O PSIE, KTÓRY ZAGRA W HOLY-HOP-DOG MUSICALU

Gazeta Wyborcza - CJG - - /SCENA -

Małgosia Gorol i Andrzej Konopka, którzy tworzą na scenie trio.

Tak jak w „Córkach dancingu”, tak i tu czerpiecie z musicalu. Tworząc – jak czytamy w zapowiedzi – „holy-hop-dog musical, którego próżno szukać nie tylko na polskim podwórku, ale i na światowych scenach musicalowych”. Co to jest „holy-hop-dog musical”?

– To połączenie musicalu, liryki, ale też bajki, kreskówki, slapstiku. Bawimy się formą. Nie boimy się kiczu. Grzegorz Laszuk i Tomek Plata od początku chcieli, żebyśmy spróbowali na tej małej scenie na Pradze stworzyć naszą wizję musicalu. Pomysł na „Świętą Kluskę” wyszedł od Roberta Bolesty, który napisał libretto. Zuzia Wrońska napisała piosenki. I powstała nasza hybryda gatunkowa.

Hybrydy gatunkowe to pani specjalność. „Szukam nowego języka i formy do opowiedzenia starych historii. Im bardziej robię to w abstrakcyjny sposób, tym jest to dla mnie ciekawsze”. „Dopiero w momencie, gdy rozsadzasz ramy gatunku, rozpoczynasz grę z oczekiwaniami widza... Tylko w hybrydzie nieprzystających do siebie światów powstaje nowa wartość” – mówi pani w wywiadach.

Tak. Jestem zdania, że czysta gatunkowość w filmie się wyczerpała. Nie mam pojęcia, czy w teatrze też. To nie będzie więc „czysty” musical, ale zabawa formą. Muzyka Zuzi Wrońskiej i Marcina Macuka też nie jest typowo musicalowa. Kaya Kołodziejczyk, która jest choreograf ką, zupełnie inaczej podchodzi do ruchu niż przy klasycznych musicalach. Operujemy minimalizmem, właściwie na wszystkich poziomach, od libretta Roberta Bolesty, po scenografię artysty wizualnego Rafała Dominika, która nie jest stricte teatralna, i światło, którego autorem jest Sasza Provalinski.

Tytułowa Kluska to – jak zapowiadacie – „bulterierka, ciągle bardzo głodna, spędzająca radosne szczenięctwo w domu bezdzietnej pary kreatywnych pracowników korporacji”. Miała pani swoje ukochane psy?

– Miałam dwa psy, które mnie ukształtowały. Najpierw wilczura Lorda, który po trzech miesiącach okazał się suczką Dianą i trzeba go było oddać, bo przeciągnęła mnie parę razy po trawniku, nie dawałam sobie z nią rady. Mojego drugiego psa Lulę miałam przez 15 lat. Zamiast patyków uwielbiała kamienie. Pies, kiedy dziecko dojrzewa, to najważniejsza sprawa. Posiadanie psa to było moje największe pragnienie z dzieciństwa. Teraz, kiedy pracowaliśmy nad Kluską, wszystkie te relacje z psem z dzieciństwa wracały. Libretto oparte jest – jak zapowiadacie – „na prawdziwej biografii. Tylko z lekką domieszką fantazji”. Historie, które opowiada pani w filmach, odwołują się do prawdziwych zdarzeń. A skąd wzięła się Kluska?

– Kluska była bulterierką Zuzi Wrońskiej. Odkąd poznałam Zuzkę, zawsze słyszałam o Klusce. W domu Zuzi wiszą jej portrety. Oczywiście te wszystkie przygody, które widzowie zobaczą

na scenie, to już nasza fantazja, jest w nich mocne przegięcie. To nasza próba spojrzenia na świat oczami Kluski. Nie ma w tym ideologii, nie chcemy za bardzo ideologizować tematu, ale puścić wodze fantazji i opowiedzieć o tym, co nam leży na sercu.

W „Córkach dancingu” odwoływała się pani m.in. do „Małej syrenki” Andersena. Przy „Fudze” recenzenci odnaleźli tropy „Alicji w Krainie Czarów”. A w „Świętej Klusce”?

– Tutaj pojawiło się sporo różnych tropów bajkowych i baśniowych, o których rozmawialiśmy na próbach. Na pewno był to „Reksio”, ale też „Ferdynand Wspaniały” czy „Zakochany kundel”. Wreszcie „Wyspa psów” Wesa Andersona. Zależało nam na stworzeniu psa, który rozmawia ze swoją panią i swoim panem. Postanowiliśmy pofantazjować sobie na ten temat. Robert pisał dramaturgiczną historię, a Zuza pogłębiała postaci piosenkami. Mamy jedną piosenkę fabularną, a reszta opisuje emocje bohaterów.

Piosenki Zuzy to czystej krwi poezja współczesna. Mają cudowną melancholię, liryzm, ale też ironię, poczucie humoru. Wreszcie bardzo inspirujący na próbach byli aktorzy. Bez nich nie byłoby naszego spektaklu: Starzy, czyli Małgorzata Gorol, Andrzej Konopka, i Piotrek Trojan, który zagra tytułową Kluskę. Trudno mi sobie w tym momencie wyobrazić kogoś innego w tej roli. On po prostu jest Kluską. Spektakl będzie grany w Komunie Warszawa, ale nie tylko. Zapowiadana jest „trasa” po Polsce. Co już dziś możemy zdradzić?

Komuna zaprosiła do koprodukcji spektaklu Mikołaja Ziółkowskiego z Alter Artu. Planujemy tour po Polsce na wiosnę 2019 roku. A już w grudniu gościnne pokazy w Nowym Teatrze w Warszawie.

– TO POŁĄCZENIE MUSICALU, LIRYKI, ALE TEŻ BAJKI, KRESKÓWKI, SLAPSTIKU. BAWIMY SIĘ FORMĄ. NIE BOIMY SIĘ KICZU – MÓWI AGNIESZKA SMOCZYŃSKA PRZED PREMIERĄ „ŚWIĘTEJ KLUSKI” W KOMUNIE WARSZAWA

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.