ÖZPETEK, OUTSIDER POSZUKUJĄCY WSPÓLNOTY

Gazeta Wyborcza - CJG - - /KINO - PAWEŁ MOSSAKOWSKI

Turek z urodzenia, włoski reżyser z wyboru, gej spragniony rodziny – z tym, że rodziną może być dla niego również grupa przyjaciół – Ferzan Özpetek należy w kinie europejskim do najciekawszych przedstawicieli pokolenia dzisiejszych 60-latków.

Robi filmy raczej kameralne, niespieszne, skupione na relacjach międzyludzkich. Ceni w kinie tajemnicę, docenia rolę przypadku. Lubi, gdy porównuje się go z Kieślowskim, nie lubi, gdy z Almodovarem, co czyni się nagminnie, choć bezmyślnie, ze względu na obecność wątków homo- i transseksualnych. Najlepsze rezultaty osiąga w dramatach, czy nawet melodramatach, delikatnie podszytych komedią. Na ogół umieszcza akcję swoich filmów w Rzymie, choć trzykrotnie wyprawił się do rodzinnego Stambułu (w tym raz w czasy sułtanatu), raz przeniósł ją do prowincjonalnego Lecce, a ostatnio do Neapolu.

Mimo że jest zadomowiony we Włoszech (gdzie wyjechał na studia jako 17-latek), pozostaje jednak cudzoziemcem. Jest też gejem. Ta pierwsza sytuacja stwarza mu jako artyście uprzywilejowaną sytuację, gdyż żyjąc w dwóch kulturach i nie będąc zanurzonym głową w żadnej z nich, ostrzej widzi ich ograniczenia. Druga dyktuje mu tematykę jego filmów. Ich bohaterami są na ogół geje, czasem zmuszeni ukrywać swoją seksualną orientację przed rodziną, czasem ponoszący konsekwencje coming outu. Özpetek potrafi potraktować tę problematykę z komediowym dystansem jak w „Mine vaganti. O miłości i makaronach”, gdzie bohater zamierza „ujawnić się” swojej prowincjonalnej familii, ale uprzedza go starszy brat, wykręcając się dzięki temu od przejęcia rodzinnego interesu.

Egzystencjalna sytuacja Özpetka wyczuliła go na kwestię odmienności i samotności i naturalną koleją rzeczy wyzwoliła pragnienie znalezienia oparcia w jakiejś wspólnocie. Z tym, że w jego filmach widoczna jest znamienna ewolucja. W debiutanckim „Hamam – łaźnia turecka” zbrzydzony swoim życiem biznesmen z Rzymu odnajdywał ciepło i poczucie wspólnoty w wielopokoleniowej rodzinie ze Stambułu, prowadzącej łaźnię jego zmarłej ciotki. Była to rodzina wprawdzie obca, ale jednak rodzina, i to bardzo tradycyjna. W późniejszych filmach jej rolę przejmie grupa przyjaciół. Bohaterka „On, ona i on”, która po śmierci męża dowiaduje się o jego drugim życiu seksualnym, znajduje ukojenie w barwnej komunie gejów i lesbijek, do której wprowadził ją kochanek zmarłego. Wielowątkowe „Saturno contro. Pod dobrą gwiazdą” całe poświęcone jest losom grupy przyjaciół, którzy stanęli w obliczu tragedii. Wsparciem może nawet służyć gromadka duchów w „Magnifica presenca”, gdzie samotny, marzący o karierze aktorskiej trzydziestolatek wynajmował dom „zamieszkany” przez trupę teatralną z 1943 roku. Zaś rodzina ze wspomnianego „Mine vaganti”, choć sportretowana bez zjadliwości i raczej dobrotliwie, w niczym nie przypomina idyllicznej familii z „Łaźni”: prawie każdy ma tu swój brzydki sekrecik, tata jest homofobem, a wszyscy panicznie boją się małomiasteczkowej opinii.

Najbardziej bodaj charakterystycznym rysem twórczości Özpetka jest jednak motyw wspólnego jedzenia, wręcz biesiadowania. To tu, przy wielkim stole, wspomniana wyżej wspólnota konstytuuje się i utwierdza się w sobie. To tu prowadzi się najbardziej istotne rozmowy. Nie ma chyba filmu Özpetka bez porządnego posiłku (choć w „Neapolu spowitym tajemnicą” zastąpiły je eleganckie „stojące” przyjęcia).

Bohaterowie Özpetka często noszą w sobie tajemnice, ale dotyczy to również samych jego filmów: nie wszystko daje się tu racjonalnie wytłumaczyć. I być może zamiłowanie do niewyjaśnionych sekretów pchnęło Özpetka w stronę gatunku najchętniej się nimi żywiącego – czyli thrillera psychologicznego. Jego ostatnie dwa filmy zawierają w sobie element sensacyjnej intrygi. W „Czerwonym Stambule” turecki emigrant, mieszkający w Londynie pisarz i wydawca, przybywa do Stambułu, aby pomóc słynnemu reżyserowi w redagowaniu książki. Jednak wkrótce po jego przyjeździe reżyser w tajemniczych okolicznościach znika. W „Neapolu...” żyjąca w uczuciowo-erotycznym uśpieniu czterdziestolatka spędza cudowną noc z młodszym od siebie mężczyzną, a wkrótce potem odkrywa, że kochanek został najprawdopodobniej okrutnie zamordowany...

Ale Özpetek nie byłby Özpetkiem, gdyby nie otaczał jej życzliwy krąg przyjaciół i przyjaciółek (plus ciotka). I gdyby nie pojawiali się tu bardzo piękni i zadbani młodzi mężczyźni oraz dwie dystyngowane lesbijki. Ich orientacja seksualna jest tu jednak traktowana jako coś oczywistego i naturalnego. Nikt nie robi problemu.8

NEAPOL SPOWITY TAJEMNICĄ

POD PATRONATEM

Włochy 2017 Reż.

Ferzan Özpetek

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.