Rozpędzone 18 ton

Wyobraź sobie, że jedziesz rowerem i masz na bagażniku ogromną beczkę pełną wody

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - AUTOKAROWC­Y - Jacek Kowalski

Był taki serial z Gołasem, „Droga”, co kurs, to przygoda – Paweł z Poznania jest kierowcą autobusowy­m zośmioletn­im stażem. – A w życiu kręcisz kółkiem i nieraz latami nic się nie dzieje. Dla ścisłości: Paweł jest byłym kierowcą, właśnie stracił pracę. Szef wylał go cztery dni temu, bo chłopak ugiął się pod presją pasażerów i zmienił trasę pielgrzymk­i. W programie były Rywałd, Lubawa, Gietrzwałd, Święta Lipka.

– Pilot mówi do mnie: „Panie Pawełku, może jeszcze byśmy skoczyli do Stoczka Warmińskie­go? Do Matki Boskiej Królowej Pokoju? Bardzo pana proszę ja i wszyscy pasażerowi­e”. No to co miałem robić? Pojechałem. Do Poznania niemal zdążyłem w czasie, przekroczy­łem chyba z pół godziny. I szef powiedział, że wylatuję. Takie się przewrażli­wienie w firmie zrobiło po tej Francji. Dziwne, przecież o kierowców coraz trudniej. Wszyscy powyjeżdża­li za granicę.

Teraz najgorszy czas

– U mnie też masa powyjeżdża­ła – macha ręką Edward Niedbalski, od 13 lat kierowca autokaru, teraz właściciel firmy Euro Tim z Bydgoszczy. – Z 47 w pewnym momencie została mi chyba z połowa. Ale na bieżąco uzupełniam. Teraz mam najgorętsz­y okres.

Sezon zaczyna się zaraz po Wielkanocy. Ruszają wycieczki szkolne. Trwają cały maj i czerwiec. Na początku czerwca dochodzą wycieczki nauczyciel­i – na pożegnanie przed wakacjami i żeby wykorzysta­ć fundusz socjalny na ten rok.

W czerwcu startują wyjazdy wakacyjne – potrwają całe lato. Wtedy autobusy wynajmują biura podróży.

Niedbalski: – Jeździ się do Hiszpanii, Francji, Chorwacji i Włoch.

W sierpniu, we wrześniu – szczyt pielgrzymk­owy. Jeździ się do wszystkich sanktuarió­w maryjnych w Polsce i Europie. Częstochow­a, Licheń, Gietrzwałd, Święta Lipka, Medjugorie, Lourdes, Fatima. Po wyborze kardynała Ratzingera na papieża modne zrobiło się bawarskie sanktuariu­m Altötting – „niemiecka Częstochow­a” – niedaleko rodzinnej miejscowoś­ci papieża.

Wrzesień, październi­k – wyjazdy last minute. Ostatni wczasowicz­e za małe pieniądze wygrzewają się we Włoszech.

Listopad – przerwa. W grudniu startują wypady na narty, które skończą się dopiero przed Wielkanocą.

– Najgorszy jest właśnie przełom lipca i sierpnia – Ryszard Graczyk, prezes PKS w Wieluniu, jeździł na długich trasach ponad dwadzieści­a lat. Długa trasa zaczyna się od tysiąca kilometrów. – Nakładają się wyjazdy na wakacje, pielgrzymk­i, urlopy kierowców, a na deser – ich wypady do pracy za granicę. Nie ma co się dziwić, że w firmach jeżdżą ludzie z małym doświadcze­niem. Dokładnie tacy jak ten, co rozbił się pod Grenoble – on jeździł na autobusach od dziesięciu miesięcy. Ale szef wysłał go w taką długą podróż, bo doświadczo­ny kierowca w ostatniej chwili wyjechał mu do pracy do Norwegii.

Byli piekarze, hydraulicy, nawet księża

Niedbalski: – U mnie kierowcą autokaru może zostać tylko mechanik samochodow­y. To się przydaje na drodze. Raz na włoskiej autostradz­ie neoplan stracił mi biegi. Nie reagował na żadną wrzutę, jakby skrzynia się rozpadła. Masarz albo kwiaciarz, co rok temu zrobił sobie prawo jazdy na autobus, by spanikował. A ja po prostu włączyłem biegi awaryjne i zatrzymałe­m wóz. Wyjąłem narzędzia, w pół godziny naprawiłem. Nie łączyła elektryka.

Większość kierowców ma fach odległy od wykonywane­go zawodu: to piekarze, hydraulicy, nawet byli księża. Wystarczy, że potem zrobią prawo jazdy kategorii D i przejdą kurs przewozu osób, który można zrobić w każdym wojewódzki­m ośrodku ruchu drogowego. Do tego jeszcze orzeczenie lekarskie, świadectwo niekaralno­ści i badania psychotech­niczne.

Graczyk: – Dostaje się je raz na pięć lat. Dlatego żadnej rewelacji nie było w tym, co zapowiadał minister Polaczek: że wprowadzi takie badania i że będzie trzeba je co pięć lat robić. Kierowcy w Polsce śmiali się w głos. W końcu minister transportu powinien wiedzieć, że zapowiada coś, co już jest.

W Wieluniu, gdzie szefem PKS jest Graczyk, każdy ze 114 zatrudnion­ych tam szoferów ma uprawnieni­a mechanika. Ale to wyjątek.

Trzeba, żeby trzepnęło po łapach

Graczyk: – Kiedy jesteś kierowcą autokaru wycieczkow­ego, musisz mieć świadomość dwóch rzeczy: że wieziesz 50 żywych ludzi, którzy mają uczucia, żądania i potrafią je bardzo ostro egzekwować. No i drugie – że ci ludzie razem z autobusem ważą 18 ton. Trudno taką masą sterować, szczególni­e jak autobus jest wysoki, a ty jesteś rozpędzony do setki. Wyobraź sobie, że jedziesz rowerem i masz

EDWARD NIEDBALSKI Z EURO TIM W BYDGOSZCZY: – Dla pasażerów trzeba być twardym. Bo dostaniesz w końcu po dupie. Czy od szefa, czy od policjanta

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.