Jak smakuje budynek?

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Springer - Filip Springer

nów dostałem tego maila. Odbieram takie co jakiś czas, nie narzekam, po prostu mówię.

„W naszym mieście powstał nowy budynek. Gdyby był pan łaskawy wypowiedzieć się o nim w kilku słowach?”. Tym razem pisał dziennikarz z miasta X. Do wiadomości załączył kilka fotografii, „żeby dać mi rozeznanie w sprawie”.

„Nie byłem w tym budynku, nic o nim nie wiem, nie mam o nim zdania” – odpisałem.

„Na pewno Pan jakieś ma. Wystarczy spojrzeć” – oponował tamten, załączając kolejne fotografie i link.

Otóż nie wystarczy.

Na początek takie zadanie dla państwa: zapytajcie swoich znajomych, kto wie, jak wygląda Statua Wolności. A potem zapytajcie, kto był w Nowym Jorku i na Statuę Wolności wszedł.

Z wieloma budynkami tak jest, wiemy, jak wyglądają, choć nigdy nie doświadczyliśmy ich działania. Mamy jednak o nich zdanie. Przecież je „widzieliśmy” (choć często była to tak naprawdę ich fotograficzna reprezentacja, która przecież z prawdą ma niewiele wspólnego). Potrafimy o nich zajadle dyskutować, potrafimy się wręcz pokłócić i obrazić o to, jak wyglądają. Choć nigdy w nich ani przy nich nie byliśmy.

„Każde wzruszające doświadczenie architektury jest wielozmysłowe” – pisał w „Oczach skóry” znakomity fiński architekt Juhani Pallasmaa. I opisywał, jak odwiedzając pewien dom w Stanach Zjednoczonych, poczuł nieodpartą pokusę polizania jego marmurowego progu. W czasie debaty architektonicznej na tegorocznym festiwalu Łódź Design zapytałem zgromadzonych na niej architektów, czy polizali kiedyś budynek. Nikt się nie zgłosił, ale na widowni podniosła rękę jedna pani. Ona polizała i nie żałuje.

Ale nie tylko w smaku rzecz. Budynki, owszem, wyglądają, ale także pachną, brzmią, mają faktury i kształty. W niektórych jest ciepło, w innych gorąco, w jeszcze innych panują przeciągi albo zaduch. Na styku tego wszystkiego powstaje nasze architektoniczne doświadczenie. Przywykliśmy wierzyć oczom, choć to nie one, w ostatecznym rachunku, decydują, jak działa na nas zaprojektowana przez architektów przestrzeń.

Nie jest to takie trudne. Peter Zumthor, szwajcarski architekt i laureat prestiżowej Nagrody Pritzkera, swoją książkę „Myślenie architekturą” rozpoczyna od wspomnienia smaku mosiężnej klamki w domu jego babci. Gdy ma się cztery albo pięć lat, klamki znajdują się zwykle na wysokości ust i języka. Nic prostszego, jak sprawdzić ich smak, by dowiedzieć się czegoś nowego o architekturze. Wystarczy przestać być takim dorosłym.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.