TANIEC, KTÓRY CHWYTA CHWILĘ

Gazeta Wyborcza - CJG - - /SCENA - IZABELA SZYMAŃSKA

Przegląd został podzielony na dwa wieczory. W piątek zobaczymy spektakle w choreografii Michaela Getmana, w sobotę – przedstawienie grupy SOL Dance Company. Pomysłodawcą i kuratorem przeglądu jest Tadeusz Woleński.

IZABELA SZYMAŃSKA:

Taniec z Izraela jest od lat świetnie przyjmowany w Polsce i mam wrażenie, że w samym Izraelu to bardzo silna dziedzina sztuki. Z czego to wynika?

MICHAEL GETMAN: – Taniec zawsze był częścią izraelskiego dziedzictwa, tradycji. Ważne u nich miejsce zajmował taniec ludowy, Żydzi i Izraelczycy mieli horę – taniec, który rozwijał się w kibucach. Oczywiście miał on silny aspekt etniczny i w niektórych odmianach był nudną rozrywką dla emerytów, ale też otwierał się na wiele wpływów – tancerze wyjeżdżali do zachodniej Europy czy do Julliard School w Nowym Jorku i wracając przywozili inspiracje, które wprowadzały coś nowego, tak jak Ohad Naharin. Kiedy po powrocie z Nowego Jorku zaczął prowadzić Batsheva Dance Company, to była rewolucja.

Istnieją też pewne nurty tańca, które u nas są słabe albo nie ma ich wcale: mamy jeden zespół baletowy, neoklasyka właściwie się nie przyjęła, taniec konceptualny pojawia się rzadko.

Ale to ja powinnam zadać ci pytanie: dlaczego Polacy lubią taniec z Izraela?

– W Polsce taniec współczesny zaczął się rozwijać dopiero w latach 90., to bardzo młoda dziedzina sztuki i zwłaszcza w tej pierwszej dekadzie zafascynowana twórczością Piny Bausch opartą na emocjach, teatralności. A taniec z Izraela jest bardzo silny fizycznie, często jak go oglądam, mam wrażenie, że tancerz oprócz tego, że jest w stanie wykonać piękny ruch, wysoko podskoczyć,tomateżwsobieogromną siłę, mógłby kogoś uderzyć. Myślę, że to wynika z treningu wojskowego, każdy musiał przez niego przejść, i on zostawił w każdym ciele ślad.

Izraelskie ciało jest inne niż polskie czy środkowoeuropejskie. Może zostało stworzone do życia na pustyni? Wąskie biodra, mocne nogi, zwarte ciała. Rzeczywiście, twórcy, dyrektorzy grup bardzo stawiają na trening fizyczny, technikę. Ale myślę, że na siłę naszego tańca może mieć wpływ jeszcze jedna rzecz, coś, co jest w mentalności izraelskiej, czyli podejście „żyj chwilą, bo nie wiadomo, czy jutro nadejdzie”. To brzmi jak klisza, ale tak jest. Takie myślenie może się przekładać na taniec – w końcu występowanie polega na umiejętności wgryzienia się w tę krótką chwilę, kiedy jest się na scenie, wypełnienia jej sobą.

Jesteś w Polsce kolejny raz, ale do tej pory głównie uczyłeś, prowadziłeś warsztaty. Teraz możemy zobaczyć twoje dwa spektakle. Pierwszy to duet.

– „Face to Face” miał premierę w 2012 roku, to jedyna moja praca, w której występuję, bo zazwyczaj nie tańczę w swoich choreografiach. I to też jedyna praca, którą wykonuję od tylu lat. Udało się zachować jej długie życie, bo i ja, i tańczący ze mną Eldad Ben-Sasson cały czas lekko ją zmieniamy. To jak z człowiekiem – DNA pozostaje takie samo, ale przybywa nam zmarszczek, zmienia się charakter, spojrzenie na to, co robimy. Kiedy zaczynałem pracę nad „Face to Face” zbierałem zdjęcia konf liktów. Pochodzę z dość skonf liktowanej części świata, ale interesowało mnie nie tylko to, co dookoła mnie, a szerokie pojęcie sytuacji przemocy. Zaczęliśmy je analizować i z tego budować naszą taneczną wypowiedź. Ciekawi mnie to, że ta praca, która jest grana w różnych częściach świata, pasuje do każdej z nich. Jest w niej coś prostego i prywatnego, a jednocześnie bardzo uniwersalnego.

Druga praca powstała na zamówienie?

– Tak. Po latach tańczenia w wielu zespołach, u artystów od Ohada Naharina po Williama Forysthe’a, pracuję głównie jako choreograf. Nie tylko w Izraelu: ostatnio w Australii, Kanadzie, za chwilę lecę do Korei, więc właściwie żyję na walizkach.

Spektakl „Am I” związany był ze Szwecją. Zaproponowała mi go tancerka Talia Paz. To wyjątkowa solistka z bardzo interesującą karierą, występowała m.in. z Cullberg Ballet, Batsheva Dance Company, Scapino Ballet czy DV8. Została zaproszona na Galę Baletową w Sztokholmie „Age on Stage”, wieczór, który miał zaprezentować dojrzałych tancerzy, czyli tych, którzy mieli ponad 40 lat. Talia w międzyczasie porzuciła scenę na kilka sezonów, urodziła dziecko. Chciała wystąpić, ale czuła, że jej prace z przeszłości już do niej nie pasują, nie czuła się w nich dobrze. Zadzwoniła, porozmawialiśmy i kiedy się spotkaliśmy stworzyliśmy autobiograficzne solo. Jego tematem jest tancerka oraz pytania, które sobie stawia: jak to jest być w tym zawodzie w wieku 48 lat? Jak wtedy postrzegasz siebie? Jaką możesz odegrać rolę?

Co druga osoba mijana na ulicy tańczy, tańczyła albo będzie tańczyć – mówią choreografowie w Izraelu. Taniec stał się kulturalną wizytówką tego kraju. W najbliższy weekend w ramach przeglądu Nowy Taniec z Izraela w Nowym Teatrze będzie można zobaczyć, na czym polega jego siła.

*Michael Getman - izraelski tancerz i choreograf. Po ukończeniu Bat-Dor School of Dance występował w choreografiach takich artystów jak: Ohad Naharin, Amanda K. Miller, William Forsythe. Od 2005 r. pracuje w Izraelu jako niezależny choreograf; równolegle bierze udział w projektach artystycznych za granicą. Zdobył m.in. nagrodę specjalną na Festiwalu Miniatur Choreograficznych w Belgradzie w 2009 roku i pierwszą nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Choreograficznym – The Copenhagen International Choreography Competition w Kopenhadze w 2008 r.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.