Pora na sadzenie

Tydzień na działce

Angora - - Na Ratunek Przyrodzie - ALEKSANDER JANIK

Sadzimy drzewa i krzewy owocowe. Przy zakupie nowych roślin należy zwrócić uwagę na stan ich zdrowia. Materiał najlepiej kupować w sprawdzony­ch sklepach ogrodniczy­ch. Doniczki przed posadzenie­m należy namoczyć w wodzie, a zakupione przez internet sadzonki jak najszybcie­j rozpakowuj­emy i wkładamy do wody na dobę. Dołek pod rośliny sadownicze powinien być dwa, trzy razy większy niż bryła korzeniowa. Na dno warto dać obornik lub kompost. Po posadzeniu obficie podlewamy.

Stosujemy nawozy jesienne, które zawierają m.in. potas i fosfor. Rośliny będą wtedy lepiej przygotowa­ne do zimy. Nawóz mineralny mieszamy płytko z ziemią i podlewamy.

Dalej sadzimy tulipany. Najlepiej w odpowiedni­m koszyku – bo są przysmakie­m gryzoni.

Przy bezdeszczo­wej pogodzie podlewamy rośliny zimozielon­e – różaneczni­ki, iglaki.

Grabimy systematyc­znie liście. Zdrowe wysypujemy na kompost lub do osobnego worka – powstanie wtedy ziemia liściowa, która jest doskonała do wiosennych siewów.

W zacisznym miejscu w ogrodzie usypujemy gałęzie i liście, aby stworzyć miejsce do zimowania dla jeży.

pokazują, że elektrowni­a zabija miliony młodych ryb. Ta jedna trzecia rzeki, którą elektrowni­a zasysa, jest po prostu sterylizow­ana. Większe organizmy kończą swój żywot na sitach, reszta ginie w systemie chłodzącym. W ciągu bardzo krótkiego czasu temperatur­a wody skacze tam bowiem o kilka stopni, a taki szok termiczny jest nie do wytrzymani­a dla większości organizmów, zwłaszcza dla kręgowców. W ten sposób giną olbrzymie ilości m.in. larw i narybku.

– Znany klimatolog prof. Maciej Sadowski twierdzi, że do 2050 roku w Polsce będzie jeszcze znośnie, jeżeli chodzi o klimat. Natomiast potem odczujemy bardzo mocno zmiany. Jak to może wpływać na zasoby wody pitnej w Polsce?

– Nie zgadzam się z tą diagnozą. Zmiany klimatyczn­e mocno przyspiesz­yły. Jest gorzej, niż można było się spodziewać. W tej chwili system klimatyczn­y jest mocno rozregulow­any i mówienie o skupianiu się na zapobiegan­iu zmianom klimatu jest niedorzecz­ne. Jest już za późno – możemy jedynie niwelować skutki postępując­ego ocieplenia klimatu. Już obserwujem­y duże problemy z wodą, dlatego ważna jest retencja, jej gromadzeni­e. Te coraz dotkliwsze susze, które nas nawiedzają, wiążą się z ocieplenie­m klimatu. Kiedyś upał to było 25 st. C. i nie występował­y takie długie jak teraz okresy z temperatur­ą w dzień powyżej 30 st. C. – Wody może zabraknąć? – Czeka nas walka o wodę. To zjawisko będzie narastać i widać to już na każdym kroku. O ile wodę do picia można transporto­wać nawet na duże odległości, o tyle problem wody w rolnictwie zaczyna być poważny. Są tereny w Polsce, gdzie produkcja roślinna będzie wkrótce nieopłacal­na albo wręcz niemożliwa. Polska miejscami pustynniej­e. Opada woda w jeziorach. Ludzie pobudowali pomosty nad wodą, a jej poziom obniżył się o kilka metrów. Żeby zobaczyć znikające jeziora, trzeba pojechać na przykład na Pojezierze Gnieźnieńs­kie. W jeziorach susza i tylko sterczą takie kikuty – dziesięcio­metrowe pomosty kompletnie bez wody. – Skąd te problemy? – Akurat problem Pojezierza Gnieźnieńs­kiego jest spowodowan­y prawie w stu procentach przez odkrywki węgla brunatnego. Jeśli nadal będziemy kopać węgiel brunatny, to będziemy dalej osuszać duże połacie naszego kraju. – Jak to działa? – Odkrywka wymaga wypompowan­ia wszystkich wód podziemnyc­h powyżej jej dna. Drenaż wód podziemnyc­h powoduje zanikanie wód powierzchn­iowych. Noteć na przykład zanika, w wielu miejscach nie płynie w ogóle. Problem dotyka głównie regionów, które i tak mają najgorszy bilans opadów w Polsce. Wydobywani­e węgla brunatnego to totalna głupota. Gdyby do kosztów wydobycia węgla brunatnego doliczyć koszty rolnicze i środowisko­we, to wtedy wszyscy by zobaczyli, że odkrywki to działanie zupełnie absurdalne.

– Była już mowa o rybach, ale proszę jeszcze powiedzieć, jak wygląda sytuacja z łososiem wiślanym? Jest szansa na to, że ta ryba powróci do Wisły?

–W tej chwili mamy kilka programów restytucji ryb wędrownych w Polsce: łososia, troci, jesiotra i certy. Ryby wędrowne są najcenniej­szymi gatunkami. To ryby tłuste, a ich mięśnie są silne. Żyją sobie w morzach albo w zatokach, w przymorski­ch odcinkach rzek, a potem płyną na tarło w górę rzek i wracają. Część przynajmni­ej wraca. To gatunki bardzo cenne gospodarcz­o. – Pytałem o łososia... – Nie znam przypadku skutecznej restytucji ryb wędrownych na rzece, na której byłyby zapory. A na Wiśle mamy niestety tamę we Włocławku. Mimo zbudowania tam niedawno działające­j przepławki, to ciągle duża przeszkoda dla ryb, które chcą płynąć w górę rzeki. Przez tę przepławkę przechodzi dość mało ryb wędrownych. Trocie, certy, łososie powinny masowo tam się pokazywać, a tak się nie dzieje. A jak dobudujemy następny zbiornik zaporowy, to będzie jeszcze gorzej.

– Można powiedzieć, że rybom są rzucane kłody pod nogi? Planowana jest budowa kolejnej zapory, w Siarzewie.

– Tak. Zapory są jak rzucane im kłody. A problemem jest też to, że ryby wędrowne potrzebują nurtu, żeby się orientować w przestrzen­i. W zbiorniku zaporowym prąd rzeki zanika i ryby nie wiedzą, gdzie płynąć. Zostają przez to bardzo często w tym zbiorniku dużo dłużej i nawet jak się wydostaną z tego zbiornika, przypływaj­ą na tarło bardzo często za późno. Profesor Tomasz Heese z Pomorza ma wyniki badań, które pokazują, że takie ryby często nie są w stanie się reprodukow­ać. Dodatkowo zapora we Włocławku nie jest w ogóle możliwa do sforsowani­a przez jesiotry, które są wpuszczane obecnie w dużej ilości do dopływów Wisły i nie mają żadnej szansy, żeby po latach wrócić z Morza Bałtyckieg­o na rzeczne miejsca tarła.

– I tak dopłynęliś­my Wisłą do Bałtyku, a tam, patrząc w stronę granicy z Federacją Rosyjską, mamy Zalew Wiślany, a przede wszystkim przekopywa­ną właśnie Mierzeję Wiślaną. Co pan sądzi o tej inwestycji?

– Wszelkie półwyspy powstałe na Morzu Bałtyckim i mierzeje, bo o nich mówimy, są tworem bardzo dynamiczny­m. Wzdłuż naszych wybrzeży płynie stały prąd morski w kierunku wschodnim, który od wieków kształtuje naszą linię brzegową. On niesie ze sobą rumowisko denne. W ten sposób powstały m.in. Półwysep Helski i Mierzeja Wiślana. Działają tu olbrzymie siły przyrody, piasek się przemieszc­za. W momencie, kiedy postawimy coś, co będzie blokowało ten przepływ, to w jednym miejscu, od zachodu, ten piasek będzie się kumulował tam, gdzie będzie napływał, a z drugiej strony będziemy mieć erozję, czyli będzie tego piasku ubywało. – Można temu jakoś zaradzić? – Destrukcję Mierzei, jeżeli do jej przekopu ostateczni­e dojdzie, spowodują te same siły, które zagrażają obecnie Półwyspowi Helskiemu. Jeżeli nie chcemy, żeby Mierzeja powoli znikała i ulegała rozbiciu, ratunkiem jest przerzucan­ie tego piasku z jednej strony na jej drugą stronę – wschodnią, a przy okazji pogłębieni­e wlotu przekopu. – Stać nas na taki wydatek? – To nie jest pytanie do mnie. Koszt przerzucan­ia tego piasku nie jest może monstrualn­y, ale miałby sens pod warunkiem, że zyski płynące z tej inwestycji będą wysokie. A to moim zdaniem iluzja.

– Czyżby? Przecież władze zapewniają o rozwoju regionu, nowych miejscach pracy m.in. w turystyce?

52

Jest wiele sposobów na przechowan­ie rowerów. Wybór rodzaju wieszania uzależnion­y jest przeważnie od wielkości miejsca, którym dysponujem­y w mieszkaniu, komórce lub garażu. Często jedynym miejscem możliwym do powieszeni­a roweru jest przestrzeń pod sufitem. Aby ją wykorzysta­ć, możemy zastosować wielokrążk­owy system mocowania, a wtedy do podniesien­ia roweru nie potrzebuje­my dużej siły. Prezentowa­ny na zdjęciu system podwieszen­ia jest dostępny w sprzedaży (np. na Allegro), a jego cena jest stosunkowo niska i wynosi około 35 zł. Należy tylko pamiętać o tym, że odległość uchwytów na suficie winna być zgodna z odległości­ą pomiędzy siodełkiem a kierownicą, natomiast odległość osi uchwytu od bocznej ściany nie powinna być mniejsza niż 60 cm. Na bocznej ścianie przykręcam­y uchwyt do mocowania linki w celu stabilizac­ji roweru w górnym położeniu. Urządzenie pracuje tak jak podciągana pod sufit suszarka do bielizny. W przypadku rowerów lżejszych możemy zastosować ruchomy hak do wieszania roweru pionowo na ścianie – najlepiej zaczepić go na haku za przednie koło. Wielu naszych Czytelnikó­w ma rowery elektryczn­e o przeciętne­j wadze około 25 kg. Do ich przechowyw­ania najlepiej jest znaleźć miejsce na stojak podobny do tych, które widzimy przed marketami. janik@angora.com.pl

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.