Oczy Fatemy

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Springer - Wojciech Tochman

Upał, wakacje, a ja znowu o U. Starałem się od jakiegoś czasu słowa na U tutaj unikać. Gazeta nie może pisać ciągle o tym samym. No i ci to nic wesołego. Ale co robić? Ostatnio sporo myślę o Fatemie. Myślę o niej zawsze wtedy, kiedy słyszę, że przewróciła się gdzieś łódka z ludźmi, którzy uciekają przed wojną albo biedą.

Spotkaliśmy się nocą pod koniec ostatniego września. Trzymała na rękach czteroletniego syna. Patrzyła na drugiego wydobytego z wody. Roku nawet nie pożył. Małe, brązowe ciało położono na szkolnej posadzce obok innych brązowych ciał dzieci i kobiet. Chwilę wcześniej ciężarówką przywieziono je z plaży. Uciekali przed prześladowaniami w Mjanmie (Birmie), bo należeli do muzułmańskiej mniejszości Rohingya. Buddyjska większość, przez swoich duchownych zarażona nacjonalizmem, pali, gwałci, morduje. Łódka Fatemy wywróciła się kilkaset metrów od brzegu, przy którym akurat jedliśmy smaczne ryby. Pracowaliśmy z fotografem w Bangladeszu. Zmęczeni upalnym dniem w niedalekich uchodźczych obozach odjechaliśmy do hotelu w mieście, nieświadomi, co tuż przed zmierzchem stało się na morzu. SMS od lokalnego dziennikarza kazał nam zawrócić. I tak trafiliśmy do wiejskiej szkoły na identyfikację. Utopionych rozpoznawała ocalona Fatema – z jednej wsi uciekali.

Tamtego dnia, wcześniej w obozie, rozmawialiśmy z położną. Miała na imię Sharuba. – Kobiety rodzą na ziemi – opowiadała nam, jak chodzi po namiotach. Odbiera trzy albo cztery porody dziennie. Ale tylko do czwartej po południu, bo wtedy kończy pracę. Potem pomocy nie ma aż do rana. Każdej nocy rodzą się dzieci. Dziesiątki. Bo w ciąży jest dziewięć na dziesięć uchodźczyń między 16. a 35. rokiem życia. Kto to policzył? – Ja – powiedziała. – W naszym polowym ośrodku zdrowia codziennie przyjmujemy cztery setki kobiet. Notuję, liczę i wychodzi mi, że prawie wszystkie spodziewają się dziecka. Prawie wszystkie mają już większe dzieci.

Wśród tych kobiet były również te w pierwszych tygodniach ciąży. Sharuba pewnie wiedziała, skąd te ciąże się wzięły, ale w rozmowie z nami rzeczy po imieniu nie nazwała. Dziś wciąż nie wiadomo, ile spośród 80 tysięcy ciężarnych uchodźczyń Rohingya (liczba podana w maju przez władze Bangladeszu, wg ONZ to 40 tysięcy) zaszło w ciążę w wyniku gwałtu. Tak czy inaczej, zgwałcone teraz właśnie tam rodzą. I Fatema rodzi? Czy tylko na porody sąsiadek patrzy? Słyszy je codziennie przez szmaciane ściany? Nie mamy z Fatemą kontaktu. A gdybyśmy mieli? Pytalibyśmy o takie sprawy? Czasem lepiej nie pytać.

Od końca sierpnia 2017 roku, kiedy w Mjanmie wybuchł ostatni Rohingya Crisis (były i kryzysy wcześniejsze), do Bangladeszu uciekło ponad 720 tysięcy ludzi. Lądem i przez rzekę. Rzadziej – morzem Zatoki Bengalskiej. W ciągu dziewięciu miesięcy morze pochłonęło tam ponad 200 uchodźców. Codziennie tonął jeden człowiek. Na tylu uciekających, niewielu? Możemy tak powiedzieć? I spojrzeć w oczy Fatemie? U nas, w Morzu Śródziemnym, każdego dnia po pięcioro tonie w tym roku. Nie jesteś sama, Fatemo, nie jesteś jedyna. Wiele matek trzymało dziecko nad falą, ale fala była za wysoka, woda za głęboka. Codziennie, jak ty, jakaś matka cierpi. – To morze wasze Śródziemne – mogłaby spytać Fatema – ile dzieci w tym roku zabrało? A w zeszłym?

Nie wiemy, nie chcemy wiedzieć. Ale widzieliśmy jakiś czas temu dziecięce groby na Lesbos ukryte przed ludzkim spojrzeniem w gaju oliwnym, za kolczastym drutem. Nieznana dziewczynka, nieznany chłopiec… Sporo ich tam leży pod trawą. Twoje, Fatemo, przynajmniej imię miało do samego końca, jeszcze je utuliłaś, zanim pochowałaś. To cię jakoś pociesza?

Ile dzieci? Spośród dziewięciu osób, które ostatnio (2 czerwca 2018 roku) utonęły u wybrzeży Turcji, dzieci było sześcioro. Więcej ludzi tego samego dnia zginęło u wybrzeży Tunezji – co najmniej 112. Dzieci? Media, jeśli w ogóle katastrofę odnotowały, nie wchodziły w szczegóły. Po pierwszych informacjach, że utonęło co najmniej 46 osób, wielu redakcjom nawet się nie chciało liczby ofiar aktualizować. Choć napływały nowsze, coraz potworniejsze wieści. Zlekceważył je np. portal Tvn24.pl. A mają tam specjalny serwis dotyczący uchodźców i migrantów. Nadtytuł: „Imigranci szturmują Europę”. Słowo daję! Zrobiłem sobie nawet zrzut ekranu, bo jak z ich strony to zniknie, nikt mi nie uwierzy. W Tvn24.pl wciąż nie rozumieją, kim jest imigrant, a kim uchodźca. W kolejnych nagłówkach nie jest lepiej: „Nielegalni migranci stale próbują przedrzeć się do Europy”. I tak dalej. Może pracownicy Tvn24.pl mają szczere chęci, ale język ich najwyraźniej przerasta. Co robić? Niechby chociaż zajrzeli na portal Uchodźcy.info i dowiedzieli się, że nie ma nielegalnych ludzi. Chcieliby wtedy coś poczuć? Spojrzenie w porcelanowe oczy Fatemy mogłoby się okazać skuteczne. Nie trzeba jej szukać w Azji. Fatemy są bliżej, są tutaj. Wystarczy o nie dopytać. To oczywiście trudniejsze niż szerowanie lęku.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.