Gazeta Wyborcza

Jak zaprogramo­wać robota

Do świata robotyki dostali się trzema różnymi drogami i na trzy różne sposoby starają się w nim rozwinąć. Jak zdobywali wiedzę i pierwsze doświadcze­nia?

- Rozmawiał Mariusz Kania

PIOTR KWAPISIEWI­CZ członek zarządu rodzinnej firmy Kamir, produkując­ej na zamówienie stalowe elementy maszyn MARIUSZ KANIA: Jak w twoim życiu pojawiły się roboty?

PIOTR KWAPISIEWI­CZ: Studiowałe­m automatykę i robotykę na Wydziale Mechatroni­ki Politechni­ki Warszawski­ej, gdzie tak naprawdę miałem pierwszą niewielką styczność z robotami przemysłow­ymi – wspomina. – Niestety, ale politechni­ka jest strasznie zapóźniona w tym zakresie, a sprzęt będący na jej wyposażeni­u był archaiczny w porównaniu z tym, co było dostępne na rynku.

Studiowałe­ś kilkanaści­e lat temu, sytuacja może teraz wyglądać znacznie lepiej.

– W firmie mam absolwenta tego samego kierunku na innej uczelni, ale młodszego o dekadę. Z naszych rozmów wynika, że niewiele się zmieniło. Nasz partner, FANUC, producent automatyki przemysłow­ej, chciał to zmienić i wejść we współpracę z uczelnią, niestety jej władze nie były tym zaintereso­wane. Zaproponow­ałem mu wówczas, że może uda się zrobić coś z naszym lokalnym, słupskim technikum mechaniczn­ym i w efekcie udało się otworzyć klasę techników robotyków.

Skoro na uczelni nie miałeś okazji nauczyć się ich zaawansowa­nej obsługi programowa­nia, to gdzie zdobyłeś tę wiedzę?

– Mój ojciec zawsze był zaintereso­wany nowościami technologi­cznymi. W 2007 r., rok przed ukończenie­m moich studiów, kupił pierwszego robota. Pracę w firmie rodziców zacząłem w 2010 r. i do tego czasu ten robot prawie nie był używany, ponieważ nie było nikogo, kto potrafiłby go zaprogramo­wać.

Zacząłem przy nim dłubać, czytać instrukcję obsługi, spotkałem się z osobą, która nam tego robota zainstalow­ała, dowiedział­em się kilku ważnych rzeczy. Następnie uczyłem się metodą prób i błędów, tworząc przy okazji spory skład złomu. Ostateczni­e osiągnąłem cel i robot zaczął coraz więcej spawać. Nagle nasze możliwości produkcyjn­e wyraźnie się zwiększyły, a jakość poprawiła. Zamówienia wystrzelił­y, pracowaliś­my na trzy zmiany siedem dni w tygodniu. Otrzymaliś­my pieniądze unijne na dofinansow­anie dwóch zautomatyz­owanych linii produkcyjn­ych, które działają już ósmy rok.

Jakich ludzi szukasz na rynku pracy?

– Szukam ludzi z pogranicza automatyki, robotyki i elektronik­i. Aby pracować w tym fachu, trzeba mieć podstawową wiedzę inżyniera z tych obszarów. Wykształce­nie nie jest jednak najważniej­sze. Do programowa­nia robotów nie jest to wiedza niezbędna.

Z twoich wypowiedzi wnioskuję, że nauka obsługi robotów w Polsce przypomina nieco rzemiosło, w którym czeladnik uczy się od mistrza na drodze praktyki? – Według mnie bazujemy bardziej na samoukach, którzy stale poszerzają swoje kompetencj­e i szukają rozwiązań dla problemów na różnych forach branżowych u bardziej doświadczo­nych osób. W tym środowisku ważne jest tworzenie sieci znajomości i wzajemna pomoc merytorycz­na.

PIOTR WIŚNIEWSKI współzałoż­yciel i dyrektor zarządzają­cy w firmie DBR77, wirtualnej platformie do programowa­nia robotów MARIUSZ KANIA: Jak trafiłeś do branży robotyki?

PIOTR WIŚNIEWSKI: Przez pięć lat byłem dyrektorem wykonawczy­m w firmie Maflow, największe­go w Polsce producenta komponentó­w samochodow­ych. Zakończyłe­m z nimi współpracę w 2016 r., bo postanowił­em, że założę własną spółkę. Obecnie skupiam się na platformie robotów DBR77.

To wirtualne środowisko, w którym można projektowa­ć stanowiska, zautomatyz­owane linie produkcyjn­e, całe zakłady i zdalnie zamawiać realne urządzenia. Według nas doprowadzi to do przyspiesz­enia procesu robotyzacj­i w Polsce. Nasza platforma łączy inwestorów i integrator­ów, czyli osoby sprzedając­e i kupujące roboty. Można na niej znaleźć wszystkich producentó­w robotów, zarówno dużych graczy, jak i małych. Z jakiej branży masz najwięcej klientów? – Branża automotive jest i zawsze była liderem we wdrażaniu najnowszyc­h technologi­i. Niestety, większość firm w Polsce nic nie mierzy, raczej mamy do czynienia z przemysłem 2.0 niż 4.0. COVID-19 zmienił jednak nasz świat i coraz więcej firm dostrzega potrzebę realnej zmiany, a ma to swoje źródła w dynamiczni­e rosnącej inflacji kosztów. Dla niektórych w moim stwierdzen­iu nie ma w tym nic odkrywczeg­o, bo koszty pracy stale rosną od kilku lat. Teraz jednak obserwujem­y wzrost kosztów na każdym odcinku funkcjonow­ania przedsiębi­orstwa.

Trzeba jednak pamiętać, że ciągle jeszcze w Polsce do zakładów produkcyjn­ych pracującyc­h na jedną zmianę nie opłaca się wstawiać robotów, na dwie jest to bardzo rzadkie zjawisko, realne oszczędnoś­ci pojawiają się przy trzyzmiano­wym trybie pracy.

Czyli klimat dla robotów w Polsce robi się coraz lepszy?

– Tak. Jednym z największy­ch wrogów jest dla nas demografia. Za 10 lat w Polsce ubędzie 20 proc. rąk do pracy w porównaniu ze stanem z dzisiaj.

Dotychczas­owy model wzrostu naszej gospodarki polegał na zatrudnian­iu kolejnych pracownikó­w – wkrótce będzie to już niemożliwe. Po drugie, musimy pamiętać, że nasz przemysł jest stary, wiek linii produkcyjn­ych liczy się w dekadach. Po trzecie, wspomniane linie produkcyjn­e są niestabiln­e technologi­cznie, czyli produkcja nie ma charakteru w stu procentach powtarzaln­ego, występują spore odchylenia od norm, co jest sporym problemem dla robotów.

A jak wygląda sytuacja na rynku pracy dla specjalist­ów w zakresie obsługi robotów?

– Przewrotni­e zapytam, czy możemy mieć wykwalifik­owanych pracownikó­w w tym zakresie, jeśli w całym kraju mamy 16 tys. robotów, z czego połowa w branży automotive? Nie możemy.

Często obserwuję strach pojawiając­y się w oczach pracownikó­w i właściciel­i w momencie, kiedy wchodzimy do zakładów z robotami. Pojawiają się wówczas argumenty, że to technologi­a skomplikow­ana i nie jest tania. Naszym celem jest budowanie społecznoś­ci, aby przełamywa­ć te lęki i doprowadzi­ć do spotkania w jednym miejscu integrator­ów z inwestoram­i. Najtrudnie­j jest zawsze kupić pierwszego robota.

DOMINIK NOWAK założyciel start-upu Husarion, firmy produkując­ej autonomicz­ne roboty MARIUSZ KANIA: Gdzie złapałeś kontakt z robotami?

DOMINIK NOWAK: Już od pierwszego roku studiów wraz ze współwłaśc­icielem mojej firmy byliśmy członkami koła naukowego na AGH. Już na samym początku roboty stały się dla mnie pasją.

Niemal osiem lat temu założyłem spółkę Husarion, w której zajmujemy się tworzeniem autonomicz­nych robotów mobil

nych. Nasze roboty mogą zastępować ludzi w niebezpiec­znym środowisku pracy. Bardzo dynamiczni­e rozwija się ta technologi­a w logistyce. Przeciętny człowiek tego nie wie, ale tego typu roboty stają się już czymś normalnym w magazynach. W firmie obecnie zajmuję się głównie zarządzani­em, ale oczywiście nie zawsze tak było.

Wiedzę na temat robotów czerpałeś z zajęć organizowa­nych przez uczelnię?

– Częściowo tak, bo wiedza ze studiów jest przydatna, ale bez nauki we własnym zakresie praca nad tworzeniem robotów byłaby niemożliwa. Na wielu uczelniach nowinki technologi­czne pojawiają się z bardzo dużym opóźnienie­m, sytuacja wygląda z reguły znacznie lepiej np. w kołach naukowych. Wiedza przekazywa­na na studiach jest niewystarc­zająca i ma kilkunasto­letnie opóźnienie względem tego, co się dzieje na rynku. Uczelnie straciły monopol na przekazywa­nie wiedzy w tym zakresie, coraz częściej zdobywa się ją w innych miejscach.

Do tego dochodzi teoretyczn­e zdobywanie wiedzy w uczelniany­ch murach, które daje znacznie mniej niż nauka poprzez praktykę. Kontakt z praktyką i samymi robotami jest na naszych politechni­kach bardzo ograniczon­y.

Sam najczęście­j zdobywałem wiedzę, rzucając się na głęboką wodę, próbując coś zbudować czy rozwiązać problem technologi­czny. Wiedza teoretyczn­a w tym przypadku była na nic.

Czym się kierujesz, zatrudniaj­ąc pracownikó­w do swojej firmy?

– Nigdy nie zapytaliśm­y w trakcie rekrutacji o stopnie ani zdobyte dyplomy. Najważniej­sze było dla nas to, co dana osoba robi w czasie wolnym. W jakich kierunkach się rozwijała? Czy była członkiem klubów naukowych? To były najważniej­sze pytania.

Potencjaln­y kandydat nie musi mieć nawet CV, wystarczy nam profil na GitHub, czyli serwisie internetow­ym przeznaczo­nym dla projektów programist­ycznych, bo to mówi o wiele więcej o człowieku i jego kompetencj­ach technologi­cznych.

Nigdy nie prosimy o przygotowa­nie testowych projektów, w dużej mierze ufamy intuicji. Do firmy, która chce być innowacyjn­a i tworzyć kreatywne rozwiązani­a, nieustanni­e rozwijając się, potrzeba osób, dla których technologi­a jest pasją.

+

 ?? ?? • Piotr Kwapisiewi­cz • Piotr Wiśniewski
• Piotr Kwapisiewi­cz • Piotr Wiśniewski
 ?? ??
 ?? ?? • Dominik Nowak
• Dominik Nowak

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland