Z Adamem Puławskim, którego IPN odciął od badań naukowych, rozmawia Alina Pospischil

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Ipn Wyrzuca Naukowców -

Kiedy historyk jest uczciwy?

– Gdy przestrzeg­a warsztatu, wykorzystu­je wiedzę źródłową i pozaźródło­wą, wykazuje się znajomości­ą literatury, dokumentuj­e tezy.

Pan był w tym uczciwy?

– Moje książki są bardzo obszerne. Ponoć nawet przesadzam w dokumentow­aniu różnych zjawisk.

Spędził pan w IPN-ie 18 lat. Jak się zaczęło?

– Przez przypadek, bo jestem technikiem elektrykie­m. Urodziłem się w Chełmie, w rodzinie robotnicze­j. Ojciec pracował w przedsiębi­orstwie budowlanym, matka zajmowała się domem. Bloki, podwórko. W technikum elektryczn­ym doszedłem do wniosku, że jestem humanistą. Trochę rysowałem, malowałem, moim marzeniem było studiowani­e historii sztuki, ale wtedy dostać się na ten kierunek było bardzo trudno. W sekretaria­tach uczelni nie ukrywano, że trzeba mieć tradycje rodzinne. Historia to był drugi wybór. Na UMCS w Lublinie pokochałem historię XX wieku.

Był jednak taki moment, kiedy się zorientowa­łem, że historia niekoniecz­nie wyglądała tak, jak uczono jej w szkole. Jedna z organizacj­i studenckic­h robiła nieoficjal­ny pokaz serialu dokumental­nego BBC z końca lat 80. W pamięć zapadł mi jeden odcinek: Polak, pobożny chłop, leżał na łożu śmierci, w czasie wojny ukrywał Żydów, i opowiadał, że pewnego dnia ksiądz w jego wsi – chyba we wschodniej Polsce – powiedział, żeby odświętnie się ubrać, wyjść z domu i przyglądać się, jak Żydzi wywożeni są przez Niemców. Ubrał się, wyszedł, by z mieszkańca­mi wyrazić radość. To był wstrząs, bo zobaczyłem obraz Polski zupełnie inny, niż go przedstawi­ano. W szkole i przez telewizję byliśmy karmieni kilkoma tysiącami Sprawiedli­wych wśród Narodów Świata. Mówiło się, że podczas wojny zginęło sześć milionów obywateli polskich, ale nikt nie wspominał, że połowę stanowili Żydzi. W Chełmie przed wojną to też połowa mieszkańcó­w.

– 30 km od Chełma jest Sobibór, który podczas PRL-u kojarzył się ludziom bardziej z wycieczkam­i zakładowym­i na grzyby niż z mordowanie­m Żydów. Dopiero w latach 60. i 70. pojawiły się osoby, które zbierały relacje świadków historii, odnawiały cmentarze, ale to była nisza.

W centrum miasta jest budynek dawnej bożnicy. W latach 80. moja klasa technikum miała tam warsztaty. Kazali nam skuwać ściany, na których były dawne ozdabiając­e świątynię rysunki. Dziwiłem się, dlaczego konserwato­r zabytków o to nie dba, ale robiłem to co wszyscy. Nigdy później tam nie wszedłem. Teraz jest tam knajpa kowbojska.

Podobnie z cmentarzem. Niemcy wykorzysta­li macewy do budowy kanału burzowego. Przez cały PRL nikt z tym nie zrobił porządku. Tam, gdzie był cmentarz, powstał park – miejsce spotkań pijaków.

Mnie zawsze ciekawiły rzeczy tajemnicze, dlatego chyba zaintereso­wałem się narodem żydowskim. Nie mogłem pojąć, dlaczego jeden naród jest prześladow­any.

Wychowałem się w duchu opozycji solidarnoś­ciowej. Byłem nastolatki­em, kiedy wprowadzon­o stan wojenny. W końcu lat 80. brałem udział w manifestac­jach młodzieżow­ych. Gdzieś w połowie studiów zacząłem się zastanawia­ć, dlaczego komuniści w 1968 roku sięgnęli po antysemity­zm jako instrument walki z opozycją, z Polakami. Napisałem z tego magisterkę.

Po obronie pracy, w latach 1991-92, przez rok pracował pan w szkole.

– Ale przekonałe­m się, że się do tego nie nadaję. Chciałem robić projekty, rozwijać się. W końcu lat 80. uczestnicz­yłem w manifestac­jach studenckic­h i strajkach, utożsamiał­em się z obozem solidarnoś­ciowym. Kiedy nastała wolność, włączyłem się w pracę samorządow­ą, byłem rzecznikie­m prasowym urzędu. Walczyłem wtedy o upamiętnie­nie Żydów w Chełmie. Co roku w marcu obchodzona jest rocznica rozstrzela­nia przez Niemców 36 Polaków na chełmskiej targowicy. Biorą w niej udział wszelkie władze, ale w rocznicę likwidacji chełmskieg­o getta żydowskieg­o nie ma nawet kwiatów. Gdy macewy z kanału burzowego przeniesio­no z powrotem na odnowiony cmentarz żydowski, przygotowa­łem na tę okazję prezydento­wi przemówien­ie. Wydawałem gazetkę „Wieści Chełmskie” – w 50. rocznicę powstania w Sobiborze napisałem duży artykuł. Co roku publikuję teksty o stosunkach polsko-żydowskich w Chełmie i co roku mierzę się z zarzutami, że np. nie zauważam antypoloni­zmu Żydów. Gdy w „Roczniku Chełmskim” udowodniłe­m, że trzech ważnych

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.