ZOBACZ ROWER, BO TO WIĘCEJ NIŻ MASZYNA

Gazeta Wyborcza - CJG - - /ZRÓB TO W WARSZAWIE/ - MAGDALENA DUBROWSKA

POD PATRONATEM To pierwsza warszawska edycja festiwalu. Bike Days od sześciu lat organizuje we Wrocławiu czworo przyjaciół z Fundacji Proces Ciągły. Teraz na zaproszenie sklepu rowerowego Antymateria pokażą pięć filmów rowerowych w kinie Muranów.

Magdalena Dubrowska: Czy kino rowerowe to już osobny gatunek? Michał Weksler: Tak. Pamiętam, jak zaczynaliśmy robić ten festiwal, filmy dostawaliśmy po kosztach. Teraz licencje na wyświetlanie wielu filmów rowerowych mają najwięksi europejscy dystrybutorzy. Zrobił się z tego biznes filmowo-rowerowy. Przez sześć lat pokazaliśmy około 122 filmów o tej tematyce, dokumenty, fabuły, filmy podróżnicze. Są produkcje dla zajawkowiczów, np. z serii MTB, gdzie ludzie robią triki na rowerach, a także filmy z fajnymi historiami, do przemyśleń. Pokazujemy głównie nowe rzeczy, ale i klasyki, jak np. „Złodzieje rowerów” czy „American flyers” z 1985 r. z Kevinem Costnerem. Mamy chrapkę na film „Bandyci kontra BMX” z 1983 r., w którym nastoletnia Nicole Kidman trikuje na BMX-ie. To jedna z jej pierwszych ról w życiu. Mam nadzieję, że ten gatunek będzie się rozwijał i będziemy mieli w przyszłości co pokazywać na festiwalach.

A co pokażecie w kinie Muranów? Pięć dokumentów, które naszym zdaniem są jednymi z najlepszych, jakie wyświetlaliśmy podczas wrocławskich edycji festiwalu Bike Days. To filmy pokazujące rower z różnych perspektyw. Np. politycznej jak „Rising from Ashes” opowiadający o drużynie kolarskiej z Rwandy, w której członkowie plemion Tutsi i Hutu trenują razem do olimpiady w Londynie w 2012 r. Przejmujący i jeden z moich ulubionych. Z kolei „Ovarian Psycos” prezentuje perspektywę feministyczną. Opowiada

Poznaj historię rwandyjskiej drużyny kolarskiej, w której ramię w ramię jeżdżą Tutsi i Hutu, oraz grupę kobiet z Los Angeles, którym wspólna jazda na rowerze pozwala poczuć się pewniej w pełnym przemocy świecie maczo. W piątek w kinie Muranów rozpocznie się festiwal filmów rowerowych Bike Days on Tour powered by Antymateria.

o grupie kobiet, które żyjąc w Los Angeles, w świecie zdominowanym przez meksykańskich mężczyzn, „maczo”, przemoc i gangi, zaczynają jeździć razem na rowerach. Rower łączy te kobiety i pozwala na poczucie wolności i bezpieczeństwa – w grupie raźniej. Chcemy też zaprezentować film „Cyclique” o kurierach rowerowych w Lozannie. A także „Maybe Die” o grupie przyjaciół Hiszpanów, którzy pokonują na rowerach całą Japonię. Poznaliśmy zresztą tę ekipę w Berlinie na targach rowerowych Berliner Fahrradshau. Teraz przyjeżdżają do Wrocławia na nasz festiwal. Zaprzyjaźniliśmy się. Z kolei film „Ryokou” opowiada o elitarnej, prawie sakralnej dziedzinie kolarstwa torowego w Japonii, która nazywa się „keirin”.

Czy istnieją polskie filmy rowerowe? Próbuję sobie przypomnieć, ale bezskutecznie.

Są krótkie metraże, które kręcą amatorzy – zajawkowicze. W zeszłym roku pokazywaliśmy „Nie dojechać nigdy”, dokument o Piotrze Strzeżyszu, znanym podróżniku rowerowym. Film bierze w tym roku udział w konkursie na festiwalu filmów rowerowych w Barcelonie.

Dużo jest takich festiwali na świecie?

Pierwszym festiwalem filmów rowerowych był Bicycle Film Festival, który od 2001 r. organizuje w Nowym Jorku Brendt Barbur, ale jego festiwal rozprzestrzenił się też na inne kraje. W samej Polsce jest kilka niezależnych imprez tego typu. O dziwo, nie ma festiwalu filmów rowerowych w Berlinie. Ostatnio dostaliśmy propozycję, żeby zorganizować tam Bike Days. Fajne jest to, że wokół takich festiwali tworzy się wspólnota – np. grupa z Warszawy pomaga organizować wydarzenia towarzyszące. Będzie wieczorny alleycat (wyścig po mieście), bike polo pod Pałacem Kultury, a także wspólny przejazd na nieczynny tor kolarski Orzeł na Grochowie. Podłączamy się pod akcję zbierania podpisów w sprawie rewitalizacji tej przestrzeni, zwłaszcza że we Wrocławiu działa welodrom i każdy może potrenować. Po projekcjach

spotykamy się z publicznością w Cafe Kulturalna, która jest naszym klubem festiwalowym.

Co jest takiego w rowerze, że, jak mówisz, łączy i wyzwala?

Rower jest uniwersalny. Każdy jeździ na rowerze, niezależnie od tego, czy dojeżdża do pracy, jeździ na wycieczki, czy to dla niego sposób na życie. Jak pokazują wspomniane filmy, rower to też coś więcej niż maszyna do jeżdżenia. Może zmienić sposób myślenia. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że rower mnie zmienia. Uwielbiam jeździć na moim ostrym kole i jeżdżę na nim zawsze, kiedy mogę, czyli cały czas. Często rezygnuję z podróży samolotem, bo wolę pociągiem, ale ze swoim rowerem. Jadąc, czuję się wolny. Szybko pokonuję przestrzeń, wietrzę sobie głowę, a przy okazji sprawdzam się. Rower to terapia na maksa.

Festiwal Filmów Rowerowych Bike Days, 7-8 września,

Kino Muranów, ul. gen. Andersa 5. Bilety: 18 zł normalny,

16 zł ulgowy.

Michał Weksler, kurator festiwalu, przed kinem Muranów

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.