NALINII

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Sabela - BARTŁOMIEJ SABELA

Myśliwy spuszcza nam powietrze z opon. Podbiegam do niego, łapię za ręce, a ten przewraca się teatralnie i zaczyna wołać: „Pomocy!”. Potem stwierdził, że został pobity i popsułam mu broń

Wsobotę o 5.40 rano przeciwnicy polowań z grup Warszawiacy, Wrocławianie, Poznaniacy przeciw Myśliwym zbierają się na parkingu w Łochowie w powiecie węgrowskim. Jest ich około 40, niektórzy przyjechali też z innych miast. Wieści o wielkim polowaniu podczas węgrowskiego Hubertusa rozeszły się kilka tygodni wcześniej, aktywiści zaczęli się zwoływać przez portale społecznościowe. Ale tuż przed wydarzeniem organizatorzy Hubertusa zdecydowali, że nie będzie to zwykłe polowanie, tylko odstrzał sanitarny w ramach walki z afrykańskim pomorem świń (ASF). Myśliwych o pomoc ponoć poprosili lokalni rolnicy.

– To nie przypadek, tu nie chodzi o ASF – mówi jeden z aktywistów – wiedzieli, że się szykujemy. Odstrzał sanitarny trudniej zablokować, za to grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do trzech lat. To już nie kodeks wykroczeń, tylko karny. Dlatego tym razem nie blokujemy. Przeprowadzimy monitoring tego polowania i sprawdzimy, czy przebiega zgodnie z przepisami.

Przed pałacem w Łochowie trwa odprawa myśliwych. Na placu stoją koła łowieckie z całej Polski, łącznie ponad 400 myśliwych, którzy za chwilę ruszą na łowy. Kilka dni wcześniej napisałem do Polskiego Związku Łowieckiego, Zarząd Okręgowy w Siedlcach, organizatora wydarzenia, z prośbą o akredytację dziennikarską. Mail pozostał bez odpowiedzi, więc zadzwoniłem. Na słowa: „Duży Format”, magazyn „Gazety Wyborczej”, usłyszałem: „Do widzenia”. Teraz ochroniarze w zielonych mundurach też odmawiają wstępu. Obserwuję zza ogrodzenia: przywitanie, modlitwa, ogłoszenie polowania zbiorowego, wezwanie na łowy.

Aktywiści dzwonią do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Węgrowie – ten odmawia jednak przyjęcia zgłoszenia o rozpoczynającym się polowaniu zbiorowym, wbrew zaleceniom wojewody mazowieckiego. Podchodzą zatem do najbliższego radiowozu. Próbują zgłosić próbę popełnienia przestępstwa.

– Dlaczego panowie nie interweniują? Wojewoda mazowiecki 13 maja 2018 wydał komunikat, że nie będą organizowane polowania zbiorowe. A tu właśnie zapowiedziano, że odstrzał sanitarny będzie prowadzony w ramach polowania zbiorowego.

– Proszę z tym na komisariat – odpowiada policjant.

– A to po co tu panowie są?

– By pilnować, czy jest przestrzegane prawo. – To właśnie nie jest.

– Gdy będzie zagrożone bezpieczeństwo, podejmiemy działania. Jeśli ktoś z państwa chce zgłosić przestępstwo, zapraszamy na komisariat.

Myśliwi tymczasem wsiadają do terenowych aut.

– Kłopot w tym, że nie wiemy, gdzie oni pojadą – mówi jeden z aktywistów. – Tych czterystu myśliwych rozjedzie się po lasach w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.

Przed Hubertusem Warszawiacy przeciw Myśliwym wysłali zapytania o zgłoszone polowania do 13 okolicznych gmin. Siedem gmin w ogóle nie obwieściło informacji o polowaniu, mimo ustawowego obowiązku. Na pytanie aktywistów odpowiedziało pięć gmin. Tylko dwa zgłoszenia były poprawne i złożone na czas.

– Niepoinformowanie o polowaniu zbiorowym – wyjaśnia jeden z aktywistów – zgodnie z nowym obowiązkiem wynikającym z prawa łowieckiego grozi karą grzywny lub aresztu.

Polujemy na wszystko

Biegnę do auta, ruszam za grupą kilku wozów terenowych. Po chwili chyba orientują się, że za nimi jadę, przyśpieszają, wyprzedzają tiry, pędzą krajową sześćdziesiątkądwójką 140 km/godz. Gubię ich po przejechaniu 50 kilometrów, w Sokołowie Podlaskim.

Dostaję informację od aktywistów, że w kilku miejscach udało się zlokalizować myśliwych i właśnie rozpoczyna się polowanie. Wracam w okolice Węgrowa, parkuję na skraju lasu, koło wsi Miednik. Dalej szlaban – wjechać mogą tylko leśnicy. I myśliwi. Dla innych aut mandat 500 złotych.

Przy kapliczce św. Huberta przewodniczący polowania kończy odprawę słowami: „Ku chwale ojczyzny i profesora Szyszko!”.

Idę lasem, przez poranne mgły przebijają się odległe odgłosy nagonki. Po chwili widzę ludzi w pomarańczowych kamizelkach, niektórzy z dzwonkami. Prostopadle do nich

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.