Tropicielką ekstremistów w Wielkiej Brytanii, informatorką dziennikarzy BBC Newsnight, rozmawia Ewa Winnicka

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Po Prostu Szantażysta Nie Do Wykrycia -

Mogę napisać, jak się nazywasz?

– Nie pisz, na razie boję się o siebie i o rodzinę. Kiedy wyemitowano program BBC Newsnight o grupach islamofobów i antysemitów w Wielkiej Brytanii i o tym, że polska ambasada nie ma nic przeciwko sponsorowaniu wydarzeń z ich udziałem, jeden z bohaterów tego filmu domyślił się, że to ja dostarczyłam informacji dziennikarzom brytyjskim.

Prowadzę stronę, która monitoruje działania skrajnej prawicy, ale też neonazistów czy ludzi z wyrokami za pobicia i nękanie. Nie podaję swoich danych, ale nie przeszkadza im to w wysyłaniu pogróżek w komentarzach czy prywatnych wiadomościach, a także w typowaniu osób, które potencjalnie wspierają nasze działania, by potem publikować ich wizerunki na powiązanych stronach. Boję się o swoje bezpieczeństwo, więc zgłosiłam się na policję.

Ale sama należałaś kiedyś do Britain First, a to partia faszystowska zdelegalizowana w zeszłym roku w Wielkiej Brytanii.

– Nigdy nie należałam do Britain First. Przeglądałam ich strony, sympatyzowałam.

Podobali mi się, nie znosili muzułmanów. Ja też ich nie znosiłam.

Byłaś rasistką?

– Kiedy w 2009 przyjechałam do Londynu, byłam wstrząśnięta tym, co zobaczyłam. Myślę, że wielokulturowość tego społeczeństwa musi być szokiem dla wielu ludzi z Polski, zwłaszcza tych, którzy przyjeżdżają z małych miast. Jak większość Polaków bez doświadczenia trafiłam do wynajętego pokoju w domu zajmowanym przez kilkunastu Polaków w dzielnicy Bethnal Green. 70 procent mieszkańców to Pakistańczycy. Byłam przekonana, że zaraz mnie zgwałcą i zamordują. Ludzie z Britain First spodobali mi się, bo uważali, że muzułmanie powinni się wynieść z Wielkiej Brytanii. Byłam za.

Jayda Fransen, jedna z liderek Britain First, nagrała film, który zrobił furorę w sieci. Zabrała człowieka z kamerą, jakichś ludzi z partii i pojechała do Mansfield, żeby sfilmować namiot, w którym mieszkał bezdomny Polak z Łotyszką. Kobieta nazwała to „nielegalnym obozem imigrantów”, zadzwoniła na policję i zrobiła teatr. To, że Britain First szczuje na Polaków, nie jest tajemnicą. Nie przeszkadzało ci to?

– Jayda Fransen nagrała ten film dopiero w 2016 roku. Ja uważałam, że jeśli będę blisko Britain First, to będę bliżej tych białych radykalnych Brytyjczyków, zaakceptują mnie. Dobrze trzymać z silniejszymi, prawda?

Przymykałam oko na to, co niegdyś mówili na temat Polaków, mieliśmy teraz wspólnego wroga, to wystarczyło. Pamiętam, że w swoim kręgu, wśród znajomych i rodziny, wyrażałam się o Britain First pochlebnie, udostępniałam jakieś materiały, dość głęboko przesiąknęłam ich ideologią i nienawiścią. Niestety social media sprzyjają radykalizacji.

Kiedy zaczęłaś zmieniać poglądy?

– Okazało się, że w mojej pakistańskiej dzielnicy nic złego się nie dzieje. Wracam po nocy z pracy do domu i nic. Potem przeniosłam się dalej na północ, do dzielnicy ortodoksyjnych Żydów. Sąsiedzi byli super. Dostałam pracę w biurze i w moim pokoju posadzono dziewczynę z Somalii, religijną. Byłam wściekła, ale ta dziewczyna szybko została moją przyjaciółką.

Ale przełom nastąpił w listopadzie 2015 roku, po zamachach w Paryżu, kiedy okazało się, że sprawcą był islamski ekstremista. Następnego dnia siedziałam w autobusie naprzeciwko młodej dziewczyny, muzułmanki. Była przerażona, bała się reakcji ludzi, odwracała wzrok. Zrobiło mi się jej cholernie żal, przecież nie była odpowiedzialna za świra w Paryżu, a w Londynie bała się linczu. Chcę dodać, że dwa razy zaczepiono mnie w Londynie, kiedy szłam z moją partnerką za rękę. Dwa razy nabluzgano na mnie po polsku.

Kiedy poznałam bliżej tę dziewczynę z pracy, okazało się, że sprawy są bardziej złożone, niż myślałam. Ona urodziła się w Holandii, ale jest córką uchodźców, muzułmanka, głęboko wierząca i praktykująca swoją religię. Myślę, że to kluczowe, że ona jest częścią naszego dwuosobowego zespołu, w pomieszczeniu mamy 30 osób, my pracujemy razem we dwie.

Kiedy na forach Britain First zaczęli odzywać się rodacy?

– Polskich głosów było coraz więcej i reagowały coraz gwałtowniej. Oczywiście osoba prowadząca profil wrzucała zmanipulowane filmy prowokujące komentujących do nienawiści wobec islamu i nasi spełniali jej oczekiwania. Wtedy po raz pierwszy odkryłam silne antyimigranckie i islamofobiczne nastroje wśród Polonii w Wielkiej Brytanii. Nie było w tych komentarzach zbyt wiele refleksji – „fuck Islam” i tego typu nieskomplikowany przekaz.

Zaczęłam sprawdzać profile polskich komentujących. Zobaczyłam, że należą do kilku organizacji. Tak trafiłam na Polskę Niepodległą, Nowy Polski Show, Ogniwo, ONR i Marcina Rolę, który fotografuje się z faszystką Jaydą. To trochę tak, jakby publikować zdjęcie z Hitlerem. Te same poglądy polityczne. Zanim zablokowano stronę Britain First, miała ponad 2 miliony polubień, więcej niż jakakolwiek inna brytyjska partia polityczna.

Pamiętam, że w 2015 roku były tam komentarze nawołujące do zabijania uchodźców przez topienie ich łodzi. Także po polsku, więc teoretycznie poza radarem anglojęzycznych administratorów. Poza tym stały zestaw – że muzułmanie to pedofile i standardowe bluzgi.

Na początku 2017 roku założyłaś stronę Niepatriociuk.com. Po co?

– Czytałam to, co pisali na swoich stronach niektórzy aktywiści z Polski Niepodległej, ONR na Wyspach, Ogniwa. Ci podający się za patriotów ludzie wszędzie węszyli spiski lewaków, Żydów, homoseksualistów, jednocześnie odwołując się do jasnych kart naszej historii.

Na mojej stronie opisywałam ich działalność ich własnym napuszonym językiem, stosowałam te same insynuacje i uproszczenia. Nie myślałam o żadnym ruchu obywatelskim, raczej o kpinie.

Po co ta prowokująca nazwa? Polacy w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza ze starszego pokolenia, celebrują polską historię, wkład lotnictwa polskiego w bitwie o Anglię, tradycję wojskową.

Oni też nazywają się patriotami, mogą poczuć się urażeni.

– Nigdy nie byłam w Ognisku Polskim ani w Klubie Orła Polskiego w Londynie, ani w żadnym innym klubie, który założyła emigracja powojenna. O bitwie o Anglię oczywiście słyszałam. Ale żołnierze w czasie wojny walczyli z prawdziwym wrogiem. Ci tutaj wymyślają sobie kolejnych wrogów. Zresztą moja strona w internecie szybko przestała być żartem. W lutym zobaczyłam plakat reklamujący Bieg Tropem Wilczym w miejscowości Slough. Impreza sportowa z kiełbaskami, która miała jednoczyć Polaków w tym mieście. Ale jako atrakcję zapowiadano występ Jacka Międlara. Choć nie mieszkałam w Polsce już osiem lat, słyszałam o tym człowieku. Charyzmatycznym, bardzo niebezpiecznym nauczycielu, który szerzy nienawiść. Na plakacie było logo polskiej ambasady. Zdębiałam. Pomyślałam, że muszę coś z tym zrobić. Nie wiedziałam do końca, jaki może być tego efekt, ale skontaktowałam się z lokalną jednostką policji i wysłałam im kilka materiałów na temat Jacka Międlara. Czułam, że muszą wiedzieć, bez względu na to, czy jakieś działania miałyby zostać podjęte, czy nie. Władze odstawiły Jacka Międlara do Polski. – W dniu przylotu tego człowieka do Wielkiej Brytanii przeczytałam w internecie, że został zatrzymany i cofnięty do Polski. Oczywiście wiem, że nie tylko ja napisałam petycję w jego sprawie, że zapewne służby brytyjskie zaczęły mieć oko na to, co się dzieje w środowisku polskim, ale zrozumiałam, że to, co robię, może mieć znaczenie. Tak skończyła się zabawa, zaczęła się praca społeczna. Pomyślałam, że muszę nagłośnić to, że pracownicy polskiej ambasady firmują takie osoby.

Uważasz, że nasze służby dyplomatyczne miały wiedzę o tym, kto miał wystąpić na lokalnym pikniku?

– Uważam, że miały świadomość, albo nie przywiązywały wagi do tego, co się dzieje na prowincjonalnym pikniku. Uważały, że jakoś to będzie i nikt się nie będzie czepiał. Ale to jest Wielka Brytania, wcześniej śledziłam sprawę Anjema Choudary'ego, islamskiego ekstremisty, który odsiaduje wyrok 5,5 roku więzienia. Jacek Międlar jest również takim piewcą nienawiści, wobec nieco innych grup, ale jednak.

Kto przychodzi na imprezy organizowane przez skrajnie prawicowe organizacje?

– Prócz kilkudziesięciu aktywistów przychodzi wiele nieświadomych rodzin, które chcą mieć kontakt z innymi Polakami, napić się piwa, spędzić niedzielne popołudnie. Ale na neonazistowskim koncercie organizowanym przez Ogniwo zobaczyłam ponad 60-letniego działacza emigracyjnego, polskiego Brytyjczyka, którego rodzice walczyli z faszystami. Zupełnie nie rozumiem, po co przychodzi na takie imprezy. Być może chodzi właśnie o to, że szafuje się słowami: „honor”, „ojczyzna”, „tradycja oręża”, „walka zbrojna”. Może uznał, że tak zachowują się dziś konserwatywni patrioci?

Co było później?

– Kolejnych kilka miesięcy spędziłam na obserwowaniu tych grup, nie tylko Polski Niepodległej, Ogniwa, ONR-u. Widziałam liderów grupy Husaria Manchester, którzy fotografują się z Paulem Goldingiem, założycielem Britain First. Ludzie przesyłali mi informacje o tym, co się dzieje. To było mozolne zadanie – zbierałam informacje, dochodziłam do powiązań pomiędzy nimi a dyplomacją i polskimi parafiami. Obserwowałam, czym się zajmują, jakie posty piszą i lubią, te informacje publikowałam na stronie facebookowej. Wszyscy zgodnie nienawidzili muzułmanów, szczuli na ludzi LGBT

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.