Koniec tego dobrego?

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Springer - Wojciech Tochman

Pani B. pochodzi z Tadżykistanu. Jej męża tam prześladowano za działalność w opozycji, więc musieli uciekać. Trafili do nas. Dostali status uchodźcy. Znaleźli pracę. Pani B. sprzątała apartamenty. Szefowa w nadziei, że o uchodźczynię nikt w Polsce się nie upomni, za wykonaną pracę odmówiła wypłaty. W innym miejscu (sprzątanie hoteli) nie podpisano z panią B. umowy, więc po tygodniu stwierdziła, że odchodzi. Zwłaszcza że musiała podnosić ciężkie materace, o czym wcześniej jej nie uprzedzono. A pani B. dźwigać nie powinna, bo jest w ciąży. Za przepracowany tydzień nie zapłacono. Z kolei pewien gabinet stomatologiczny ścigał panią B. „wezwaniem do zapłaty”, bo za wyleczenie bolącego zęba chciała zapłacić 25 złotych. Tak zrozumiała odpowiedź na pytanie o cenę, które zadała przed wizytą u dentysty. Zrozumiała źle, bo stomatologowi należało się dziesięć razy więcej. Dla uchodźczyni z Tadżykistanu – za dużo.

Wyobrażam sobie, jak uchodźcy i migranci przybywają do nowego kraju, niekoniecznie bardzo im przyjaznego, nie znają języka, żadnych ludzi, nie mają pieniędzy ani orientacji w zimnym, ponurym terenie. Na przykład pani K. z Iranu: trafiła do Polski w zaawansowanej ciąży (mniejsza o szczegóły), tak jak stała, bez grosza przy duszy. Zbliżał się termin, a ona nic dla dziecka nie przygotowała. Bo nie miała za co. Co czuła? A pani C. z Turkmenistanu? Z kręgosłupem tak chorym, że nie mogła chodzić? A pan R. z Tadżykistanu? Po sześćdziesiątce, bez najbliższej rodziny, mocno schorowany, pod stałą opieką kardiologa, diabetologa i urologa? Często mówi, że tam, u siebie, był kimś, cieszył się ludzkim szacunkiem. Ale musiał uciekać. Tutaj? Skończył mu się roczny program integracyjny (dla tzw. osoby samotnie gospodarującej to miesięcznie 1335 zł przez pierwsze sześć miesięcy, potem trochę mniej), więc teraz dostaje z opieki społecznej dwie stówki zasiłku. Stara się o mieszkanie socjalne. Ćwiczy przemowę, którą przed komisją w ratuszu zamierza wygłosić po polsku.

O tych ludziach (i o wielu innych) wiem od pracowników i wolontariuszy fundacji Refugee.pl im. Małgorzaty Jasiczek-Gebert. Patronka fundacji współtworzyła Centrum Pomocy Uchodźcom i Repatriantom przy Polskiej Akcji Humanitarnej. Potem nim kierowała. O Małgosi, zmarłej w 2011 roku, myślę zawsze z tęsknotą. Bardzo nam jej brakuje. Była mądrym, wrażliwym, ciepłym, pięknym człowiekiem. Dobrze, że są jej wychowankowie i następcy w Refugee.pl. I że z tak wielkim oddaniem pracują na rzecz uchodźców. Byłaby z nich dumna.

Upomnieli się dla pani B. o wynagrodzenie za pracę. Z przychodnią stomatologiczną wynegocjowali odroczenie zapłaty. Wśród warszawskich matek zorganizowali na Facebooku zbiórkę rzeczy dla przychodzącego na świat dziecka pani K. z Iranu. Niczego mu nie zabrakło. Dla pani C. z Turkmenistanu załatwili pas stabilizujący odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Schorowanemu panu R. organizują finansowane przez NFZ konsultacje kardiologa, diabetologa i urologa. Komuś innemu, matce z córką, pomogli znaleźć tani pokój; dla czyjegoś dziecka – przedszkole; komuś – lepszą pracę. Albo pieluchomajtki, bo akurat taka była potrzeba. Głodni dostają od Refugee.pl bony żywnościowe do wykorzystania w barze mlecznym. Szukający psychicznego wsparcia albo zwyczajnie ludzkiego towarzystwa – ciepłą herbatę i tyle rozmowy, ile potrzebują.

Jednak integracja w nowym środowisku to przede wszystkim znajomość języka. Kto chce – za darmo uczy się polskiego w siedzibie fundacji. Nauczycielami są wolontariusze.

A teraz czytam na Facebooku, że Refugee.pl nie będą więcej pomagać. Chyba że na najbliższe miesiące działalności zbiorą pilnie przynajmniej 55 tysięcy złotych. Dotychczas pieniądze na pracę integrującą uchodźców organizacje pozarządowe otrzymywały głównie z Europejskiego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (FAMI). Jednak w drugiej połowie 2015 roku rząd polski wstrzymał środki „do czasu powstania nowej polityki migracyjnej Polski”. Kończy się rok 2018. Polityka migracyjna Polski jest powszechnie znana i przyzwoitych ludzi oburza. Pieniędzy wciąż nie ma. Rząd skutecznie ogranicza działalność niezależnych organizacji, które uchodźcom i migrantom niosą w Polsce codzienną pomoc.

Koniec tego dobrego?

Mam gorącą prośbę do moich Czytelniczek i Czytelników: nie pozwólmy na to, nie bądźmy bierni. Proszę Państwa o pilną, choćby najmniejszą wpłatę na rzecz fundacji Refugee.pl. Każda suma, nawet skromna dyszka, jest ważna. Nie pozwólmy, by ci wspaniali ludzie przestali pomagać tym, którzy w nowym kraju cierpią i są zagubieni. Pomóżmy i my.

Numer konta:

91 2030 0045 1110 0000 0402 1930 tytułem: „Uchodźcy”.

Nie jesteśmy bezradni. Dziękuję.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.