Szczucie

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Springer - Wojciech Tochman

Prezydent, który ciągle się uczy, ogłosił tuż przed setną rocznicą niepodległości, że jest zainteresowany prawem o zakazie „propagandy homoseksualnej”. „Jeśli taka ustawa by powstała – powiedział „Naszemu Dziennikowi” – i byłaby dobrze napisana, nie wykluczam, że podszedłbym do niej poważnie”. I dodał: „Taka propaganda nie powinna mieć miejsca w szkołach”.

Machnąć ręką na tę gadaninę? Zgodzić się, że prezydent jest szczery tylko wtedy, kiedy klęczy? Że rządzi nim strach przed prezesem? Czekać, aż za notoryczny gwałt na konstytucji (niestety nie za to, co plecie) zostanie kiedyś sprawiedliwie osądzony?

Zignorowanie tych słów byłoby przyzwoleniem na nienawiść. Na prezydenta, który afirmuje homofobię. Na cierpienie tysięcy nastolatek i nastolatków, którzy z powodu swojej orientacji seksualnej codziennie boją się wejść do szkoły, boją się koleżanek, kolegów i nauczycieli.

Tym nastolatkom próbuje pomóc Kampania przeciw Homofobii, która w szkołach (niestety nielicznych) zainicjowała „Tęczowy piątek”. Cel: każda uczennica i każdy uczeń mają się czuć bezpiecznie. Dla każdego ucznia/każdej uczennicy szkoła powinna być przyjazna. Nieważne, kto kim jest, skąd pochodzi, w co wierzy lub nie wierzy. W szkole wszyscy są równi. Wszystkim należy się szacunek. „Tęczowy piątek” to świadectwo elementarnego człowieczeństwa, głos empatii i zwykłego ludzkiego rozsądku. Chciałoby się zakrzyczeć: nareszcie! Rodzice i nauczyciele, czas najwyższy!

„Propaganda homoseksualna” to czysty nonsens. Andrzej Duda tego nie rozumie? Serio?

Prawo o zakazie „propagowania homoseksualizmu” obowiązuje w Rosji, która, wg badań, jest jednym z najbardziej homofobicznych państw Europy. Z Czeczenii, leżącej przecież na terenie Federacji Rosyjskiej, dochodziły do nas wiadomości o urządzaniu łapanek na gejów, o ich torturowaniu i osadzaniu w obozach koncentracyjnych.

W ostatnim rankingu organizacji ILGA Europe analizującym poziom równouprawnienia LGBT plasujemy się niewiele wyżej nad Rosją. Wśród krajów Unii Europejskiej przyjaznych LGBT zajmujemy przedostatnie miejsce, przed Łotwą, najbardziej LGBT wrogą. Wszędzie indziej, także na Węgrzech, w Rumunii i Bułgarii, osobom nieheteroseksualnym żyje się łatwiej. Najłatwiej na katolickiej Malcie. Tam mogą brać śluby, adoptować dzieci, korzystać z praw człowieka i obywatela jak wszyscy inni.

U nas? Władza nie tylko konsekwentnie odmawia przyznania LGBT podstawowych praw, nie tylko nie uchwala przepisów zakazujących dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, przeciwnie, władza w Polsce zagęszcza atmosferę nienawiści wobec LGBT. Te wszystkie wywrzeszczane publicznie słowa o zboczeńcach, dewiacjach, o ataku pedofilów na nasze dzieci, dziś zyskują poparcie prezydenta. W końcu to prezydent 11 listopada 2018 roku otworzył marsz, na którym skandowano: „Pedofile, lesby, geje, cała Polska z was się śmieje”.

Wcześniej mieliśmy się bać obcych. I część z nas się bała. Tylko że ich u nas nie ma, bo ich nie wpuściliśmy. Lęk przygasł, został przez masy oswojony. Na uchodźczej fobii, pisowska władza już to rozumie, dalej się nie pojedzie. Próbowała na początku roku wrócić do sprawdzonego u nas antysemityzmu i zrobiła ustawę zakazującą mówienia prawdy o mordowaniu Żydów. Pół świata się za to odwróciło do nas plecami. Trzeba było odpuścić. I szukać innych rozwiązań.

Prezydent szuka. Czuje, czego partia potrzebuje. Potrzebuje wroga. Permanentnie. Doktor prawa, publiczny katolik Andrzej Duda nie tylko przykłada rękę do dyskryminacji i codziennego upokarzania uczniów. Nie tylko podburza młodych ludzi przeciwko innym młodym ludziom. Osoby homoseksualne i transpłciowe, zdaniem głowy państwa, mają się bać ludzi już od najwcześniejszych lat świadomego seksualnego życia. Tym samym prezydent od teraz (od słów o propagandzie) bierze odpowiedzialność za samobójstwa nastolatków, którzy cierpieli na depresję z powodu swojej orientacji.

Prezydent w poszukiwaniu wroga brnie w przemoc i usiłuje nią zarazić nas wszystkich. Wmawia nam, że jakaś grupa, oczywiście dobrze zorganizowana i oczywiście chora, zagraża narodowi. Tę grupę służby namierzają sprawnie i naród przed jej inwazją, przed zarazą, obronią. Wypowiedź prezydenta o „homoseksualnej propagandzie” to nie paplanina, na którą można by machnąć ręką. Ja w jego słowach słyszę faszystowskie szczucie. Nie ma uchodźców, nie ma Żydów. Ale są geje, lesbijki, transy. To oni zagrażają tym, których kochamy najbardziej. Naszym dzieciom i wnukom.

To wszystko już było. Nie chcę być posądzony o łatwe analogie, ale nic na to nie poradzę, że kiedy czytam (na stronie www.auschwitz.org) tekst Roberta Biedronia „Różowe piekło nazizmu”, zastanawiam się, dokąd dzisiaj idziemy. Krótki cytat: „Jesienią 1933 roku do obozu koncentracyjnego w Fuhlsbüttel przybył pierwszy, odnotowany przez nazistów, transport homoseksualistów. Była to nowa kategoria więźniów. Oznaczano ich literą A, który to znak zamieniono później na różowe trójkąty (Rosa Winkel)”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.