CO SŁYCHAĆ NA POGRANICZU

Gazeta Wyborcza - CJG - - /TO JEST GRANE - EWA PODGAJNA

Co może dać filharmoniom wprowadzenie działań z innych dziedzin sztuki? A może podziały na rodzaje, gatunki, style nie mają już racji bytu? Filharmonia w Szczecinie sprawdza to od 19 do 23 września.

Taki festiwal musiał się narodzić w miejscu, którego sława zaczęła się od nagród dla projektantów, w tym szczególnie pożądanej w świecie architektów – Nagrody Unii Europejskiej im. Miesa van Rohe. Jej patron projektował nie tylko duże formy architektoniczne, ale też meble, jak rewolucyjne „krzesło zawieszone”, bez tylnych nóg, którego forma po osiemdziesięciu latach wciąż jest ponadczasowa i inspirująca. Udostępniony publiczności salon VIP w filharmonii zostanie zaaranżowany meblami z prywatnej kolekcji mistrza modernizmu.

Początek festiwalu organizatorzy postanowili powiązać właśnie z estetyką minimalistyczną, dlatego pierwszy koncert to wybór kompozycji Philipa Glassa, który nie boi się łączenia stylów, przekraczania etykiet. Wizyta w szpitalu uniemożliwiła przyjazd kompozytorowi do Szczecina, ale jego utwory wykonają rekomendowani przez niego muzycy, jak Maki Namekawa, która kilka lat temu wykonała z nim prapremierowo „20 etiud pianistycznych”. To japońska pianistka, która w delikatnym czarowaniu fortepianowych barw potrafi wyciszyć, wyostrzyć słuch.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wnętrza szczecińskiej Filharmonii są spiralne schody w holu, które formacja PanGenerator przekształci w studnię, interaktywną instalację audiowizualną.

W poszukiwaniu nowych, ryzykownych form, narodził się w programie MDF-u „The Sound of Szczecin”. Na potrzeby kompozycji najpierw na ulice miasta wyjechały ciche auta elektryczne prowadzone przez znanych szczecinian, które zbierały dźwięki miasta. Dane posłużyły Mateuszowi Czarnowskiemu do pracy z pogranicza muzyki konkretnej i stworzenia eksperymentalnego dzieła o strukturze patchworku, raz melodyjnego, raz kakofonicznego.

Z myślą o dzieciach powstał kolejny projekt mierzący się z tożsamością Szczecina. U dziesięciorga kompozytorów z Polski szczecińska Filharmonia zamówiła dziesięć miniatur, każda z nich miała być dźwiękowym logotypem jednego z dziesięciu placów w Szczecinie. Utwory dzieci usłyszą w wykonaniu FeelHarmony Quintet, koncertowi towarzyszyć będą abstrakcyjne wizualizacje Pani Pawlosky, która z Bartoszem Wójcickim (Pushka Studio) zaprojektowała też na czas festiwalu nową wizualizację świetlną bryły budynku filharmonii. Charakterystyczna forma białej lodowej góry (na elewacji zamontowane są tysiące ledowych świateł) codziennie będzie świecić inaczej, na jeden z wieczorów artystka zaprojektowała efekt pulsującego serca w kościele.

Festiwal zakończy najbardziej spektakularne widowisko w wykonaniu synthpopowej formacji Apparatjik, kolektywu muzyków ze Skandynawii, którego liderem jest norweski muzyk Magne Furuholmenem, przed laty założyciel zespołu A-ha, współautor ich największego przeboju „Take On Me”. Do Szczecina artyści przywożą program „A Heroine for our time – the artist Julia Pastrana”. Poświęcony przywoływanej w tytule, tzw. kobiecie z brodą, którą obwożono jako atrakcję w XIX-w. cyrku. Nawet po śmierci została wypchana i dalej pokazywana w szklanej trumnie.

Jej historia opowiedziana zostanie przez dźwięki symfoniczne, elektroniczne,

Pierwsza edycja MDF Festival – Music.Design.Form w Szczecinie zaprasza do jednego z najlepszych budynków współczesnej architektury Europy na wydarzenia, które dzieją się na pograniczu różnych dziedzin sztuki, a szczególnie muzyki i designu.

oszałamiającą scenografię wykorzystującą efekty świetlne. Do projektu kolektyw szalonych panów, noszących na koncertach hełmy z porożem (czyżby to było nawiązanie do tradycji wikingów?), zaprosiła jeszcze Buikę, ciemnoskórą śpiewaczkę hiszpańską, którą życie wpisało w szeroki nurt world music (śpiewaczka flamenco, córka emigrantów z Gwinei Równikowej, urodzona na Majorce, gdzie wychowywała się w biednej dzielnicy cygańskiej). Obdarzona charakterystycznym „głosem jak aksamitny żwir” snuć będzie opowieść o samotności bohaterki. Sama Buika potrafiła powiedzieć: „Kiedy kochasz ludzi, najlepszym, co można zrobić, to trzymać się od nich z daleka”.

To wszystko to tylko wycinek z programu wypełnionego koncertami (w filharmonii wystąpi też Beardyman, jeden z najlepszych beatboxerów na świecie, który nie tylko znakomicie naśladuje dźwięki, ale też zajmuje się polifonią głosu i za pomocą specjalnej maszyny jest w stanie stworzyć jednoosobową orkiestrę), panelami, wykładami (np. prof. Sabine Sanio zajmująca się teorią i historią kultury audialnej na Uniwersytecie Artystycznym w Berlinie).

Apparatjik – kolektyw muzyków ze Skandynawii zakończy festiwal

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.