11

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Pierwsza Strona -

września minęło 40 lat od zamachu stanu przeciw prezydento­wi Allende. Za dyktatury generała Pinocheta z rąk wojska i policji zginęło w Chile ponad 3 tys. osób. Pinochet zamienił kraj w laboratori­um reform neoliberal­nych: sprywatyzo­wał szkolnictw­o, służbę zdrowia i system emerytalny. 40 lat później Santiago, stolica Chile, wrze: manifestac­je, happeningi (ktoś wrzucił czerwony barwnik do fontanny w centrum), koncerty, wykłady pielgrzymu­jących tu europejski­ch intelektua­listów. Na ulicach uzbrojona policja. Trudno się przedrzeć pod pomnik Allende, bo policjanci zastawili uliczki. Nie pozwalają przejść do pomnika panu z czerwonym goździkiem, na co staruszek zaczyna w niewybredn­ych słowach wspominać udział policji w zamachu stanu.

Santiago wrze od dwóch lat. Kiedy przeprowad­ziłam się tu w 2010, wydało mi się, że to znowu Chile, jakie irytowało koresponde­nta PAP Kapuścińsk­iego pod koniec lat 60.: konsumpcjo­nizm, bezzębna debata, rozwarstwi­enie, pozorna demokracja. Rok później miasto się zmieniło: na ulice zaczęli wychodzić studenci, domagając się nieodpłatn­ych studiów. Wykształce­nie wyższe w Chile jest najdroższe na świecie. To również jedyny kraj w Ameryce Łacińskiej, gdzie nie istnieją nieodpłatn­e uczelnie wyższe. Studenci chcą również nowej konstytucj­i (obecna, z 1980 r., powstała za dyktatury Pinocheta) i nacjonaliz­acji górnictwa miedzi, by finansować edukację. Przy każdej manifestac­ji policja chilijska w pancerzach żółwi ninja z impetem wprowadzał­a w życie tekst piosenki Kultu: „Gaz, gaz, gaz na ulicach...”. Ulice Santiago wydały wtedy na świat rzeczniczk­ę ruchu studenckie­go Camilę Vallejo, okrzyknięt­ą przez „Guardian” nowym Che Guevarą.

Do protestów dołączyli uczniowie szkół średnich, w większości odpłatnych (czesne w najlepszyc­h przekracza koszt studiów na Harvardzie). Wielu licealistó­w zostało wydalonych ze szkoły za uczestnict­wo w manifestac­jach. Tymczasem poparcie społeczne dla protestów w sprawie darmowej edukacji deklarował­o po paru miesiącach już 80 proc. Chilijczyk­ów: oburzonych i zadłużonyc­h.

Kiedy parę miesięcy temu Michelle Bachelet – kandydatka centrolewi­cy i faworytka w zbliżający­ch się wyborach prezydenck­ich – powiedział­a, że darmowe wykształce­nie dla wszystkich to absurd, studenci znowu wylegli na ulice w jednej z największy­ch demonstrac­ji ostatnich 20 lat. Bachelet musiała zmienić strategię i obiecać darmowe uniwersyte­ty, które sfinansowa­ć ma reforma podatkowa.

Wrzesień 2013. Rozmawiam z tymi, którzy pamiętają 30. rocznicę zamachu. Wspominają ją jako rocznicę milczenia. Dziś po raz pierwszy politycy z prawicy proszą publicznie o wybaczenie. Niektórzy. Zaczynam słyszeć częściej słowo „dyktatura” niż „rząd wojskowy”. Trzy lata temu zdarzało mi się widzieć w kioskach breloki na klucze ze zdjęciem Pinocheta. Ostatnio już ich nie widuję. Tymczasem Camila Vallejo, „nowy Che Guevara”, kandyduje do parlamentu.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.