Pozywam Polskę

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Uważam się za patriotę. Nie, to nie wyznanie jakiegoś mojego rozmówcy. Ja, Szczygieł, uważam się za patriotę. Robię dla kraju, narodu i kultury to, co umiem najlepiej: piszę książki, propaguję polski reportaż, układam antologie, prowadzę wydawnictwo, stworzyłem z kolegami w Warszawie dwa kulturotwórcze miejsca. Nie biegam tylko z transparentami: „Polska dla Polaków” i nie krzyczę o WIELKIEJ POLSCE, bo chciałbym, żeby ona była normalna, a nie wielka.

Nie napisałem tego, żeby się przechwalać. Piszę, bo mam problem. Otóż daję Polsce z siebie, co najlepsze, a w zamian dostaję truciznę. Postanowiłem z tym skończyć.

Nauczony jestem spania przy otwartym oknie. Wiem, że dla zdrowia trzeba wietrzyć sypialnię przed snem. Co z tego, skoro w mojej dzielnicy, gdzie jest wiele starych domów, przed snem mogę się inhalować substancją o zapachu palonych opon? Wiem, że jest lato i już zapomnieliśmy, jak zimą jesteśmy kiszeni w smogu. Jednak on wróci. Niebawem masy powietrza utkną – jak ostatniej zimy – niewymieniane przez pięć tygodni, a w nich osadzi się wszystko to, co nam skraca życie.

Dlatego z moimi znajomymi złożyliśmy w sądzie pozwy przeciwko skarbowi państwa, a konkretnie Ministerstwu Środowiska. Nie chodzi o to, że to PiS-owskie ministerstwo.

Każda władza w Polsce ignorowała nasze zdrowie.

Co dokładnie jej zarzucamy? Otóż: „pozwany odpowiada za zły stan środowiska i naruszenie dóbr osobistych powoda, ponieważ pomimo obciążających go obowiązków w zakresie stanu powietrza w Polsce: działa nieskutecznie; nie podejmuje odpowiednich działań; ewentualnie podejmuje działania ze zwłoką i w ten sposób, poprzez wiele lat zaniechań i szeregu opisanych w niniejszym pozwie nieprawidłowości doprowadził do tego, że od wielu lat w Polsce utrzymuje się zły stan powietrza”.

Pozwany przestępstwa się nie wyprze, bo wie, że powietrze w Polsce jest szkodliwe, przyznaje to i nawet o tym informuje.

Żebym się wreszcie wkurzył i coś zaczął robić – namówiła mnie moja przyjaciółka Zofia Czerwińska. W ostatni wtorek razem z wszystkimi powodami oraz naszym mecenasem Radosławem Górskim spotkaliśmy się z publicznością w Faktycznym Domu Kultury w Warszawie. – Otóż pewnego dnia w zimie – zaczęła Zofia – budzę się rano, włączam telewizor i słyszę: prosimy starsze osoby o niewychodzenie z domu. Przyznaję, bardzo ładnie się zachowali, bo uprzedzają. Ale jestem uwięziona! Nie mogę wyjść z domu.

Jako człowiek, który się w życiu napracował, nie mogę odetchnąć. Nie mogę nawet otworzyć okna. A powinnam wychodzić, bo mam psa. Jemu to też zresztą szkodzi. W takim momencie jestem skazana na niewolę. Będę skarżyć. Krwi napsuję!

Zosię do pozwu przekonała zaś aktorka Katarzyna

Ankudowicz. Ona jest inicjatorką naszej akcji #pozywamsmog. Dołączyli: Grażyna Wolszczak, Jerzy Stuhr i Lesław Żurek. Wierzymy, że będzie nas więcej. Korzystamy ze swoich praw, to inicjatywa obywatelska, dlatego idziemy z „Pozwem o zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny”.

Nikt nie chce odszkodowań dla siebie, kancelaria mecenasa Górskiego prowadzi nasze sprawy pro bono.

– Jakie macie szanse? – pytała nas publiczność. W Polsce być może żadnych. Jednak z analizy wyroków, które zapadają przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, wynika, że prawo do czystego powietrza jest prawem człowieka. Na tym opieramy powództwo. Ponieważ wolny świat, pisał kiedyś profesor Wiktor Osiatyński, używał praw człowieka jako skutecznej broni przeciw komunizmowi, prawa te stały się poręcznym narzędziem polityki. Jednak gdy komuniści stracili władzę, ich pogromcy stracili zainteresowanie sprawą praw człowieka.

My im przypomnimy.

Oto, co ostatnio usłyszałem, podsłuchałem, przeczytałem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.