Zamierzam dokończyć „1983” z szacunku do bogu ducha winnych aktorów i reszty ekipy, która wycisnęła z tej fantazji, ile mogła

Gazeta Wyborcza - CJG - - /W MIEŚCIE -

wiedzieć cokolwiek o wersji prawdziwej, przypomnieć sobie skrawki informacji o tym, czym stał się ten kraj po upadku komunizmu, a kto nosi w sobie te cenne wspomnienia z audycji i gazet? Nikt nie nosi. Sorry. Jeśli chcą mi państwo zarzucić lekceważenie wiedzy powszechnej, przypomnę; jedna trzecia Europejczyków nie wie nic o Holokauście, a to temat ciut bardziej mainstreamowy niż Rzeczpospolita circa 2000.

Żeby samemu jakoś połapać się w światach tego serialu, obserwuję, w co bohaterowie stukają; jak w maszynę do pisania, to mają być czasy mojego dzieciństwa, a jak w klawiaturę – nowe millennium.

Toczę już solidną dębową beczkę na myśl o pytaniach, które zagraniczni widzowie zadadzą mi, jeśli „1983” zyska popularność – dalej macie tak przesrane jak w serialu? Czy bezpieka naprawdę nosiła te śmieszne berety? Czy u was jest b a r d z o z i m n o? W serialu to wygląda na permanentny chłód, nie ściemniaj! I jak nazywał się w końcu główny milicjant?

No właśnie, jak? W pierwszych dwóch odcinkach bohater grany przez Roberta Więckiewicza przedstawia się „Anatol Janow” (sic!), dalej zaś jest Anatolem Janówem (sick). Skąd wzorce tych nazwisk? Ala Janosz? Tomasz Jacyków? Kto się w Polsce tak nazywa, na litość losu, przy serialu pracuje 200 osób i nikt nie zadzwonił do Dżoszły z pytaniem, o co mu chodzi?

Kolejna sprawa, która poszła w świat; kojarzenie w social mediach serialu z hasłem „prawda”. „Prawda rządzi światem”, „Odkryj prawdę”, „Prawdę trudno jest dogonić”. Zajeżdża to sentencją „The truth is out there”, która przez lata firmowała serial „Z archiwum X”, a z porównania tych dzieł obronną ręką wyjdzie zdecydowanie agent Mulder, nie Maciej Musiał. Young Maciej, stety/niestety, jest na razie na etapie Janusza Gajosa po „Czterech pancernych...”. Dopóki nie zyska na twarzy jakiejś zmarszczki, blizny, nie wiem, łysiny czy siwizny, bardzo trudno będzie uwierzyć, że zostawił za sobą „Rodzinkę.pl”. Zresztą, zachodniego widza to mało obchodzi – tam, jak ktoś zostaje Kevinem-samym-w-domu albo Dawsonem (od „Jeziora marzeń”, pamiętacie?), to nie wciska się chłopaka między De Niro a Christiana Bale’a. U nas się wciska Musiała między Więckiewicza a Chyrę, i weź to dźwignij...

„Ślepnąc od świateł” się udało, bo miało scenarzystę pisarza, co po raz kolejny udowodniło, że jak chcesz scenariusza – zwróć się do ludzi, którzy umieją pisać, podobnie jak zwracasz się do profesjonalistów, gdy chcesz film nakręcić lub udźwiękowić.

Zamierzam dokończyć „1983” z szacunku do bogu ducha winnych aktorów i reszty ekipy, która wycisnęła z tej fantazji, ile mogła. Patriota we mnie każe również „zrobić liczby oglądalności”, bo marzy mi się więcej polskich produkcji na Netf liksie, a te zależą od tego, czy debiutancka „się obejrzy”. Jak tego dokonam? Istnieją łagodne środki ziołowe, które pozwalają dostrzec ogromny potencjał komediowy w serialu Longa. Weźcie głęboki wdech i zanurzcie się w kolorowych wizjach Amerykanina! Na przykład w świecie Wietnamczyków, którzy polskie kwestie wymawiają ze swadą kardynała Ratzingera (co biorąc pod uwagę liczebność diaspory azjatyckiej w Warszawie, każe zapytać speców od obsady: ej, to zamierzony dowcip?).

*Ten Typ Mes – raper, tekściarz, producent muzyczny, współzałożyciel Alkopoligamii

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.