ÓLAFUR ARNALDS

Gazeta Wyborcza - CJG - - /MUZYKA -

POD PATRONATEM

Islandzki kompozytor i producent to tytan pracy: ma na koncie kolaboracje i projekty, muzykę do filmów i baletu, akcje w sieci i swoje płyty. Album „re:member” to jego czwarty krążek, zawiera, jak inne, połączenie muzyki klasycznej i elektroniki. Powstawał dwa lata, ważną jego częścią jest Stratus, technologia, dzięki której fortepian muzyka łączy się z innymi, generując nieprawdopodobne harmonie. Z pomocą tego, smyczków, elektroniki i perkusji powstały dźwięki inteligentne, wysublimowane i delikatne klejące się w nostalgiczne, wypływające z siebie kompozycje. To nie jest album na raz: każde przesłuchanie pozwala znaleźć inne warstwy i subtelne smaczki. Numerów takich jak „Unfold”, „Saman”, „Inconsist” czy „Momentary” nie usłyszymy w popularnych stacjach radiowych. Chłońmy je więc – i wszystkie inne – z płyty, bo warto. Warto odpłynąć z Arnaldsem do Islandii.

Starsi fani heavy metalu kojarzą tę panią z niemieckiego zespołu Warlock, z którym w latach 80. wydała cztery płyty. Potem postawiła na karierę solową i „Forever Warriors, Forever United” to już jej trzynasty album. To dwadzieścia pięć utworów na dwóch krążkach, w tym numery Motorhead i Whitesnake. Sporo tu klasycznych dla gatunku melodyjnych hymnów, takich jak

„All For Metal”, idealnych do śpiewania z publiką. Zaskakuje trochę drugi krążek ze spokojniejszymi, balladowymi klimatami: „Heartbroken”, „It Cuts So Deep”, „Living Life To The Fullest, „1000 Years” i „Lift Me Up” płyną, wciągają, nawet ruszają jakieś sentymentalne struny. Ta płyta młodszym słuchaczom może się wydać lekko wtórna.

Ale Doro nie musi się silić na zadowalanie wszystkich i szukanie nowych dróg, skoro od lat pewnie kroczy tymi dobrze sobie znanymi. Klasyka, ale z powerem, plus spora porcja miłych ballad.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.