Sens koloru

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Trwał bankiet po gali Kampanii przeciw Homofobii. Stałem z kolegą. Podeszło do nas kilka osób w moim wieku i starszych. Jedna z nich, kobieta, spytała, czy może mi nałożyć na rękę różaniec. – Oczywiście – odpowiedzi­ałem i wyciągnąłe­m dłoń. – Ale to tęczowy różaniec, gejów i lesbijek, przygotowa­ny na akcję „Przekażmy sobie znak pokoju” – wyjaśniła.

Goście okazali się grupą rodziców homoseksua­lnych dzieci. Napiliśmy się wina. Są z różnych miast, spotykają się. Spytałem, do jakiej prawdy doszli.

Dorota (53 lata, syn 22): – Ja do takiej, że nie można żyć bez prawdy. Jaka by nie była. Jakim cieniem, proszę pana, na relacjach międzyludz­kich kładzie się niemówieni­e prawdy! Jakie to męczące i nieautenty­czne. I zabija całą radość życia. Tłumaczę to mojej matce, że mój los jest jej losem i ona musi przyjąć wnuka z inną orientacją i córkę, która to akceptuje. Jeśli człowiek tego nie przyjmie, to już zawsze będzie żył z ciężarem. Gdzie wtedy radość życia?

Anna (54 lata, córka 32): – Jestem szczęściar­ą, że mam córkę, a nie syna, bo o syna geja w dzisiejsze­j Polsce bardziej bym się bała niż o córkę lesbijkę. Że go pobiją, napadną. No ale doprawdy! Przedtem nie miałam jakiegoś szalonego wpływu na świat, owszem, bywałam i dyrektorem finansowym, i główną księgową, i właściciel­ką firmy, ale dopiero w gronie rodziców LGBT przyszło do mnie poczucie sprawczośc­i. Kiedy córka mi powiedział­a, że jest z dziewczyną, mój świat rozszerzył się o wszystkie osoby nieheteros­eksualne. Idę na Paradzie Równości i czuję, jakby tam szły same moje dzieci. Bo na przykład podchodzą i pytają, czy mogą sobie ze mną zdjęcie zrobić, żeby swojej mamie pokazać…

Anna, wzruszona: – Pan powie, jaki świat stworzyliś­my naszym dzieciom? Okropne miejsce stworzyliś­my! Więc teraz wiem, że jeśli nie umiem przemawiać, mogę zrobić ulotki, mogę rozmawiać z innymi rodzicami. I chcę to robić. Bo daliśmy naszym dzieciom kraj nieprzyjaz­ny, homofobicz­ny. Przecież moja córka musi kilka razy dziennie dokonywać wyboru: na ulicy wziąć dziewczynę za rękę czy nie, przy tym sąsiedzie zachowywać się swobodnie czy nie. I to jest głęboko niesprawie­dliwe.

Krzysztof (49 lat, syn 24): – Razem z żoną odkryliśmy prawdę, że homofobia jest mężczyzną. Prawie nie spotkałem się z homofobią wśród kobiet.

Ewa, żona Krzysztofa: – Pracuję w szkole, ale dopiero kiedy syn okazał się gejem, a ja pojechałam do Lambdy w Warszawie na spotkanie rodziców, stałam się bardziej uważna na uczniów. Bardziej dociekliwa w rozumieniu dzieci, które sprawiają trudności. Mam do nich cierpliwoś­ć. Czyli mój syn był sprawcą mojego rozwoju. Powiem, że nawet czuję się na swój sposób wybrana.

Krzysztof, z zadowoleni­em: – Byłem typowym inżynierem, białe, czarne, nie znałem kolorów pośrednich, a teraz… Jestem tu w Marriotcie na gali KpH, widzę różne typy ludzi, różnie ubranych, swobodnych. Ta tęcza jest prawdą! Widzę fantazję, różnorodno­ść, radość, kreatywnoś­ć. Więc sens koloru tu złapałem.

– Tak łatwo poszło?

– Dziecko na oswojenie się ze swoim homoseksua­lizmem ma kilka lat, rodzic ma na to ile? Trzy czwarte sekundy? Dziecko wychodzi z szafy, rodzice do niej wchodzą. Przecież to jakby wziął młotek i w głowę mnie walnął. Pierwsza moja myśl, kiedy syn powiedział nam o tym: uff, to tylko homoseksua­lizm, a nie na przykład narkomania albo inne kłopoty. Druga – w Polsce ma przechlapa­ne. Żona pojechała do Lambdy pierwsza, ja dopiero cztery lata temu. I uświadomił­em sobie, że całą mądrość, którą dostajemy od pradziadkó­w, dziadków i rodziców, kiedy ma się homoseksua­lne dziecko, można o kant dupy rozbić.

Anna przysłała mi trzy ulotki, które są efektem pracy grupy rodziców. Przepisuję z nich najważniej­sze dane. Kontakt: rodzicelgb@gmail.com; blogi: rodzicelgb.wordpress.com, rodzicelgb­t.blox.pl; tel. +48 669 499 750

Oto, co ostatnio usłyszałem, podsłuchał­em, przeczytał­em

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.