. Widać oczekiwani­a nigdy nie są równe – podsumował.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.