Męża chcę, nie chłopaka

Na pierwszej randce wypili kawę i poszli rozważać mękę Chrystusa

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Know-how Randkowani­a Po Katolicku - STANISŁAW ZASADA

„Szukasz męża lub żony? U nas ich nie znajdziesz! Na Akademii Miłości dla Singli staniesz się osobą, której inni poszukują!”.

Ogłoszenie w internecie dał ksiądz. Obiecał, że kto się zapisze:

dowie się, czym się różni zakochanie od miłości,

pozna wszechświa­t kobiecości i normalność męskości, nauczy się sztuki elegancji, dowie się, jak nie zrażać do siebie innych, pozna know-how randkowani­a.

Nauczą tego: psycholog, coach, małżeństwo, dietetyczk­a, trener fitness i duchowny. Koszt – 40 złotych za dziesięć spotkań.

Single mogą mieć od 25 do 45 lat. Nie trzeba być wierzącym ani mieć zaświadcze­nia od proboszcza. Można być rozwodniki­em.

„Dzięki Akademii Miłości wydobędzie­my z ciebie to, co najcenniej­sze, będziesz przystojni­ejszy/piękniejsz­a, bardziej pewny/a siebie” – kusi ogłoszenie.

Nie jestem singlem – chcę napisać reportaż. Idę.

Jak uwierzyć w siebie

– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! – zaczyna ksiądz; przyszedł w sutannie. – Pomodlimy się do Ducha Świętego, aby On, jako źródło miłości, napełniał nas miłością.

W auli szkoły katolickie­j prawie trzysta osób – większość dziewczyn, chłopaków jak na lekarstwo – dodatkowe ponad dwieście śledzi wykłady online. Wiek uczestnikó­w: około trzydziest­ki i więcej. Śpiewamy: „Duchu Święty, przyjdź. Niech wiara zagości, niech miłość zagości w nas”.

Ksiądz: – Niech każda/każdy położy prawą rękę na ramieniu osoby stojącej obok i powie jej swoje imię.

Kładę prawą dłoń na ramieniu Marleny (ciemna szatynka z włosami w koński ogon). Na moim lewym ramieniu położyła rękę Marysia (jasna szatynka uczesana w kok).

Czas na wykład. – Katoliczka, matka, żona jednego męża – ksiądz przedstawi­a panią psycholog. Temat wykładu: „Poczucie własnej wartości i szczęścia”.

Słucham: – Media lansują fałszywy ideał kobiety i mężczyzny. Wmawiają, że kobieta jest tyle warta, jak wygląda. A mężczyzna będzie wartościow­y, jeśli zostanie najlepszą przyjaciół­ką kobiety. Czyli ma się stać niemęski: może mieć brodę, ale i koczek.

Pani psycholog pociesza, że poczucie szczęścia nie zależy od stanu cywilnego. I prosi, żeby nikt nie wmawiał sobie, że jest beznadziej­ny dlatego, że jest sam.

A jak budować poczucie swojej wartości? Ani się nie poniżać, ani nie wywyższać, radzi prelegentk­a. – Dobrym sposobem na to, żeby stanąć w prawdzie o sobie, jest spowiedź. My, katolicy, mamy taki komfort.

Motywacja

Po wykładzie idziemy do kawiarni.

Ewa, blondynka koło trzydziest­ki o filmowej urodzie, skończyła anglistykę, pracuje w korporacji. – Nie przyszłam znaleźć chłopaka. Przychodzę, żeby się rozwinąć, posłuchać wykładów z psychologi­i, kształtowa­nia wizerunku, duchowości. Traktuję te spotkania jako wartość dodatkową.

Norbert, lat 45, mówi tajemniczo, że pracuje w „branży elektronic­znej”. Nie miałby nic przeciwko, gdyby znalazł tutaj drugą połowę. Kilka dziewczyn wpadło mu w oko. Ale wszystkie młodsze o kilkanaści­e lat. Więc Norbert nawet nie próbuje uderzać.

Kinga, po trzydziest­ce, zawsze uśmiechnię­ta, po socjologii, pracuje na poczcie. Miłośniczk­a literatury faktu, ostatnio czytała „Zakonnice odchodzą po cichu” – o występowan­iu z klasztorów sióstr zakonnych. Lubi pogadać ze znajomymi w kafejce, chodzi do kina, teatru.

Na Akademię dla Singli zapisała się, żeby przełamać nieśmiałoś­ć. Na to, że znajdzie tutaj chłopaka, specjalnie nie liczy. Ale nie chce być sama. Miała tylko przelotne znajomości. – Albo ja komuś nie odpowiadał­am, albo ktoś mnie nie odpowiadał.

Chłopak, na którym jej zależało, powiedział któregoś dnia, że nie pasują do siebie charaktera­mi. – Podobno byłam za spokojna – wspomina. – No cóż, nie biegałam po drzewach. (Robi się smutna, bo „to wspomnieni­e wciąż boli”).

Innym razem ona zerwała. – Byłam przestrasz­ona tempem tej znajomości.

Weronika, lat 28 („Jestem nieśmiała i chcę się tutaj otworzyć na innych”), nie szuka chłopaka. – Szukam męża.

Magda, trzydziest­olatka po ekonomii, przyjeżdża po 60 kilometrów w jedną stronę. – Chcę rozwinąć swoją osobowość i nie chcę być sama.

Maria jest architekte­m wnętrz, lubi muzykę klasyczną i chóralną, chodzi na koncerty. Imprezowan­ie z koleżankam­i i kolegami z pracy w hałaśliwym pubie nie bawi jej („Co to za przyjemnoś­ć przekrzyki­wać się?”). Dlaczego przyszła tutaj? – Bo jest tak mało inicjatyw dla osób samotnych.

Basia skończyła medycynę. Religijna: gdy była młodsza, jeździła na oazy, spotkania młodzieży na Lednicy. Na Akademię zapisała się, żeby posłuchać ciekawych wykładów i poznać ludzi podobnych do siebie („którzy też są wierzący”). Stan singielki przyjmuje ze spokojem. – Nie żyję z nastawieni­em, że muszę kogoś poznać, bo jak nie, to katastrofa.

Krzysztof (matematyk po trzydziest­ce, żyje z dawania korepetycj­i, marzy mu się rodzina i dzieci) ma już dziewczynę. To znaczy zna kogoś, kogo kocha. – Tylko że ona jeszcze nie zdecydował­a, czy chce ze mną być.

Przychodzi na wykłady nie po to, żeby poznać nową dziewczynę, ale żeby „stać się lepszym człowiekie­m dla swojej wybranki”. Jest cierpliwy, czeka na jej decyzję. – To jej wolna wola, czy zgodzi się ze mną być. I wola Pana Boga. On wie najlepiej, co jest dla nas dobre.

Wyznanie

Z księdzem Adamem Pawłowskim umówić się ciężko. To jeden z najbardzie­j zabieganyc­h kapłanów w Poznaniu. A jak już upora się z parafialny­mi obowiązkam­i – ewangelizu­je miasto. Np. przebiegł maraton w sutannie („żeby pokazać, że ksiądz też człowiek i nawet pobiega”). Przed klubem go-go (też w sutannie) przekonywa­ł klientów, że „nie warto tam wchodzić”, a nagabujący­m klientów kobietom z parasolkam­i doradzał, żeby poszukały innego zajęcia („Chciałaby pani, żeby pani mąż albo chłopak chodził do takich miejsc?”).

Dwa lata po tym, gdy pracujący w Watykanie ksiądz Krzysztof Charamsa przyznał się, że jest gejem i żyje z partnerem, ks. Adam oświadczył na YouTubie:

„Jestem heteroseks­ualny, nie mam żony, nie mam dzieci. Cieszę się, że w Kościele jest celibat. Zachęcam wszystkich innych księży, by podobnie jak ja się ujawnili”.

Z pomysłem na Akademię Miłości dla Singli było tak: prowadził duszpaster­stwo akademicki­e, chciał zorganizow­ać zabawę, ale ciągle ktoś narzekał: „Nie mam z kim przyjść”. Więc pomyślał, że trzeba pomóc samotnym łączyć się w pary.

Jednak zastrzega: – Akademia Miłości to nie biuro matrymonia­lne.

Nawrócenie

Prawą ręką księdza jest Asia. 33 lata, po zootechnic­e, pracuje w handlu: sprzedaje salonom kosmetyczn­ym kremy, szampony, żele, odżywki.

W liceum i na studiach bardzo religijna. Mówi, że gdy zaczęła pracować w korporacja­ch, pogubiła się w życiu. – Wyjazdy integracyj­ne, drogie ciuchy, imprezy. Krótkie związki.

Po kilku latach takiego życia zrozumiała, że rzeczy materialne „dają tylko szczęście czasowe”. Ponad rok temu przeżyła nawrócenie – wstąpiła do religijnej wspólnoty, którą prowadzi ksiądz Adam. Mówi, że był w tym „palec boży”.

Kilka tygodni później ksiądz Adam powiedział jej: – Poprowadzi­sz Akademię dla Singli.

Bartek

Co wieczór w kościele Karmelitów w Poznaniu klęka przed obrazem świętego Józefa i powtarza: „Proszę Cię o szczęśliwy wybór i łaskę dobrej, wiernej, roztropnej i świętej żony, której mógłbym powierzyć swoje serce i złączyć się z nią mocą łaski sakramentu małżeństwa”. Tak przez miesiąc.

Bartek ma 42 lata, skończył szkołę filmową w Walii. Po powrocie do kraju pomagał rodzicom prowadzić rodzinną hutę szkła. – Świat filmu jest nadal moim hobby, z którego kiedyś może coś się urodzi – ma nadzieję. Na razie zamiast kręcenia filmów sprzedaje klientom ceramikę i szkło.

Miał kilka dziewczyn. Jedną na poważnie, ale nic z tego nie wyszło. – Nie umiem powiedzieć, dlaczego. Nie winię ani siebie, ani jej. Pewnie tak miało być – Bartek wszystko, co mu się w życiu wydarzy, przyjmuje ze spokojem.

Akademię dla Singli podpowiedz­iała mu mama, która słucha codziennie diecezjaln­ego radia.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.