KAŻDY CZYTA „PRZEDWIOŚNIE”, JAKIE SOBIE PRZYNIESIE

Gazeta Wyborcza - CJG - - /W MIEŚCIE - MAGDALENA DUBROWSKA

Lekturę zaczną rówieśnicy młodego Cezarego Baryki: Michał Kurek, student Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu, i recytatorka Małgorzata Stopyra. Usłyszymy też Mateusza Damięckiego. Następnie publiczność będzie mogła przeczytać wybrane przez siebie krótkie fragmenty. Wprowadzenia wygłoszą prof. Andrzej S. Kowalczyk i reżyser

Filip Bajon.

Magdalena Dubrowska: Czy własna odsłona Narodowego Czytania „Przedwiośnia” ma związek z „ocenzurowaniem” powieści Żeromskiego przez Andrzeja Dobosza na potrzeby czytania z prezydentem? Jarosław Mikołajewski: Muzeum Literatury włącza się po prostu do Narodowego Czytania, tradycji krótkiej, ale sensownej, zapoczątkowanej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w 2012 roku. Udział ten nie jest aktem protestu. Niektórzy z pracowników Muzeum Literatury, nie wiem ilu, ale na pewno ja, są ostro przeciwni dokonywaniu zmian w autorskim tekście pisarza. To dość naturalne dla naszej grupy zawodowej: badaczy, pisarzy, poetów, którzy są w naszym zespole. Nie chcielibyśmy, podejrzewając nieskromnie, że i nas kiedyś będzie się czytać, zostać pozbawieni nawet jakiegoś językowego natręctwa.

Czyli w niedzielę w Muzeum Literatury będziemy czytać „Przedwiośnie” ze słowami „tudzież” i podwójnymi przymiotnikami?

Każdy będzie czytał taką wersję tekstu, jaką sobie przyniesie. Nie będziemy cenzurowali wersji ocenzurowanej, jeśli ktoś ją spontanicznie przyniesie. Jeśli to my będziemy mieli pomóc, wskazać podstawę, podamy do czytania kanoniczną edycję. Możemy tylko ograniczać liczbę czytających i czas lektury, bo po dwóch i pół godziny z „Przedwiośnia” może zrobić się późna jesień. Będzie można czytać fragmenty wybrane przez siebie albo skorzystać z wyboru muzeum. Jaki to wybór? Na co zwracacie uwagę? Na różnorodność i urodę tekstu, a także na ciężar i dramaturgię. Mamy tu różne preferencje. Niektórzy koledzy chcieliby usłyszeć fragmenty społeczne czy historyczne, ja przede wszystkim te, które pokazują formację młodego człowieka, dojrzewanie, także erotyczne. Stąd udział młodych recytatorów – żeby spotkali się z rówieśnikiem w podobnych problemach, choćby przy różnym ich odczuwaniu. Czy z „Przedwiośnia” można wyciągnąć przesłanie dla współczesności?

Osobiście nie uważam, że z książek da się wyciągnąć przesłanie. Przynajmniej w moim przypadku to tak nie działa. Książki i ich przesłanie natomiast kontrują nasze niemądre przekonania, uprzedzenia. Budują przez antytezę, kwestionując nasze uzurpacje prawdy. Może najważniejsze w „Przedwiośniu” jest to, że po wielkim przełomie da się napisać książkę o tym fenomenie, o zmianach, w których braliśmy udział. I pokazać, że każde pokolenie ma swoje nadzieje i rozczarowania. Że życie, jak mówił wielki Torquato Tasso, to „cierpka tragedia ludzkiego rodu”.

– Każdy będzie czytał taką wersję tekstu, jaką sobie przyniesie. Nie będziemy cenzurowali wersji ocenzurowanej – mówi Jarosław Mikołajewski, zapraszając na czytanie fragmentów powieści Stefana Żeromskiego w niedzielę w Muzeum Literatury. kierownikiem Działu Naukowo-Oświatowego Muzeum Literatury i koordynatorem czytania „Przedwiośnia”

NIEDZIELA, godz. 13. Muzeum Literatury, Rynek Starego Miasta 20. Wstęp wolny.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.