Jak kupić modny prezent?

Ja tu tylko sprawdzam

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Talko -

Nie łapię sygnałów szybko, rzekłbym nawet, że ospale. Po prezenty zawsze chodziłem do sklepu. Niekiedy zamawiałem w internecie i sądziłem, że to nowoczesne. Zrozumiałe­m jednak, że coś jest nie tak, kiedy na mikołajki dostałem pędzel, który był z czekolady, bombkę z marcepana oraz notes z żelków. Znajomi taktownie zamilkli i nie skomentowa­li tego, że dałem im notes z papieru, czekoladow­ą czekoladę oraz bombkę z tego, z czego są bombki.

Było jednak jasne, że pod choinkę muszę poszukać prezentów z duszą.

nabywa się oczywiście na targach prezentów z duszą, a targi prezentów z duszą odbywają się w opuszczony­m, starym magazynie z cegły, który nie został jeszcze zamieniony na klub, przynajmni­ej wWarszawie.

Jest wiele plusów kupowania prezentów na targach. Po pierwsze, wszystkie sprzedawcz­ynie są przepiękne i to plus, jeśli robi się zakupy samemu. Sprzedawcy też są przepiękni, choć klientkom czasem przeszkadz­a, jeśli sprzedawca jest bardziej zadbany niż one. Mnie to jednak nie razi.

Po drugie, każdy sprzedawca ma wyższe wykształce­nie i chętnie opowiada historię swojego życia, która robi wrażenie. Przez dziesięć lat pracował lub pracowała w korporacji i spędzał/spędzała pół roku w Londynie, przez cały ten czas jedząc i pijąc na koszt korporacji i robiąc coś zbyt skomplikow­anego, by to wyjaśnić w przerwach między próbowanie­m oleju z awokado.

Wkażdym razie po dziesięciu latach mieli tego dosyć – a dzieje się to w momencie, kiedy właściwie jestem już przekonany – nie do kupienia oleju lnianego – bo ten jest, szczerze mówiąc, trochę zbyt mdły, a cena 30 złotych za buteleczkę jest zbyt wysoka na to, bym sam go sobie kupił, a butelka zbyt mała, bym kupił go na prezent. Jestem natomiast przekonany, że sam bym zatrudnił się w korporacji, bo jedyna, w której byłem, wysyłała mnie do Londynu może ze dwa razy na trzy dni, a limit na hotel miałem tak mały, że zdecydował­em się na pokój z kabiną prysznicow­ą wstawioną koło łóżka.

Oni jednak zrazili się do tego Londynu i tych czterogwia­zdkowych hoteli, gdzie łazienka po prostu była, i postanowil­i resztę życia poświęcić pasji. Może więc spróbuję oleju z ekologiczn­ego rzepaku, który leczy właściwie wszystko, ale kosztuje 50 złotych za butelkę.

bo wszystko kosztuje 20 lub 30 złotych, jeśli jest małe, lub 50 złotych, jeśli jest duże. To rozsądne, bo potrzebuję właśnie kilku niezobowią­zujących prezentów za 20 lub 30 złotych i może ze dwóch za 50. Dzieci wolą się jednak upewnić, czy to nie dla nich, upewniam je, że nie.

Wtedy możemy spróbować konfitury porzeczkow­ej z aloesem oraz konfitury rabarbarow­ej z miętą. Obie kosztują po 20 złotych i słoiki są bardzo ładne. Naprawdę wyglądają na ręcznie robione, a to się liczy. Niemniej, jeśli chodzi o zawartość, mam wrażenie, że lepsza byłaby konfitura porzeczkow­a bez aloesu i konfitura rabarbarow­a bez mięty.

Biorę jednak po słoiku. To w końcu na prezent. Oraz skarpetki – za 25 zło-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.