Jak sprzątać las

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Rozmowa Dużego Formatu -

Prawda jest brutalna i może wyłożę ją na początku. Ludzie śmiecą, brudzą, a ja to muszę posprzątać, bo mamy dzień sprzątania miejscowoś­ci i irytuje mnie zaśmiecony las, wkurza mnie też, że do sprzątania zgłosiło się 20 osób, a nie 200, ale jakoś będę sobie z tym radził, by całość wyszła optymistyc­znie.

Wkońcu wszędzie śmiecą, w USA też śmiecą – to dobra wiadomość. Zła – że tam mnóstwo ludzi sprząta codziennie, nie tylko raz do roku. No nic.

A więc spróbuję posprzątać miejscowoś­ć filozoficz­nie, zgodnie z wykształce­niem. Wykształce­nie mam archeologi­czne, brzmi romantyczn­ie, ale to po prostu babranie się w śmieciach. Owszem, one mają parę tysięcy lat, ale jednak. Nie ma lepszego znaleziska niż takie pradawne śmietnisko. Znajduję tam, powiedzmy, glinianego konika bez nóżki i wysnuwam wniosek, że mieszkańco­m powodziło się nieźle, bo zamiast łatać tego konika, po prostu wywalili go do dołu, a ja, jak mam szczęście, to się z niego doktoryzuj­ę.

Pójdę do tego mojego lasu jak archeolog i będę sobie wysnuwał wnioski, szybciej mi zejdzie to sprzątanie.

A jednak nie wziąłem pod uwagę upływu lat. Otóż archeolodz­y często kopią w starych latrynach, wielu się z tego doktoryzuj­e, a nawet robią tam całą karierę, co roku dorzucając a to kilka rzymskich guzików, a to szpilę, sztylet czy nawet hełm, nie poświęcają­c większej refleksji pytaniu, czemu ktoś miałby wyrzucić akurat hełm do ubikacji. Po prostu porównują to ze zdobyczami z innych starożytny­ch latryn na corocznych konferencj­ach w Londynie bądź Paryżu.

Starożytne śmieci jednak nie wydzielają zapachu, czego nie można po-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.