WINNI

Gazeta Wyborcza - CJG - - /KINO -

Dania 2018 (Den skyldige). Reż. Gustav Möller.

Aktor: Jakob Cedergren.

Emocjonujący thriller, który w całości rozgrywa się w policyjnym centrum alarmowym. „One man show”, ale jaki!

Asger jest policjantem, który za nieznane nam początkowo przewinienie został zdegradowany do pracy za biurkiem. Siedzi więc w policyjnym centrum alarmowym i przyjmuje zgłoszenia od poszkodowanych lub zagrożonych osób. Pod koniec swojej zmiany dostaje telefon od przerażonej kobiety imieniem Iben, która najwyraźniej została porwana. Asger, wykraczając poza zakres swoich obowiązków, postanawia osobiście zająć się tym przypadkiem.

Pomysł podobny jak w świetnym „Locke” z Tomem Hardym. A więc ograniczona, klaustrofobiczna przestrzeń (tam wnętrze samochodu, tu ciasne, składające się z dwóch pokojów biuro), akcja rozwijająca się w czasie rzeczywistym, telefon (tu dodatkowo połączony z komputerem identyfikującym rozmówcę i wskazującym jego położenie) w roli głównej. Podobnie jak „Locke” film duńskiego debiutanta mógłby równie dobrze być słuchowiskiem radiowym. Ani na moment nie wychodzimy „na zewnątrz”, ale tak jak w słuchowisku wyobrażamy sobie, co się tam dzieje. Co samo w sobie cenne, gdyż odwoływanie się do wyobraźni widza nie jest częste w podającym wszystko na tacy kinie współczesnym.

„Winni” są odpowiednio krótkim (85 min), zwartym, wciągającym thrillerem. Jak często, gdy obserwujemy walkę z czasem, napięcie jest duże, nie brakuje też zaskakujących zwrotów akcji. Jeden z nich zasadniczo zmienia obraz sytuacji i każe zrewidować dotychczasowe założenia. Nie wszystko jest tak proste, jak się wydaje.

„Winni” mają większe ambicje niż tylko odpowiedzieć na pytanie: „Czy empatycznemu policjantowi uda się uratować Iben?”. To film sensacyjny, ale też studium charakteru. W miarę rozwoju akcji coraz lepiej poznajemy wypełniającego ekran Asgera. Nie jest to typ bohatera, który wdzięczy się do publiczności i pragnie zaskarbić sobie jej sympatię: bywa szorstki, łatwo się niecierpliwi, ma też poważny grzech na sumieniu. Ofiarnie angażuje się w pomoc dla biednej kobiety, ale czy nie ma w tym chęci zmazania wcześniejszych win? Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że Jakob Cedergren gra go znakomicie. Utrzymać samodzielnie uwagę widza nawet w tak niedługim filmie nie jest łatwo. Cedergrenowi to się udaje.

Nie zdradzając zbyt wiele, powiem tylko, że „Winni” stanowią swoiste ostrzeżenie przed pochopnym operowaniem stereotypami: gdy mamy niepełne informacje, brakującą resztę uzupełniamy wiedzą potoczną, która może okazać się zawodna. Nie wszystko tutaj „gra”: niektóre sytuacje, widziane niejako retrospektywnie, już z perspektywy zakończenia, wydają się nielogiczne lub nieprawdopodobne (na bieżąco tego nie dostrzegamy). Jedna z istotnych kwestii nie zostaje satysfakcjonująco rozwiązana. Ale ten minimalistyczny film wyciska z siebie maksimum tego, co może, i nie dziwię się, że został wytypowany przez Duńczyków do Oscara. A to, że nie ma szans, to raczej kwestia gatunku niż jakości.

Paweł Mossakowski

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.