TRAMWAJEM DO ZIEMI OBIECANEJ

Gazeta Wyborcza - CJG - - /W MIEŚCIE - ŁUKASZ KAMIŃSKI

Arcydzieło Władysława Reymonta sprzed ponad wieku kryje w sobie wiele odpowiedzi na współczesne pytania. Tak twierdzi pisarka i założycielka Big Book Cafe Anna Król, która na podstawie „Ziemi obiecanej” przygotowała literacki stand-up w formie musicalu. Premiera w sobotę w Big Book Cafe.

To już drugi sezon literackich stand-upów (satyrycznych spektakli, w których tekst literacki miesza się z improwizacją) w Big Book Cafe. Podczas cyklicznych wieczorów pisarze i pisarki, aktorzy i aktorki, muzycy i muzyczki interpretują klasyczne dzieła polskiej literatury, odczytując je ze współczesnej perspektywy. Podczas najbliższego spotkania pisarki, założycielki Big Book Cafe Anna Król i Paulina Wilk przyjrzą się „Ziemi obiecanej” i postarają się znaleźć odpowiedzi na pytania o to, czy lepiej mieć czy być, czy pieniądze dają szczęście i czy warto spędzić życie, goniąc za tym, co niespełnialne. Muzycznie na scenie towarzyszyć im będą Matylda Damięcka i duet Bisz/Radex. A fragmenty powieści przeczyta Jacek Braciak. Łukasz Kamiński: Jak się przygotowuje stand-up na podstawie „Ziemi obiecanej”?

Anna Król: Zacznijmy od tego, że jest to stand-up literacki, bo określenie „literacki” ma tu naprawdę spore znaczenie. Klasyczny stand-up jest bardziej współczesny, osadzony na mocnej puencie. W naszym wypadku pomysł jest trochę przewrotny – zapraszamy pisarzy, by włożyli buty standuperów, a dodatkowo spróbowali odnaleźć się w narzuconym kontekście, czyli w tym wypadku w polskich książkach wszech czasów, m.in. w „Tangu” Sławomira Mrożka, „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza, „Lalce” Bolesława Prusa czy „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta. Wszystkie te książki łączy to, że doskonale nadają się do tego, by postawić je w pewnej kontrze do sposobu myślenia współczesnych pisarzy. A jednocześnie wszystkie są boleśnie aktualne. W wyniku takiego spotkania powstają nowe, świeże pomysły czy nieoczywiste spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość.

Czym dla ciebie jest „Ziemia obiecana”?

– Bardzo tragiczną opowieścią o pragnieniach i marzeniach, o niszczycielskiej i nieodwracalnej sile sukcesu.

To już kolejny stand-up w Big Book Cafe, ale pierwszy, którego jesteś i autorką, i jedną z bohaterek.

– To może być dość bolesne doświadczenie. Nie uda mi się tym razem schować za plecy wykonawców, sama będę musiała podjąć wyzwanie, by stanąć przed publicznością. Na szczęście na scenie towarzyszyć mi będzie Paulina Wilk. Razem z nią opowiemy m.in. o tym, czym jest sukces dla pisarzy, jakie są marzenia ludzi pióra, jak wygląda nasz rynek literacki, czym w końcu jest „ziemia obiecana” dla tych, którzy tworzą. Po raz pierwszy też nasz stand-up będzie miał formę musicalu, za którą odpowiedzialni będą raper Bisz, muzyk i kompozytor Radek Łukasiewicz i aktorka oraz wokalistka Matylda Damięcka. Ich muzyka też będzie nawiązywała do powieści Reymonta?

– Będzie różnorodna, od nowych, premierowych kompozycji Bisza i Radka, które znajdą się na ich nadchodzącej płycie, po aktorskie interpretacje Matyldy kultowych piosenek o pieniądzach, m.in. „Mamony” Republiki. W programie znajdzie się też utwór napisany specjalnie przez Radka dla Bisza i Matyldy traktujący o tym, czy pisarz może tworzyć dla pieniędzy, czy też wyłącznie dla wyższej idei. Natomiast, już bez muzyki, fragmenty oryginalnej powieści przeczyta Jacek Braciak.

Nie ma stand-upu bez publiczności. Na ile to muszą być erudyci, by zrozumieć wasze przedsięwzięcie, na ile muszą znać „Ziemię obiecaną”?

– Nie muszą. Nawet nie muszą wiedzieć, że taka powieść istnieje. To jest trochę jak z lekturą książki, może przeczytać ją dziesięć osób i mieć na jej temat dziesięć odmiennych opinii, wrażeń. Ktoś zrozumie tylko fabułę, inny zachwyci się językiem, jeszcze ktoś odnajdzie odniesienia do innych dzieł literackich. Oddziaływanie dzieła jest wielopoziomowe i nieprzewidywalne. Do scenariusza wybrałam fragmenty ikoniczne, które wystarczą, by zrozumieć symbolikę „ziemi obiecanej”. To są też fragmenty niesłychanie współczesne, np. opis ludzi, którzy jak mrówki idą rano do pracy, bardzo przypomina widok ulic i przystanków tramwajowych wypełnionych przez ludzi zmierzających do biur na mokotowskim Mordorze. Choć więc jesteśmy w innym momencie historycznym niż czasy powieści Reymonta, to ten rodzaj pędu ku przyszłości, która ma być dla nas lepsza, zbawienna, jest niesłychanie podobny. Od zawsze wierzyliśmy, że czeka nas jakieś lepsze jutro…

Wiele osób, słysząc hasło „Ziemia obiecana”, ma przed oczami film. Czy do dzieła Wajdy też się w jakiś sposób w swoim stand-upie odwołujecie?

– Wajda zrobił film bardzo łódzki, a także zmienił zakończenie powieści, czyniąc je boleśnie czytelnym dla uczestników wydarzeń politycznych lat 60. i 70. Gdyby kręcił go dziś, to być może nie umieściłby w nim sceny strzelania do robotników. Tegoroczny sezon stand-upów literackich zbliża się ku końcowi. Oprócz „Ziemi obiecanej” odbędą się jeszcze dwa wieczory. Którym dziełom będą poświęcone?

– Pierwszy stand-up grudnia będzie nawiązywał do „Dziadów” Mickiewicza, ale w wydaniu feministycznym. Zatytułowałam go „Baby dziady”. To będzie próba przeczytania dramatu oczami kobiet, a także odwrócenia znaczeń. Bo co, jeśli „Wielka improwizacja” nie byłaby przeżyciem Konrada, ale np. Haliny, a unoszący się duch dziewczyny, „która nie dotknęła ziemi ni razu”, eterycznym chłopcem? Wezmą w nim udział m.in. aktorki Teatru Histeryczek, znane także z Pożaru w Burdelu Agnieszka Przepiórska i Monika Babula oraz jedna z ciekawszych współczesnych pisarek Natalia Fiedorczuk-Cieślak. Ostatni stand-up w tym roku pt. „Lalunia” poświęcony będzie „Lalce” Bolesława Prusa. Na scenie pojawi się m.in. pisarka Patrycja Pustkowiak, która będzie mówić o odwiecznej antynomii pojęć piękna i brzydoty.

Bisz i Radek Łukasiewicz w Big Book Cafe. Tym razem przygotują oprawę muzyczną do stand-upu poświęconego „Ziemi obiecanej”

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.