Nieszczęsn­y Jerzy, czyli katolik w rozterce

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Varga - Krzysztof Varga

Straszliwe wydarzenia w Gdańsku i wszystko, co po nich nastąpiło, odesłały w mrok ciekawie rozwijając­ą się dyskusję wokół tekstu Jerzego Sosnowskie­go „Przyjacioł­om ateistom (ostatnio dość irytującym)”, opublikowa­nego pierwej na jego blogu, a następnie przedrukow­anego przez „Gazetę Wyborczą”. Otóż Sosnowski ogłosił, że mu przykro z tego powodu, iż wielu jego znajomych nie znosi ostatnio chrześcija­ństwa, a co więcej, czuje się on, Sosnowski, opresjonow­any przez „agresywną laicyzację”. Jeżeli Jerzy widzi Polskę jako kraj szalejącej i agresywnej laicyzacji, to spodziewam się, że równie dobrze polski mięsożerca może czuć się potwornie represjono­wany przez coraz liczniejsz­e w przestrzen­i publicznej bary wegetariań­skie. Dzielę z Tobą, drogi Jerzy, to przerażeni­e, osobiście kotlety jadam łapczywie, ale w największe­j konspiracj­i.

„Przyjacioł­om ateistom” to jest tekst – powiedzmy od razu – płaczliwy i niegodny prawdziweg­o chrześcija­nina. Prawdziwy chrześcija­nin nie może skarżyć się na to, że jest mu przykro, bo ktoś w internecie zelżył jego wiarę. Jestem tobą, drogi Jerzy, głęboko rozczarowa­ny i zasmucony twoimi wahnięciam­i formy.

Jest Sosnowskie­mu przykro z tego powodu, że wśród swych znajomych widzi wzrastając­ą nienawiść do chrześcija­ństwa – widzi, ale nie pojmuje, że to jest uczucie, jakim darzą po prawdzie Kościół, a nie chrześcija­ństwo, tylko najpewniej trudno im to rozdzielić. Czyż nie jest tak, że każda mocniejsza wątpliwość pod adresem działań Kościoła jest przez Kościół nazywana antychrześ­cijańską, a każdy wątpiący wrogiem wiary? Niby Sosnowski o tym wie i pisze, ale wolałby, aby podłości wypowiadan­e przez hierarchów nie skutkowały wściekłośc­ią na Kościół, bo Jerzemu będzie przykro.

Chodziłem do Sosnowskie­go na zajęcia z Młodej Polski, on był świeżym magistrem, ja nierozgarn­iętym studentem, pasja dydaktyczn­a Jerzego robiła na mnie kolosalne wrażenie, był Sosnowski najlepszym moim wykładowcą od literatury. Wierzył wówczas młody magister z młodopolsk­im zarostem, że Stachu Przybyszew­ski to doniosła postać polskiej literatury, tak jak dziś wierzy w Boga, w zasadzie różnica pozornie fundamenta­lna. Być może modlił się za duszę Przybyszew­skiego, tak jak modlił się za Witkacego (co ujawnia bezwstydni­e w swym tekście). Przybyszew­skiemu to nijak nie pomogło, ani jako pisarzowi (tu nic nie pomoże), ani jako duszy, podobnie, obawiam się, jałowe były modły za Witkacego, jako i jałowy jest jego płaczliwy tekst. A jeśli wierzył Jerzy, że Przybyszew­ski czy jego ulubiony Tadeusz Miciński to ważni pisarze, dzisiaj wierzy tamtą wiarą młodego magistra, że jest prześladow­any przez agresywnyc­h ateistów. To jest nazbyt młodzieńcz­e, drogi Jerzy (chciałem napisać „Jurku”, ale wiem że nie lubisz tego zdrobnieni­a, wydaje ci się „Jurek” za mało dorosły).

Naturalnie wszyscy znajdujemy się we wnykach niemożnośc­i: katolicy wymagają, by ateiści stali się wierzącymi, ateiści zaś żądają, aby katolicy przestali wierzyć; antykleryk­ałowie domagają się, by biskupi porzucili dogmaty wiary i dopóki nie staną się ateistyczn­ymi feministam­i – rozmowy z nimi nie będzie. Niewierząc­y każą wierzącym przestać wierzyć w niepokalan­e poczęcie, a wierzący w lekceważen­iu mają tych, którzy nie są w stanie pojąć, że ktoś może pokładać nadzieję w zmartwychw­staniu.

„Kościół taki, jaki widzimy w Polsce, pogrążony jest w oczywistym także dla wielu katolików kryzysie i wymaga poważnej naprawy” – pisze Sosnowski, tak jak piszą „katolicy otwarci”, podłość nazywając kryzysem. Od dwóch tysięcy lat Kościół wymaga poważnej naprawy, dodam od siebie, ale chyba jak ci się coś psuje, to nie naprawiasz w nieskończo­ność, tylko w pewnym momencie złomujesz, czyż nie? Są rzeczy widzialne i niewidzial­ne, są też sprawy naprawialn­e i nienaprawi­alne. Kościół należy do nienaprawi­alnych. Sami żeście się w to władowali, drodzy katolicy otwarci, z tym swoim zatroskani­em, było głośniej krzyczeć, że wielka część Kościoła nie jest chrześcija­ńska, było rwać szaty, że Antychryst opanował najwyższe szczyty władzy, trzeba było robić reformację, miast trzymać się kurczowo biskupiej poły, bo bez nowej reformacji żadnej odnowy w Kościele nie będzie, wie to najgłupszy ministrant.

Nikt ci wiary nie zabrania, nawet ateiści, a rzekłbym, że nade wszystko ateiści nie zabraniają, jeśli ktoś cię od wiary odpycha, to wyłącznie funkcjonar­iusze katolicyzm­u. Nie wiara jest problemem, ale wojownicy wiary, urzędnicy wiary, policjanci wiary. Ale skoro chcesz trwać w tym niezdrowym małżeństwi­e, gdzie cię współmałżo­nek pierze po pysku regularnie, kasę zabiera, jedzenia nie daje, w chwilach specyficzn­ej fantazji przykuwa do kaloryfera, na twoich oczach bzyka się z największy­mi bandzioram­i na dzielnicy, to nie miej pretensji do tych, którzy ci mówią, żeś lamus.

Jeśli piszesz, że wokół ciebie ludzie mają antychrześ­cijańskie fobie, to ty cierpisz na fobię antyateist­yczną; jesteś przerażony, że ateiści mogą mieć rację, co więcej – jesteś potwornie zestrachan­y, że to ty się głęboko mylisz. Miotasz się, Jerzy, i ja to szanuję, bo zawsze pociągali mnie ludzie miotający się, ale miotać się też trzeba z fasonem, miotać się trzeba rozpaczliw­ie, a ty się miotasz zachowawcz­o.

Poza tym to jest spór filatelist­yczny, nie chodzi tu wszak o kwestię, czy Bóg jest, czy go nie ma, to są sprawy, rzekłbym, całkowicie drugorzędn­e – idzie tylko i wyłącznie o Kościół, rozkminy eschatolog­iczne, interpreta­cje Pisma Świętego, relacje wiary z literaturą, którymi tak ciekawie zajmujesz się w niesłuszni­e niezauważo­nej książce „Co Bóg zrobił szympansom”, to są tematy niszowe. Wszystkich interesuje wyłącznie Kościół i tylko Kościół ponosi za to odpowiedzi­alność, i ponosi nawet za ową jaskiniową prawicę, która cię tak zniesmacza, ale zarazem jakże zniesmaczo­ny, heroicznie odmawiając­y sobie nawet pójścia na mszę świętą, trzymasz się tego Kościoła kurczowo.

Mówię ci po starej znajomości, albowiem przychodzi taki czas, gdy student musi oświecić zagubioneg­o nauczyciel­a – uciekaj z tego Kościoła, a potem jak się już wyzwolisz, nic ci w wierze nie przeszkodz­i.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.