Gówniana sprawa

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Varga - Katarzyna Boni

ie chcesz w nią wpaść. Jest płynna i okropnie śmierdzi – mówi „Guardianowi” Lavenia Ratnarajah z uniwersytetu w Liverpoolu. 19 stycznia 2019 roku doktor Lavenia, morska biogeochemiczka, wyruszy na ekspedycję badawczą z portu Hobart na Tasmanii. Razem z kilkunastoma naukowcami w wodach wokół Antarktydy będą zbierać odchody wielorybów.

Wieloryby rozbudzają wyobraźnię. Płetwal błękitny (którym interesuje się doktor Ratnarajah) to największe zwierzę, jakie kiedykolwiek żyło na świecie – większe nawet od olbrzymich diplodoków, przynajmniej jeśli chodzi o ciężar. Przeciętny płetwal mierzy 28 metrów i waży 150 ton. Nie dziwi, że jedni widzą w nich szatańskiego stwora, a inni wybawiciela zesłanego przez Boga. Z kolei wale grenlandzkie, mniejsze 60-tonowe rodzeństwo płetwala, dożywają dwusetki – żyją najdłużej ze wszystkich ssaków. Do dzisiaj w oceanach pływają wale, które w ciałach mają kościane harpuny – ślad walki sprzed 140 lat (metalowe harpuny wprowadzono dopiero pod koniec XIX wieku), kiedy wielorybnicy ryzykowali dusze, umysł i życie w pogoni za morskimi olbrzymami (a niektórzy tracili rozum, ścigając białego kaszalota). Od XVIII wieku cały „cywilizowany” świat dosłownie zależał od wielorybów. Ich tłuszcz płonął w ulicznych lampach (a ten z kaszalota – bez zapachu – w wielu domach) i oświetlał korytarze kopalni węgla. Ich zęby zamieniano na klawisze fortepianów i guziki. Ich fiszbiny zastosowanie znajdowały i w gorsetach, i w parasolkach, i w sprężynach zegarków. Olej wielorybi przerabiano na mydło, kredki i atrament. Tranem katowano kolejne pokolenia rachitycznych dzieci. Spermacet, wydzielina zbierająca się w głowie kaszalota, był niezastąpiony jako smar do maszyn. A woskowa bryłka ambry znaleziona na plaży mogła uratować od bankructwa. Ambrę wytwarzają tylko niektóre kaszaloty. Chronią się w ten sposób przed ostrymi dziobami jedzonych przez nie kałamarnic. Niestrawione resztki otaczają szarą mazią i wydalają. Z unoszącą się na wodzie bryłą sól, słońce i wiatr robią swoje – kiedy dociera na brzeg, pachnie czymś pomiędzy sosną, końskim potem a tytoniem. Jest niezbędnym składnikiem Chanel No. 5. Do dzisiaj szara woskowa bryłka może być warta kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

Ale ani wielorybnicy, ani ludzie przeczesujący plaże w poszukiwaniu ambry nie przypuszczali, że jedną z najcenniejszych wydzielin wieloryba jest jego kupa.

Kupa wieloryba jest pomarańczowa. I bardzo duża. Przypomina śluzowatą chmurę unoszącą się na powierzchni wody. Do niedawna naukowcy zbierali ją ręcznie. Tym razem wykorzystają drony. Czemu się nią interesują? Bo to chmura nawozu bogatego w żelazo (profesor Stephen Nicole twierdzi, że w wielorybich odchodach znajduje się aż 12 procent całego oceanicznego żelaza). Bez niej spada populacja krylu i planktonu. Wydalając, wieloryby zmieniają morską faunę i florę. Im więcej wielorybów, tym więcej wielorybich odchodów, a co za tym idzie – tym więcej planktonu. Im więcej wielorybów, tym lepiej dla człowieka, bo plankton wchłania z atmosfery dwutlenek węgla, z którym my nie potrafimy sobie poradzić.

Trzysta lat połowów wiele gatunków doprowadziło do zagrożenia wyginięciem. W tym czasie z lekko ponad miliona kaszalotów zabito 770 tysięcy. Populacja płetwali błękitnych, odławianych od początku XX wieku, zmalała o 99 procent. W latach 30. XX wieku co roku łowiono około 50 tysięcy wielorybów rocznie. Komercyjnych połowów zakazała dopiero w 1982 roku Międzynarodowa Komisja Wielorybnictwa (IWC). Dzięki temu odradzają się populacje płetwali, kaszalotów i waleni. Choć nadal człowiek jest dla nich zagrożeniem. Giną uderzane przez gigantyczne statki, oddzielają się od stada mylone sygnałami z radarów, duszą się zaplątane w sieci. I nadal są odławiane komercyjnie – przez Norwegię i Islandię, które ustalają własne kwoty połowów. Z kolei Japonia, która należy do IWC, wykorzystuje luki w prawie i prowadzi odłowy naukowe. W 2018 roku Japończycy zabili 333 płetwali karłowatych. W tym 122 samice w ciąży. Wielorybie mięso z japońskich badań trafia do supermarketów.

Tuż przed świętami pojawiła się informacja, że Japonia wycofuje swoje członkostwo z IWC. W lipcu Japończycy rozpoczną komercyjne połowy w wodach przybrzeżnych.

Choć wielorybia kupa nie jest estetyczna, to może być jednym z najważniejszych argumentów w walce o ochronę tych zwierząt. Lavenia Ratnarajah podkreśla, że wieloryby to tak naprawdę inżynierowie, również naszego, środowiska. „Jeśli udowodnimy, jak bardzo te zwierzęta wpływają na funkcjonowanie oceanów, łatwiej będzie je chronić”.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.