TA RODZINA WYGRZEBAŁA SIĘ Z BAGNA

Gazeta Wyborcza - CJG - - /KINO -

Ich historie uderzyły mnie prosto w bebechy. David i Nic Sheffowie, świadomi, ile może to znaczyć dla innych uzależnionych, relacjonują swoją przeszłość z absolutną szczerością – o pierwowzorach bohaterów filmu „Mój piękny syn” mówi reżyser Felix van Groeningen. „Mój piękny syn” to oparta na wspomnieniowych książkach Davida i Nica Sheffów historia o pogrążającym się w uzależnieniu od narkotyków nastolatku i jego ojcu. W rolach głównych: Steve Carrell i Timothée Chalamet. powstrzymać jego cugu narkotykowego. Wspiera się osobę walczącą z nałogiem, a nie człowieka, który stale ćpa. David wiele razy musiał zamknąć przed synem drzwi do domu. Ojca świetnie zagrał Steve Carrell. Komik w takiej roli to nieoczywisty wybór?

To jak z miłością. Można żenić się z rozsądku. Ale może lepiej się zakochać? Obsadzając film, chcę czuć ekscytację, szukam zaskakujących propozycji. Carrell zafascynował mnie w „Big Short”. Wykreował tam postać krzykliwego faceta, którego od razu się lubi. A potem oglądając i czytając wywiady ze Steve’em, dostrzegłem spokojnego, pełnego czułości dla innych, nienabzdyczonego człowieka. Dowiedziałem się też, że prywatnie jest oddanym ojcem. Zobaczyłem w nim Davida. A na dodatek Steve świetnie się dogadał z Timothée’em Chalametem, który łączy w sobie wyrazistość z delikatnością. Na ekranie bohater próbuje poradzić sobie z poczuciem winy: że nie był wystarczająco dobrym ojcem, nie zauważył, gdy syn wpadał w uzależnienie.

Takie myślenie jest ślepą uliczką. Na zajęciach w klubach AA powtarza się modlitwę: „Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić”. Istnieją specjalne grupy wsparcia dla bliskich osób uzależnionych. Terapeuci wpajają im zasadę 3C: nie spowodowałem tego, nie mogę tego wyleczyć i nie mam nad tym kontroli. Nie można pomóc chorej osobie, jeśli ona tego nie chce i nie zgłosi się do specjalisty. Ale samo trafienie do dobrego ośrodka jest trudne. W Stanach nie ma nadzoru nad prywatnymi ośrodkami odwykowymi.

Chodziłem na spotkania grup AA, na odwyki dzienne i całodobowe. Widziałem ośrodki, które David przyrównuje do punktów sprzedaży używanych samochodów. Ich twórcom chodzi wyłącznie o złapanie klienta i sprzedaż produktu. A potem niech klient sam się martwi, czy daleko zajedzie. Ale nie wolno uogólniać. Spotkałem też wspaniałych terapeutów. Nicowi uratowali oni życie.

Jak dzisiaj wyglądają relacje Davida i Nica?

Potrafili wspaniale wyjść na prostą. Spędziłem w domu Davida kilka dni, poczułem energię, jaka bije od ich rodziny. Zobaczyłem obraz jak z reklamy. David, jego partnerka Karen, rodzeństwo Jasper, Daisy, Nic są ze sobą obłędnie zżyci. Nie mają tematów tabu, o wszystkim rozmawiają, nawet na te najtrudniejsze tematy. Wygrzebali się z bagna.

Tak pan myśli? Ja mam wrażenie, że stale szuka pan projektów o chorobie, śmierci, odchodzeniu.

Ale przy okazji, mam nadzieję, wszystkie są też o desperackim trzymaniu się życia. Boję się tragedii, która może przyjść nagle, niespodziewanie, niezawinienie. Nie zrobiłbym „W kręgu miłości”, gdyby nie sparaliżowała mnie śmierć ojca. To była trudna, mroczna jazda. Ale pomogła. Wydaje mi się, że wyszedłem z tej produkcji mocniejszy. Podobnie jak po „Belgice”, a teraz po „Moim pięknym synu”. I mam nadzieję, że na widzów te filmy zadziałają podobnie.

Krzysztof Kwiatkowski

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.