Uchylić drzwi

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Orliński Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Spokojna 1 mi się wyświetliło w iPhonie. – To różnie bywa, bo czasami ten adres pokazuje się w Łochowie, czyli w następnej wsi, i dlatego mówią, że lepiej wpisać Sielską, jak się tu jedzie. Jak to na wsi, czasami z ulicami bywa problem i nie tylko. Wody dzisiaj nie było, ale już jest…

– Prowadzi pani sklep czy hurtownię?

– Jeżeli chodzi o drzwi, to jest duży, reprezentatywny salon wystawowy. Co prawda znajdujemy się kilometr za Bydgoszczą, jednak jesteśmy jakby bydgoskim punktem. Drzwi sprzedajemy hurtowo i detalicznie. Realizujemy inwestycje, najróżniejsze szkoły, szpitale… Firmę rozkręcili moi rodzice, a teraz przejęliśmy ją z bratem. Chociaż na całe nasze szczęście tata jeszcze się wtrąca.

– Na szczęście?

– Na szczęście, bo jest mądrym człowiekiem, więc niech się wtrąca.

– A skąd się tu wzięły, pani Justyno, książki. Miniksięgarnia między drzwiami. Tokarczuk, Orbitowski, biografia Ciechowskiego…

– Zagospodarowałam klatkę schodową. Klienci wchodzą na górę i muszą wzrokiem przynajmniej omieść te półki.

Moi rodzice są inżynierami budowlanymi, więc nie jestem humanistką z domu. Ale wybrałam profil humanistyczny w liceum. Cały czas było: mogłaś iść do budowlanki.

Poszłaś na ten human nie wiadomo po co…

No i moja ścieżka zawodowa nie potoczyła się w kierunku literatury, ale cały czas kochałam czytać. I tylko się odgrażałam, że kiedyś rzucę to wszystko i będę sprzedawać książki.

A półtora roku temu nagle pomyślałam, żeby zrobić księgarnię tu, nie niszcząc tego, co już mam w życiu, tylko dodając. Naprawdę to jest prostsze, niż można sobie wyobrazić. – Najmniejsza księgarnia świata. Nie ma za dużo tytułów.

– Bo wyjątkowe w mojej księgarni jest to, że można u mnie kupić książki z autografami. Dwa tygodnie temu na targach w Krakowie byłam Justyną zdobywczynią i polowałam na nie dla moich klientów. Inną wartością księgarni w salonie z drzwiami jest to, że wszystkie książki przeczytałam i o każdej mogę coś powiedzieć. I to są tytuły, które przynajmniej w jakimś aspekcie mnie zachwyciły. U Orbitowskiego mnie zauroczyło, że on będąc w Bydgoszczy – jak przeczytałam w wywiadzie – raptem trzy dni i korzystając z Google Maps, opisał wszystko tak, jak ja pamiętam. Bliska ciału koszula. O! Mam to zdjęcie!

Czy oprócz książek dla księgarni salonu z drzwiami Tessa może mi pan podpisać zdjęcie ze spotkania autorskiego?

– Przecież mnie tu w ogóle nie widać! Siedzę bokiem.

– No ale jest pan na tle bardzo ładnych zielonych drzwi.

Pewnie w ogóle pan nie widział, jakie drzwi są za panem?

A ja dostrzegam je na wszystkich zdjęciach ślubnych czy z imprez znajomych.

– I co pani zauważa?

– To, co mnie kręci w drzwiach, a naprawdę wiele z nich widziałam, to jest jakaś nietypowość, brak, uszkodzenie, kolor. Na jednym z ćwiczeń z kreatywnego pisania mieliśmy napisać o przedmiocie. Siłą rzeczy wzięłam na warsztat drzwi: że są takie, które się przed nami otwierają, ale czasem przed nosem zamykają. I takie, przed którymi trzeba spokojnie stanąć i poczekać, żeby się uchyliły.

Oto co ostatnio usłyszałem, podsłuchałem, przeczytałem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.