Potrzeba nam więcej mieszkań na wynajem

Niskie zarobki i beznadzieja mieszkaniowa są najbardziej palącymi problemami w odczuciu mieszkańców dużych miast. Tego drugiego problemu nie rozwiązała niewidzialna ręka rynku. Czy jest jakiś inny sposób?

Gazeta Wyborcza - Dom (Nieruchomosci) - - Dom - Marek Wielgo

Fundacji Habitat for Humanity od pięciu lat zleca badanie mające pokazać problemy, na które najbardziej narzekają Polacy. I niezmiennie wskazują oni w pierwszej kolejności na niskie zarobki, bezrobocie oraz brak mieszkań i perspektyw na nie. – Mło dzi Po la cy nie mo gą się usa - mo dziel nić. Ła twiej jest wy je chać z Suwałk do Lon dy nu niż przy je - chać do Warszawy, gdzie praca może być dostępna, ale mieszkanie już nie ste ty nie – mó wi ła w cza sie nie - dawnej debaty w redakcji „Gazety Wyborczej” sze fowa fun da cji Mał - gorzata Salamon. Zwróciła ponadto uwagę, że ma to ogromny wpływ nie tylko na skłonność do wyjazdów za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, ale tak że na sy tu a cję de - mograf iczną w naszym kraju. Niemal dwie trzecie badanych zna kogoś, kto odkłada decyzję o posiadaniu dziecka ze względu na sytuację mieszkaniową.

Jest lepiej czy gorzej?

Prezes firmy doradczej REAS Kazimierz Kirejczyk stwierdził, że jeśli wziąć pod uwagę liczbę kupowanych mieszkań, to można dość do wniosku, że były one najbardziej dostępne w szczycie boomu kredytów hipotecznych, czyli w drugiej połowie poprzedniej dekady. Sęk w tym, że relacja ceny metra kwadratowego do przeciętnej płacy była w tym czasie najniższa. Wdużej aglomeracji przeciętna pensja stanowiła równowartość mniej niż 0,4 m kw. Ki rej czyk przypomniał, że na początku XXI w. ta relacja była przeszło dwukrotnie lepsza. Jednak problem jest w czym innym.

– Wyobraźmy sobie Warszawę bez metra. Jeżdżą trochę podreperowane autobusy, sypiące się tramwaje, ale mamy – i z dumą to podkreślamy – bardzo dobry system taksówek. I my tu dyskutujemy o tym, co zrobić, żeby taksówki w tym mieście stały się bardziej dostępne. Żeby więcej ludzi mogło jeździć taksówkami – stwierdził Kirejczyk.

Deweloperzy nie załatwią problemu

– I jak coś złego dzieje na rynku, to winni są deweloperzy – wtórował mu prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich Grzegorz Kiełpsz. – Zapotrzebowanie na mieszkania nie może być zrealizowane tylko przez nas. Podobnie jak producenci samolotów czy butów, jesteśmy przedsiębiorcami. Opotrzeby osób, których nie stać na zakup mieszkania, musi się zatroszczyć państwo i gminy. Tak jest na całym świecie – stwierdził deweloper.

Analityk portalu Rynekpierwotny.pl Andrzej Prajsnar zwrócił ostatnio uwagę, że od 1995 r. PKB naszego kraju wzrósł pięciokrotnie, ale budżetowe wydatki mieszkaniowe w tym czasie zmalały nominalnie o 44 proc., a realnie (z uwzględnieniem inf lacji) – aż o 76 proc.! Ich poziom w relacji do PKB skurczył się zaś z 0,8 do 0,09 proc. Dodajmy, że stosunek bezpośrednich wydatków na „mieszkaniówkę” do PKB jest jednym z najniższych w Europie. Dane OECD z 2011 r. wskazują, że znacznie więcej wydają na mieszkalnictwo m.in. rządy Wielkiej Brytanii (1,5 proc. PKB), Francji (0,8 proc.), Danii (0,7 proc.), Niemiec (0,6 proc.), Irlandii i Holandii (0,4 proc. PKB).

Skasowano ulgi i dotacje

Prorektor Szkoły Głównej Handlowej prof. Marek Bryx uważa, że od 25 lat złym duchem polskiego mieszkalnic- twa jest Ministerstwo Finansów. To z jego inicjatywy zlikwidowano wpoprzedniej dekadzie cieszące się dużą popularnością ulgi podatkowe: budowlaną, na zakup mieszkań na wynajem czy dla oszczędzających wkasach mieszkaniowych. – Wtrakcie debaty sejmowej padało hasło, że są to mieszkania dla bogatych. Żaden z posłów nie zapytał, jak zlikwidujemy tę ulgę, to co damy w zamian – opowiadał prof. Bryx. Według niego wielki skok cen mieszkań w 2006 r. to w dużej mierze wina Ministerstwa Finansów, które wcześniej zapowiedziało likwidację ulgi podatkowej i podwyżkę VAT na mieszkania. – Kiedy te informacje poszły na rynek, to wszyscy, którzy spokojnie planowali zakup mieszkania, naraz zrozumieli, że muszą to zrobić natychmiast, bo szansa ucieknie – mówił prof. Bryx w czasie naszej debaty. – To był duży błąd, bo tego nie da się już cofnąć. Jednak największym było zlikwidowanie w 2009 r. Krajowego Funduszu Mieszkaniowego (KFM), z którego udzielane były preferencyjne kredyty ba budowę czynszówek.

Brak czynszówek to patologia

Podobnego zdania jest prezes fundacji Centrum Partnerstwa PublicznoPrywatnego Irena Herbst. Przypomniała, że same Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBS-y) wybudowały ok. 100 tys. mieszkań. Budżet państwa przeznaczył na ten cel 4 mld zł. I co ważne, te pieniądze do niego wracają, gdyż TBS-y spłacają kredyty. – Niestety, żeby dokapitalizować Bank Gospodarstwa Krajowego, rząd zlikwidował KFM, a w konsekwencji pomoc państwa dla 60 proc. rodzin wPolsce, których nie stać na własność – mówiła Irena Herbst. Ponadto zwróciła uwagę, że wnaszym kraju wzasobach mieszkaniowych jest aż 80 proc. mieszkań własnościowych. – Jest to absolutna patologia. Wdużo bogatszej od nas Szwajcarii jest 70 proc. mieszkań na wynajem. Przeszło 50-proc. odsetek jest ich też w Wiel kiej Bry ta nii czy Niemczech – stwierdziła specjalistka.

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska wyjaśniła, że gminy nie budują mieszkań, bo zniechęca je do tego ustawa o ochronie praw lokatorów. – Jeżeli osoba, która znalazła się w trudnej sytuacji życiowej dostaje od nas lokal, to staje się praktycznie jego właścicielem. Gmina nie ma bowiem możliwości odzyskania tego mieszkania – opowiadała pani prezydent.

Jak poprawić dostępność?

– Potrzeba więcej mieszkań na wynajem – uznał prof. Marek Bryx. Jego zdaniem do inwestowania wczynszówki mogłaby zachęcić prywatnych inwestorów np. ulga podatkowa wpostaci przyspieszonej amortyzacji. – Rozwiązań na świecie jest dużo. Nie wiem dlaczego nie chcemy, czy nie potrafimy, z nich ich skorzystać – mówił prof. Bryx.

Irena Herbst liczy, że gminy i deweloperzy zaczną budować czynszówki wramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Wuchwalonej niedawno przez Sejm ustawie orewitalizacji znalazła się też poprawka do ustawy oPPP, mająca ułatwić budowę wtej formule mieszkań pełniących funkcję komunalnych. Chodzi o to, że wynagrodzenie, które zapłaci gmina prywatnemu partnerowi z tytułu wydatków inwestycyjnych, nie zwiększy jej długu publicznego. – Przy określonych wpływach z podatków będziemy mogli zrobić dużo więcej – cieszyła się prezydent Zdanowska.

– Musi być też powrót do KFM do mieszkań oumiarkowanych czynszach. Muszę pochwalić rząd, że taki program przygotował – dodała Herbst. Wyjaśnijmy, że Sejm uchwalił już ustawę, która ma reaktywować ten program. Wciągu dziesięciu lat BGK ma pożyczyć na budowę czynszówek 4,5 mld zł (po 450 mln zł rocznie). Dopłaty do oprocentowania mają zaś kosztować państwo wsumie ok. 800 mln zł. Rząd zakłada, że w ramach tego programu powstanie co najmniej 30 tys. mieszkań.

Konieczna stabilizacja

Prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich podkreślił, że wzrost podaży mieszkań będzie możliwy tylko wówczas, gdy inwestorzy nie będą zaskakiwani zmianami prawa. – Od zakupu gruntu do rozpoczęcia budowy czasem mijają lata. Zmiany reguł wtrakcie są najgorszą rzeczą – stwierdził. Martwi go spadek akcji kredytowej, który może się pogłębić, kiedy wskutek zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego banki będą wymagały od kredytobiorców coraz wyższego wkładu własnego. Wtym roku wynosi on 10 proc., wprzyszłym ma wzrosnąć do 15 proc., a w2017 r. – do 20 proc. – Może należałoby się zastanowić, czy nie wydłużyć okresu wprowadzenia tego wymogu. Zwłaszcza że nie mamy problemu z niespłacalnością kredytów – zaapelował Grzegorz Kiełpsz.

Przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Mieszkalnictwa Związku Banków Polskich Jacek Furga mówił też o konieczności stworzenia systemu długoterminowego oszczędzania na mieszkania. – Gdyby u nas taki system istniał, nie mielibyśmy problemu kredytów frankowych – uważa ten specjalista. Według niego chodzi też o to, by deweloperzy mogli z wyprzedzeniem planować swoje inwestycje, wiedząc na jaki popyt mogą liczyć. Furga poinformował, że w Niemczech, które liczą 86 mln mieszkańców, w kasach oszczędnościowo-budowlanych oszczędza 33 mln osób. – Tego typu oszczędzanie traktuje się tam jako swoistą polisę mieszkaniową – wyjaśnił.

Debata w redakcji „Wyborczej”. Od lewej: Małgorzata Salamon, Irena Herbst, Hanna Zdanowska, Grzegorz Kiełpsz, Marek Bryx i Kazimierz Kirejczyk

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.