Przemoc na urodzinach

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Jak Się Kręci Na Filmach - ALEKSANDRA SZYŁŁO

Jeśli rodzic pyta mnie o radę, sugeruję, żeby to był przedmiot albo „zła” postać z bajki

Ministrant lepszy?

Pytam o opinię rodziców, których dzieci w niedawnym czasie zetknęły się z tą starą meksykańską tradycją importowaną nad Wisłę.

– Mnie nie przeszkadza – mówi Julia, mama 6-letniego Kamila. Kamil rozbijał piniatę – Hana Solo – na imprezie urodzinowej kolegi z zerówki. – Bardziej bałam się w tym kontekście, że się uderzą tym kijem. Ale rodzice jubilata ładnie pilnowali.

– Ja pani powiem, co mi przeszkadza – dziwi się mojemu pytaniu Agnieszka, mama 5-letniej Marysi. Marysia rozbijała piniatę – Świnkę Peppę – na imprezie urodzinowej najlepszej koleżanki z przedszkola. Precyzyjniej mówiąc, próbowała rozbić, bo za pierwszym razem nie trafiła, a za drugim kolejka już do niej nie doszła, więc było trochę łez. – Mnie przeszkadza, że dzieci w Polsce brane są na polowania. Przeszkadza mi, że Polacy oddają synów na ministrantów, a jak ci synowie potem są molestowani przez księdza, to nikt ich nie chce usłyszeć. Przeszkadza mi, że wciąż widzę w parku rodziców, którzy dają małym dzieciom klapsy w tyłek, szarpią, wyzywają, grożą. To jest przemoc. A nie kolorowa zabawka. Halo, tu ziemia.

Marzanna

– Nie jestem za sprowadzaniem do Polski obcych zwyczajów – twierdzi Zbigniew, tata 11-letniego Kuby. Kuba brał udział w rozbijaniu piniaty kilka razy na urodzinach koleżanek i kolegów z klasy. – Uważam, że niepotrzebne nam halloween czy walentynki. Jakby się zastanowić, to ta kukła to też obcy zwyczaj, z Ameryki Południowej, tak? Nie twierdzę, że to szkodzi. Bez przesady. Dzieci we wszystko chętnie się pobawią, jak są razem, w dobrym towarzystwie. Może być i piniata. Ale równie dobrze możemy wypromować w świecie naszą marzannę, prawda?

Aneta, mama 7-letniego Marcina: – Nie podoba mi się. Wolę, żeby dzieci pobawiły się spokojnie. Mój syn po takiej zabawie przyniósł z ogrodu patyk i walił nim w każdego pluszaka w domu, po kolei.

Gabriela, mama 6-letniej Olgi: – W ten weekend córka była na urodzinach koleżanki i była zabawa w piniatę. To był jednorożec, z którego wysypała się mieszanka wedlowska. Szczerze mówiąc, jestem pełna podziwu, bo wiem, że tę figurę robiła mama jubilatki, własnoręcznie, a to mnóstwo pracy. Nie lubię urodzin organizowanych w centrach handlowych i na krytych, płatnych placach zabaw, tam jest najwięcej sztampy i głupoty. Ostatnio byliśmy w takiej sali. Na dworze upał, sala w piwnicy, klimatyzacja i smród. Zastanawiałam się, skąd ten smród. A to pani animatorka zarządziła zabawę w malowanie paznokci kilkulatkom. To jest głupota. Wolę, jak rodzice sami coś wymyślą, w parku, w lesie, w domu. Rozbijanie piniaty może być.

Tułaczka Matki Boskiej

Dr hab. Katarzyna Mikulska, kierowniczka Zakładu Historii i Kultury Hiszpanii i Ameryki Łacińskiej: – W Meksyku piniata to zwyczaj pierwotnie związany z Bożym Narodzeniem. 12 grudnia obchodzone jest święto Matki Boskiej z Guadalupe, patronki kraju. Z tej okazji organizowane są pielgrzymki do bazyliki Matki Boskiej z Guadalupe w stolicy oraz niezliczone lokalne procesje i pochody. Od tego dnia aż do świąt Meksyk „staje”. To „długi weekend”, krewni i przyjaciele codziennie odwiedzają się, organizują biesiady. Te odwiedziny symbolizują tułaczkę Matki Boskiej szukającej gościny dla siebie i mającego przyjść na świat dziecka. Podczas tych biesiad rozbijane są piniaty. Tradycyjnie jest to kula z siedmioma doczepionymi rogami – symbolizują one siedem grzechów głównych. Rozbiciem kuli odpędzamy od siebie te grzechy. Na końcu ze środka wysypują się słodycze – orzechy i kawałki trzciny cukrowej. Tradycyjnie piniata wyrabiana była ręcznie, przez gospodynię,

Judasz

W Meksyku oraz w meksykańskich społecznościach w Stanach Zjednoczonych najczęściej sprzedawaną „prawdziwą” twarzą wśród piniat jest od kilku lat oblicze Donalda Trumpa. Podczas rozmaitych okazji chętnie jest rozbijany i palony. W mieście Meksyk w ramach obchodów Wielkiej Nocy piniata Trump zastąpiła w procesji tradycyjną figurę Judasza. Po rozbiciu zamiast cukierków wypadły z niej petardy. Uliczni meksykańscy sprzedawcy chwalą się, że sprzedają po dwadzieścia „Trumpów” tygodniowo, ale też skarżą się, że napotykają obostrzenia w eksporcie tego produktu do USA, choć ich zdaniem popyt jest ogromny.

Głowa narzeczonej

W Polsce piniata kupowana jest nie tylko na dziecięce urodziny. Stała się popularnym elementem obchodów wieczorów panieńskich, kawalerskich i wesel. Na portalach sprzedażowych łatwo znaleźć piniatę – wypukłe kobiece piersi i piniatę – penisa.

Kolega dziennikarz uczestniczył ostatnio w takim weselu. Była meksykańska piniata, ale były też polskie procenty. Pan młody zamachnął się, by uderzyć bejsbolem, niestety nie wycelował. Zamiast w piniatę trafił w łuk brwiowy świeżo poślubionej ukochanej.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.