GENTLEMAN Z REWOLWEREM

Gazeta Wyborcza - CJG - - /KINO -

USA, 2018 (The Old Man & the Gun). Reż. David Lowery. Aktorzy: Robert Redford, Casey Affleck, Sissy Spacek

Urokliwa historia starzejącego się rabusia-gentlemana, który postanowił obrobić o jeden bank za dużo. Dla weterana kina Roberta Redforda to pożegnanie z aktorstwem.

Przedstawiona w filmie historia wydarzyła się naprawdę. No, mniej więcej naprawdę. Scenariusz „Gentlemana z rewolwerem” powstał z inspiracji reportażem Davida Granna, który w „New Yorkerze” przedstawił sylwetkę nietuzinkowego złodzieja Forresta Tuckera. Co w nim takiego wyjątkowego? Patrząc, jak rozmawia z pracownikami banku – z uśmiechem na twarzy, opanowaniem i uprzejmiej, niż robi to większość klientów, nie podejrzewalibyście, że właśnie przeprowadza napad. Wystarczyło spojrzeć kasjerce prosto w oczy, pokazać broń i grzecznie poprosić o pieniądze. Chociaż Tucker wielokrotnie lądował w więzieniu, skąd niemal za każdym razem w spektakularny sposób uciekał, nigdy nie zrezygnował z przestępczej drogi. W końcu jednak, z siedemdziesiątką na karku, znalazł powód, żeby poważnie to rozważyć – spotkał na swojej drodze kobietę, przy której warto się ustatkować.

„Gentleman z rewolwerem” to rarytas. Film nakręcony w stylu retro, jakby niedzisiejszy, przesiąknięty nostalgią za czasami, kiedy w kinie królowało niespiesznetempoibezpretensjonalnyhumor,wszystko–nawetskokinabanki–wydawałosięszlachetniejsze.Tosłodko-gorzkaopowieśćoczłowiekuwiernymsobie do samego końca, o tym, że na starość trudnozrezygnowaćzdługoletnichprzyzwyczajeń.

Reżyser David Lowery od razu zobaczył w głównej roli Roberta Redforda, z którym poznał się na planie Disnejowskiej produkcji „Mój przyjaciel smok”. Postanowił oddać hołd legendzie Hollywood. Tytułowa postać została skrojona na miarę, utkana z charakterystycznych gestów Redforda, cech jego gry aktorskiej, umiejętności poprowadzenia publiczności przez historię niczym zaklętą właściwie samym głosem – tłumaczył w wywiadach Lowery. Całość to zarazem zabawa schematami kryminalnej ballady i melodramatu.

Choć Redfordowi przez lata przybyło zmarszczek, wciąż ma to „coś”, czym przyciągał uwagę jako oszust w „Żądle” czy rewolwerowiec Sundance Kid. do zemsty na szkolnych prześladowcach. Krwawy bal maturalny przyniósł aktorce rozgłos i pierwszą nominację do Oscara, ale nie zawrócił w głowie. W głębi serca na zawsze pozostała serdeczną, bezpretensjonalną kowbojką. Z teksaskiego rancza, gdzie – jak opisywała we wspomnieniach – spędziła beztroskie dzieciństwo, wyjechała po śmierci starszego brata, który chorował na białaczkę. Miała siedemnaście lat. Spacek oceniła po latach, że zmierzenie się wtedy z rodzinną tragedią dodało jej odwagi i pomogło nadać wielkowymiarowość późniejszym kreacjom aktorskim.

Z pomocą kuzyna, Ripa Torna, który pierwsze kroki w branży filmowej miał już za sobą, postanowiła poszukać szczęścia w Nowym Jorku. Śpiewała w klubach i chórkach, dorabiała jako modelka. Takjakjegobohater,niestraciłniczeswojegourokuanisprytu.Dlategouwodzitu z powodzeniem nie tylko świetną skądinąd Sissy Spacek, a w jakimś sensie nawet Caseya Aff lecka (w roli detektywa na tropie Tuckera), ale przede wszystkim nas, widzów. Uwierzcie mi: oddalibyście mu wszystko, co macie przy sobie, i jeszcze podziękowali, że was obrobił.Ktowie,może

Po sukcesach „Badlands” i „Carrie” pozostawała na niezależnych peryferiach Hollywood. Okazała się aktorką wszechstronną, mimo że po pierwszych rolach mogłoby się wydawać, że uroda predestynowała ją do grania kobiet pełnych kompleksów, nieśmiałych, nadwrażliwych.

Pod szczególnym wrażeniem umiejętności Spacek był Robert Altman, u którego wystąpiła w „Trzech kobietach”. W „Córce górnika” z 1980 roku, zrealizowanej na podstawie autobiografii opisującej wyboistą drogę na szczyt gwiazdy muzyki country Loretty Lynn, z powodzeniem wróciła do korzeni. Sama wykonała w filmie wszystkie piosenki, co dodało kreacji autentyzmu i przyniosło jej oprócz statuetki Akademii, także nominację do Grammy. W latach 80. dołożyła do kolekcji trzy kolejne nominacje do Oscara: od zrozpaczonej żony próbującej w „Zaginionym” Costy-Gavrasa odnaleźć męża, który zniknął bez śladu w trakcie puczu w Chile, przez równie zdeterminowaną farmerkę z „Rzeki”, po podejrzaną o zastrzelenie męża, najmłodszą z trzech Redford, mimo zapowiedzi oprzejściunaemeryturę, nie powiedział wcale ostatniego słowa i ponownie zobaczymy go na ekranie? Przecież za zmianę zdania nikt go nie wsadzi do paki.

Piotr Guszkowski zwariowanych sióstr Magrath, bohaterek „Zbrodni serca”. Szóstą i na razie ostatnią nominację za występ w „Za drzwiami sypialni” Todda Fielda z 2001 roku.

W jej filmografii znajdziemy też niedawne „Służące” czy „Prostą historię” Davida Lyncha. Lynch to przyjaciel rodziny, który z Fiskiem kumpluje się od niepamiętnych czasów. Razem studiowali. Wiele razy współpracowali, byli nawet chwilę szwagrami. Pamiętam, jak podczas naszego spotkania kilka lat temu Spacek i Fisk żartowali, że to oni odkryli Lyncha jako pierwsi (wsparli finansowo produkcję „Głowy do wycierania” itd.), a teraz muszą się nim dzielić ze światem. Sprawiali wrażenie zgranej, szczęśliwej pary. W przyszłym roku będą obchodzić szafirowe gody. Co ciekawe, kiedy patrzy się na Sissy Spacek z Robertem Redfordem przeżywających dojrzały romans w „Gentlemanie…”, wyglądają, jakby znali się niewiele krócej.

Piotr Guszkowski

Robert Redford tak jak jego bohater, nie stracił nic ze swojego uroku ani sprytu

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.