Dla kogo mieszkanie od gminy?

Co zrobić, żeby gminy chciały inwestować w czynszówki? Według rządu konieczna jest m.in. liberalizacja przepisów dotyczących ochrony lokatorów

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom - MAREK WIELGO

Z badań Instytutu Rozwoju Miast wynika, że w kolejce na mieszkanie od gminy czeka co najmniej 125 tys. rodzin. Tymczasem, według GUS, w 2010 r. ok. 2,5 tys. gmin wybudowało zaledwie niespełna 3,4 tys. nowych lokali. Do tej puli można doliczyć kilkanaście tysięcy, które gminy co rok odzyskują, np. po zmarłych najemcach. Jednak, mimo olbrzymich potrzeb, gminy nie palą się do budowania czynszówek. I to nie tylko dlatego, że brakuje pieniędzy. Zniechęca też prawo nadmiernie chroniące najemców. Dlatego pod koniec ubiegłego roku rząd zdecydował oliberalizacji przepisów. Zmiany wejdą jednak w życie nie wcześniej niż za kilkanaście miesięcy. Na razie w Ministerstwie Infrastruktury powstały założenia do projektu nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów.

Koniec z „dziedziczeniem” mieszkań

Rząd chce, aby gminy miały większy wpływ na to, kto mieszka w ich zasobach. Obecnie umowy najmu muszą być zawierane na czas nieokreślony (wyjątkiem są lokale socjalne dla najuboższych), a po śmierci najemcy lokal przejmują jego najbliżsi. Zdarza się więc, że duże mieszkania zajmują samotne osoby. Ponadto część lokatorów stać jest na dom lub mieszkanie kupione za kredyt.

Zgodnie z założeniami do projektu, gminy mają więc dostać możliwość zawierania umów na okre- ślony czas. Dzięki temu komunalna czynszówka będzie miejscem dla rodzin o niskich dochodach (pułap wyznaczą gminy). Gdy po jakimś czasie te dochody będą na tyle wysokie, że rodzinę stać będzie na własne lokum, zwolni ona mieszkanie komunalne innym potrzebującym pomocy.

Rząd chce też pozbawić najbliższych zmarłych najemców prawa do „dziedziczenia” ich mieszkań. Gmina będzie mogła wskazać małżonkowi lub dziecku inny, np. mniejszy lokal zamienny.

Koniec z dotowaniem właścicieli

Wustawie ma się też znaleźć przepis, który zobowiąże gminy do stosowania czynszów, które pokrywałyby koszty eksploatacji i remontów. Grozi to podwyżkami. Jednak, po pierwsze, podwyżki nie muszą obejmować wszystkich w jednakowym stopniu. Gminy mogą przecież różnicować stawki. Po drugie, najuboższych chroni dodatek mieszkaniowy. Tak naprawdę chodzi o to, żeby gminy nie dopłacały do tych, którym się nieźle powodzi. Do tej grupy ludzi rząd zalicza właścicieli mieszkań i domów. Często jest to olbrzymi majątek, który mogą oni spieniężyć, aby kupić mniejsze, tańsze w utrzymaniu lokum. Tylko przez trzy lata od momentu wejścia wżycie ustawy będą oni mogli wystąpić do gminy o dodatek mieszkaniowy. Przy czym tego typu pomoc byłaby co rok zmniejszana o jedną czwartą. Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że dzięki tej zmianie lokato- rzy będą mogli liczyć na wyższe dodatki do czynszu.

Uwaga! Z myślą o starszych osobach, które mogą mieć problem z utrzymaniem własnościowego mieszkania, Ministerstwo Finansów przygotowuje ustawę o tzw. odwróconej hipotece. Umożliwi ona emerytom sięgnięcie po kredyt, którego za życia nie będą musieli spłacać. Po śmierci właściciela jego spadkobiercy będą mogli spłacić ten kredyt, aby zachować prawo do nieruchomości. Jeśli zaś z tej możliwości nie skorzystają, przejmie ją bank. To będzie bat na dzieci i wnuki, które nie interesują się sytuacją finansową swoich rodziców lub dziadków.

Koniec z fikcją eksmisji

Obecnie nikt przy zdrowych zmysłach nie zainwestuje w czynszówkę, ponieważ lokatorzy w praktyce są nieusuwalni. Rząd zapowiedział więc, że skasuje przepis z ustawy o ochronie praw lokatorów, który obecnie gwarantuje lokal socjalny m.in.: eksmitowanym kobietom wciąży, rodzinom z niepełnoletnim dzieckiem, osobom obłożnie chorym, niepełnosprawnym, atakże znacznej części emerytów i rencistów oraz bezrobotnym. Chodzi o to, by w każdym z tych przypadków o przyznaniu lokalu socjalnego decydował sąd, biorąc pod uwagę sytuację rodzinną i materialną eksmitowanego. Nie oznacza to, że ci, którym sąd go nie przyzna, automatycznie trafią na bruk. Wdalszym ciągu chronił ich będzie art. 1046 par. 4 kodeksu postępowania cywilnego, który zapewnia eksmitowanym prawo do tymczasowego pomieszczenia.

Liberalizacja przepisów lokatorskich jest konieczna, aby powstawało więcej czynszówek, na które czekają setki tysięcy rodzin. Rząd wybrał jednak bardzo zły moment na rozpoczęcie debaty na ten temat. Wszak mamy za pasem wybory, a wiadomo, że wtedy politycy tracą trzeźwość spojrzenia na sprawy dotyczące ich wyborców. Obawiam się, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Po drugie, obawiam się też, że sądy będą masowo „skazywały” eksmitowanych na tymczasowe pomieszczenie (góra na rok). Część eksmitowanych na pewno znajdzie so- bie inne lokum. Będą jednak i tacy, którzy trafią do noclegowni. Nie wyobrażam sobie, by taki los mógł spotkać np. starych, schorowanych ludzi. Dlatego muszą powstawać mieszkania socjalne czy obiekty, które Ministerstwo Infrastruktury nazwało kiedyś pensjonatami socjalnymi. Wprawdzie resort deklaruje, że gminy dostaną z budżetu większy zastrzyk gotówki na ten cel. Między innymi dzięki oszczędnościom, jakie przyniesie zlikwidowanie dopłat do kredytów mieszkaniowych w ramach programu „Rodzina na swoim” (od 2013 r.) oraz zwrotu części VAT za materiały budowlane (w 2014 r.). Niestety, na razie są to czcze deklaracje. Kryzys kryzysem, ale rząd nie może unikać tej kwestii jak diabeł święconej wody. Już teraz oczekuję od rządu jasnego sygnału, od kiedy, i jaką kwotą, zamierza wesprzeć gminy.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.