Wygnanie

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - 818 Dni Protestu Pod Kancelarią Premiera -

Pierwszy namiot przy kancelarii premiera rozbiła 9 marca 2016 roku Partia Razem. Wszyscy myśleli, że pikieta potrwa kilka dni i Beata Szydło opublikuje wyrok. Skandowali: „Beata, publikuj wyrok!”. Po tygodniu partia zwinęła namiot, a ludzie zostali. Nowe miasteczko budowała między innymi Barbara Barańska – wtedy z KOD.

– Postawiliśmy pomarańczowy namiot. Pierwszą noc spędził w nim Piotr Wieczorek. Musieliśmy zapewnić ciągłość dyżurów, 24 godziny na dobę. Przy braku ciągłości stracilibyśmy prawo do pikiety. Było ciężko. W marcu jeszcze mroziło, a policja nie pozwoliła nam zapalić ogrzewania gazowego. Załatwiliśmy nagrzewnicę. Aby ją odpalić, potrzebowaliśmy agregatu prądotwórczego. Do tego agregat i nagrzewnica strasznie huczały. Na początku myśleliśmy, że nas szybko rozpędzą. Dlatego dyżury były kilkuosobowe. A jeśli był problem z obsadą, to dojeżdżałam wieczorem tramwajem do dyżurującego.

Barbara Barańska razem z Iwoną Grzybowską i Katarzyną Goldian układała grafik. Na dwudniowe dyżury przyjeżdżały lokalne grupy KOD. Przestały przyjeżdżać, kiedy ludzie się zbuntowali przeciw zbyt częstym dyżurom. Do tego po aferze fakturowej część odeszła z KOD. Również wśród regularnie pikietujących doszło do podziału: na tych, którzy są za Mateuszem Kijowskim, i na tych, co przeciwko niemu. Ale przy namiotach ustalili, że nie będą się spierać, bo byłoby to na rękę rządowi. Barbara dziwi się własnej przemianie. – Przez ostatnie dziesięć lat zajmowałam się rodzicami. Dopiero wybory prezydenckie i parlamentarne wygnały mnie z domu. Koordynowałam

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.