Plastic fantastic

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Varga - Katarzyna Boni

rindwal, kiedy znaleźli go przy tajskiej plaży, miał torsje. Zwymiotował pięć plastikowych torebek. Umarł kilka godzin później. Autopsja wykazała w żołądku wieloryba 8 kilogramów śmieci.

A zaczęło się tak niewinnie. W 1860 roku nowojorska firma ogłosiła konkurs. 10 tysięcy dolarów dla wynalazcy substytutu kości słoniowej, z której produkowano bilardowe kule. Nowa rozrywka była tak popularna, że nie nadążano z zabijaniem słoni. Taniej kremową kość zastąpić czymś innym. Tylko czym? John Hyatt, który w swoim życiu opatentował ponad 200 produktów, rozpoczął eksperymenty. Osiem lat później podgrzał kamforę z kwasem azotowym i estrami celulozy. Otrzymał bezbarwną twardą substancję. Nazwał ją celuloidem. Wyrabiał z niej bilardowe kule i zęby o kamforowym zapachu.

Przed światem otworzyły się nowe możliwości. W 1907 Leo Baekeland wynalazł bakelit – pierwszy w pełni sztuczny plastik. A potem przyszła rewolucja. W czasie II wojny światowej produkcja plastiku – o czym można przeczytać na stronie Science History – w samych Stanach Zjednoczonych wzrosła o 300 procent. Z nylonu robiono spadochrony, z pleksiglasu – szyby w samolotach. Świat oszalał – tanie, lekkie, plastyczne. Plastikowe lalki, plastikowe samochody, ratujące życie plastikowe serca. Roland Barthes pisał o alchemicznej przemianie XX wieku. O cudzie – bo czy cudem nie jest nagła transformacja natury? Syntetyczna transmutacja polimerów w dowolny kształt. Plastik zawładnął światem, przemienił go i zdemokratyzował.

Problem pojawił się, kiedy plastik zaczął upraszczać życie. Jednorazowe kubeczki, jednorazowe talerze, jednorazowe sztućce, jednorazowe torby, jednorazowe ochraniacze na buty, jednorazowe pampersy, jednorazowe szczoteczki do zębów. Jednorazowy świat, w którym nie trzeba ani zmywać, ani sprzątać. Wystarczy użyć i wyrzucić.

Fundacja Ocean Plastic twierdzi, że 50 procent produkowanego dzisiaj plastiku to plastik jednorazowy. National Geographic podaje więcej liczb: od 1950 roku wyprodukowaliśmy ponad 9 miliardów ton plastiku, z których dzisiaj prawie 7 to odpady. Z tych 7 – 6,3 miliarda ton plastiku nie trafiło do powtórnej obróbki. Część (nikła) jest spalana. Część zakopywana jest w ziemi. Reszta wpada do rzek i oceanów. Niektóre morskie śmieci, pod wpływem słońca, ale też rozkładane przez morskie żyjątka, zamieniają się w plastikową mikrozupę. Tuńczyki, seriole, okonie brzuchy mają pełne plastikowego planktonu. Inne plastikowe śmieci wypływają na plaże: od Hawajów po Malediwy ciągnie się szlak niedopałków, nakrętek, strzępków foliowych torebek, klapków, długopisów i słomek. Jeszcze inne kończą w brzuchach wielorybów, delfinów, rekinów, fok, żółwi, mew i albatrosów. Naukowcy szacują, że co roku do mórz trafia co najmniej 8 ton plastiku. Powstają plamy śmieci. Największa z nich, na Pacyfiku, jest pięć razy większa niż Polska.

Szukamy rozwiązań. Kolejne państwa zakazują plastikowych torebek, kolejne firmy obiecują opakowania z materiałów biodegradowalnych, a Parlament Europejski właśnie przegłosował zakaz sprzedaży dziesięciu różnych jednorazowych produktów – zacznie obowiązywać w 2021 roku. Przez oceany ma przejść gigantyczny odkurzacz firmy The Ocean Cleanup. W Holandii Plastic Whale z poławiania plastiku w kanałach zrobił atrakcję turystyczną – z odpadów zbudowali dziesięć łodzi, produkują też designerskie krzesła i lampy. Z kolei Precious Plastic za darmo udostępnia plany prostych maszyn, które plastikowe butelki i nakrętki zamieniają w rozgrzaną maź – można z niej robić doniczki, miski, zegary, wsporniki. Zrecyklingowany cud Barthes’a, w którym jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.

– To wszystko za mało – twierdzi Ribhu, którego poznałam na południu Indii. Pół Holender, pół Hindus, uciekł z korporacji w Amsterdamie do miasta Auroville, gdzie założył firmę Wasteless. – Kiedy zalewa ci dom, chwytasz mop czy biegniesz zakręcić kran? – pyta. Sprzątanie plaż i wód jest konieczne, ale ważniejsze jest zakręcenie plastikowego kurka. Wasteless przez dwa lata pracowało nad grą edukacyjną „kNOw PLASTICS”. Prosta pamięciówka, wielokrotnie konsultowana z dziećmi z okolicznych szkół. A do niej kompendium wiedzy o plastiku i plany ośmiu lekcji. Efekty? Uczniowie wywracają do góry nogami kuchnię, sprawdzając, czy w domu nie ma toksycznych opakowań. Zmuszają rodziców do używania bawełnianych torebek zamiast plastikowych. Od stycznia 2019 stan Tamilnadu, gdzie leży Auroville, wprowadzi elementy programu „kNOw PLASTICS” do szkolnego podręcznika od chemii. Partnerom Wasteless udostępnia grę za darmo.

Edukacja nas wszystkich to jedyny sposób, żebyśmy nie musieli oglądać zdjęć z sekcji zwłok wieloryba. Na niebieskich kafelkach ślady krwi. Stół zawalony brązową masą. Podłogę zajmują lśniące w laboratoryjnym świetle plastikowe torebki. Jest ich 80. Zawartość żołądka zwierzaka.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.